@Zjedzon w sumie to już się powoli orientują, że to się przejadło Jeszcze tak z 20-15 lat temu jak ktoś rzucił w przestrzeni publicznej hasło "antysemityzm", nawet nie że personalnie w czyjąś stronę, ale tak ot, to od razu się ludzie odwracali, był szok, że łojezus, antysemityzm, nie no, tak to nie, tak nie wolno, nie można tego dalej ciągnąć, no bo przecież nikt nie chce być antysemitą. To było autentyczne tabu i nikt nie chciał za żadne skarby oznaczony taką łatką. I tak sobie pejsaci poczynali, oskarżali wszystko i wszystkich o bycie antysemitami jak tylko z automatu nie dostali tego czego chcieli. Pierdolec posunął się tak bardzo, że jak już nie byli w stanie komuś udowodnić, ani przypiąć tej łatki, to wymyślili autoantysemityzm, gdzie sami sobie wesoło fabrykowali i wymyślali, co przykładowo ty MÓGŁBYŚ powiedzieć, a potem wciskali ci to w usta i voila- nawet jak słowem się nie odezwałeś, to stawałeś się antysemitą. I tak sobie to trwało, trwało... aż ludzie się tym zaczęli nudzić, potem zaczęli otwierać oczy i dostrzegać, że tego faktycznego antysemityzmu to tam może jest z 1-2%, a reszta to zmyślone żydowskie pierdolenie. I w tym momencie żydzi wleźli w pułapkę, którą w sumie sami zastawili, bo stwierdzili, że jak dalej będą krzykiwać, to świat... nie wiem... nagle znowu zacznie się tego bać. No tyle że chuja, odbiło to tak bardzo, że kilka lat temu już powszechnym stało się mówienie, że bycie antysemitą to nie żadna obelga czy obraza, ale powód do dumy.
To trochę jak z Hitlerem i nazizmem- kiedyś to było nie do pomyślenia, żeby tego terminu używać w charakterze żartu. To już była taka nieprzekraczalna granica, do której nikt się nie miał zbliżyć. Aż w końcu ktoś się zbliżył. Ktoś do niej dotarł. I ktoś ją przekroczył. I tama pękła- miel temat dostatecznie długo i oskarżaj wszystkich ciągle o bycie hitlerowcami, nazistami i innymi gestapowcami, to w ludziach wystąpi zjawisko "ślepoty reklamowej". I co? I dziś z Hitlera robi się memy. Nie bez powodu jeden i drugi temat stał się meta-żartem.