Komentarze (12)

Podobnie jak ich starych xD Serio trudno oczekiwać, że w kraju, w którym prawie 3/4 dorosłych ma zbyt wysoką wagę ciała nagle dzieci będą zdrowe. To jednak rodzic przynosi żarcie na chatę i to od niego zależy, do jakiej żywności będzie miało dostęp dziecko. Ile jest takich przypadków, że dziecko ma prawidłową wagę, a oboje rodziców ma nieprawidłową?


Jako społeczeństwo musimy wziąć odpowiedzialność za to, co dzieci jedzą, jak spędzają czas i jak wygląda ich droga do szkoły –

rodziców te dzieci przypadkiem nie mają?

Bombelki aktualnie głównie robią przygłupie Seby i Karyny, więc nic dziwnego. Ale nawet jak bombelka mają "normalni", to uchronić dziecko od złych wzorców żywieniowych jest bardzo ciężko i przede wszystkim trzeba mieć hajs na zdrowe jedzenie i dawanie przykładu zdrowego trybu życia, a i to może być za mało.

@twardy_kal_owiec cholesterol to akurat w największym stopniu domena Januszy i Grażyn 40+. Otyłość, brak ruchu, schabowy. Do tego nie trzeba pieniędzy tylko chęci zmiany.

@AureliaNova ruch ci nie pomoże jak jesteś na diecie kebabowo-mcdonaldowo-czipsowej bo gotować nikt nie nauczył i chęci nie było bo to creepy. A schabowe i parówy u młodych Sebów też popularne, bo w rodzinnej chałupie tak jedzono. I mylisz się, że zdrowe jedzenie nic nie kosztuje. Nawet rukola jest droższa od parówy z wiórami.

Nie mówię że tak nie jest, ale przydałyby się jakieś dane. Bo powszechnie wiadomo że laboratoria co jakiś czas obniżają zalecany poziom i ludzie się zbędnie stresują. Lekarze odradzają trzymać się stricte wytycznych „z karteczki” laboratoriów i konsultować poziom w korelacji do konkretnych przypadków

@utede bo poziomy cholesterolu są jasno określone w wytycznych, które są co kilka lat aktualizowane. A te tworzone na podstawie badań. I są tam do LDL proste tabelki, więc zazwyczaj wartości norm w laboratoriach są mniej restrykcyjne, a czasami po prostu zdezaktualizowane. Dlatego warto choć raz pójść z nimi do lekarza, żeby pomógł zinterpretować i dał zalecenia (poza tym po coś je przecież zleca) Nie "zbędnie stresują" a mają modyfikowalny czynnik ryzyka, i jasne zalecenia co z nim robić. Fun fact: klasycznie po przyjściu do szpitala w kontroli po tygodniu poziomu magicznie spadają. Jedyną zmianą jest trzymanie diety.

@AureliaNova Ale to są słowa lekarza z którym konsultowałem wyniki :) i w laboratoriach są bardziej restrykcyjne wytyczne

@3majmipiwo Też mam taką rozkmine. Jak byłem w liceum to wycieczka do maka to była norma. W podstawówce i gimbazie to wszyscy chipsy żarli, bo na wsi nic innego nie było. Nie da się przed tym obronić, ale też z buta do domu wracałem i nie opuszczałem WF. Może problem w tym, że teraz dzieci siedza na kompie i grają w Fortnite.

Zaloguj się aby komentować