IKEA wydała "leksykon dobrego języka". Polacy dowiedzą się jak mówić o LGBT i migrantach

#hydepark #ikea Znana z dzielenia się liberalno-lewicowymi wartościami IKEA wydała niedawno tzw. leksykon dobrego języka. Jest to zbiór słów i pojęć, które ma nauczyć Polaków używania "inkluzywnego" i nie wykluczającego języka. Z broszurki możemy dowiedzieć się m.in., że używanie zwrotu "niepełnosprawny" czy "homoseksualizm" to określenia dyskryminujące. Autorzy przewodnika przekonują też, że zgodnie z wiedzą naukową płci jest więcej niż dwie.

salon24.pl

Komentarze (27)

@maximilianan ale rozumiesz, że to nie jest broszura dotycząca rozmowy z klientem tylko ogólna instrukcja jak masz się odzywać na zakładzie? Już jeden ich pracownik miał nieprzyjemności z powodu użycia "nieodpowiednich" słów.


Co innego rozmowa z klientem, co innego cenzura swobodnej wypowiedzi, bo jaśnie-oświecony marketing coś sobie wymyślił

@maximilianan To że inne korpo też tak robią to nie znaczy, że jest co usprawiedliwiać.


Szacunku nie nauczysz zmuszając kogoś do mówienia w taki, a nie inny sposób. Szkolenia z różnic kulturowych (które budują poczucie szacunku i zrozumienia) to co innego niż nakazywanie posługiwania się konkretnymi zwrotami.


Mam wrażenie, że uważasz się za jedynego, pracującego w wielkiej firmie osobnika na Hejto XD

@argonauta umm, ale nikt nie zmusza. Tak samo jak nikt ci nie zabrania chodzić po firmie i nazywać innych debilami.


Ten leksykon to nic nadzwyczajnego, a salon24 to jak zawsze top dziennikarstwa.

@jajkosadzone chłop nigdy nie pracował to nie wie, że istnieje coś takiego jak oficjalne wytyczne dotyczące komunikacji XD nawet w jebanym macdonaldzie trzeba się wypowiadać według klucza, ale op w życiu nie przepracował sekundy

@jajkosadzone producent chłamu ze sklejki i płyt MDF będzie ustanawiać nowomowę ludziom, bo wpadają tam czasem połazić, kupić kubek i zjeśc pulpeta. Give me a break.

Skoro w języku angielskim są słowa "sex" i "gender" i wiadomo, jaka jest różnica to czemu w takich dokumentach/broszurkach nie mogą używać jakiegoś rozróznienia, skoro w języku polskim mamy jedno słowo. Tak ciężko im napisać "płeć kulturowa" czy coś takiego?


I dobre to, żeby nie mówić o migrantach, tylko o "osobach z doświadczeniem migracji". I nie można w ogóle mówić o nielegalnych imigrantach, bo żaden człowiek nie jest nielegalny. Nielegalny to może być czyn. Czyli można chyba mówić o "osobach z doświadczeniem nielegalnej imigracji", co nie? XD

@RogerThat tylko nie istnieje coś takiego jak "płeć kulturowa". Tzn. nikt nigdy nie udowodnił, że coś takiego istnieje. To wymysł czysto teoretyczny.

@RogerThat bo to są zwykłe urojenia stworzone do podziału ludzi i sterowania nimi To już się w samych założeniach wali, jedna grupa zrobiła sobie swój cool kids club i zamyka się w nim otaczając się szczelnie literkami (a ostatnio jeszcze cyferkami i innymi znakami) wieszcząc wszem i wobec, że celowo i świadomie robią taki podział podkreślając równość i stawiając na integrację. Róbmy ekskluzywność, gadajmy o inkluzywności jednocześnie domagając się metodami, których nie można nazwać inaczej niż terror i szantaż, przy tym coraz więcej uwagi, coraz więcej praw kosztem innych i coraz więcej parytetów. Coś takiego jak "płeć kulturowa" istnieje mniej więcej tak samo mocno jak niewidzialny różowy jednorożec, bo to kolejny wytwór nowomowy stworzony przez te jednostki tylko po to, żeby umocować się w przekonaniu, że to co sobie zmaterializowały w głowach jest rzeczywistością, którą inni powinni bezwiednie akceptować.

@Anteczek Jest coś takiego... a mówiąc dokładniej, wyodrębnienie takiego terminu ma sens w przypadku podzbioru nauk antropologicznych, bo o ile w polskiej kulturze jest to proste, to czasami w innych kulturach strasznie kombinują i jak się ludzie dzielą np na grupy społeczne czy kasty, tak niektórych przypadkach tworzą się dodatkowe "płcie społeczne".


Jak się to odpowiednio zdefiniuje, to nie trzeba nic specjalnie udowadniać, jaki problem znaleźć np thai ladyboya, no ale definicje tutaj są... nie wiem, takie arbitralne i rozlazłe, albo ja się po prostu na tym nie znam, bo mnie to nie interesuje.

Widać Ikea przestała być sklepem z meblami a zaczęła działaność polityczną, dobrze wiedzieć, jak będę szukał nowych mebli będę o tym pamiętał.

Jak to mawia Larry Fink: "We have to force behaviors" (Musimy zmusić ludzi do odpowiedniego zachowania). Nic dodać, nic ująć, tresura społeczeństw. Bawią się w bogów i chcą sobie wychować poddanych. Moim zdaniem to się nie uda i ta "rewolucja" w końcu i ich pożre. Problem tylko w tym, że najpierw dobiorą się nam do tyłka, co zresztą już robią.

Zaloguj się aby komentować