Igor Girkin ps. "Striełkow" (rosyjski były oficer FSB, uczestnik wojen w Naddniestrzu, Bośni i Czeczenii, później jedna z kluczowych postaci rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 r.) przedstawił własną listę „kluczowych błędów” podczas "SWO".


.

.

.


Pytanie:

Jakie kluczowe błędy, Pańskim zdaniem, popełniono podczas prowadzenia "SWO"?


Odpowiedź:

Podstawowym, pierwszym i głównym błędem, o którym mówiłem i pisałem jeszcze przed rozpoczęciem operacji specjalnej, była całkowicie błędna ocena sytuacji operacyjnej na Ukrainie: zarówno wewnętrznej (politycznej i społeczno-politycznej), jak i militarnej.


Operację podjęto tak, jakby przeciwnik z 2014 roku zamierzał walczyć z rosyjskimi siłami zbrojnymi. Tymczasem w ciągu siedmiu lat, które upłynęły od 2014 roku do rozpoczęcia "SWO", sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Ukraina stworzyła potężną, dobrze wyszkoloną, dobrze uzbrojoną i doświadczoną armię, posiadającą realne doświadczenie bojowe.


Kijów zdołał wprowadzić nazistowską ideologię do szerokich mas ludności i za pomocą propagandy przeprowadzić wśród niej „pranie mózgów”. Nie mogło więc być mowy o obaleniu reżimu przez społeczeństwo, co zakładano na początku SWO.


Mówiąc metaforycznie: poszliśmy na wojnę, spodziewając się słabego, „osłabionego” przeciwnika, a spotkaliśmy profesjonalnego boksera z dobrym przygotowaniem, świeżymi siłami i „nowymi rękawicami”. Okazało się, że istnieje wiele aspektów, których się nie spodziewaliśmy. W konsekwencji doznaliśmy dotkliwej porażki.


Potem nastąpiła seria błędów - jeden po drugim. Pierwszym, najważniejszym błędem, który utrzymuje się do dziś, jest to, że po niepowodzeniu w obaleniu i zniszczeniu „kijowskiego reżimu nazistowskiego” zdecydowaliśmy się pójść z nim na kompromis. Tymczasem przeciwnik nie zamierzał i nadal nie zamierza iść na jakiekolwiek ustępstwa.


Stąd „Stambuł-1”, „Stambuł-2”, „udana deeskalacja”, „odważna decyzja”, „udana redyslokacja” i wszystkie nasze inne „wspaniałe zwycięstwa”, w tym oddanie Chersonia.


Jak widzimy, nie doprowadziło to do niczego. Wojna zbliża się do czwartej rocznicy i nie widać jej końca. Dopóki nie zmienimy strategii, dopóki nie będziemy walczyć o zwycięstwo, a nie o porażkę lub kompromis, nic się nie zmieni.


Stwierdzam więc, że choć wiele błędów taktycznych w przygotowaniu armii, w przemyśle zbrojeniowym, a nawet częściowo w sferze kadrowej (choć w mniejszym stopniu) zostało skorygowanych, to żaden błąd strategiczny nie został usunięty. Nie naprawiono najważniejszego: walczymy nie o zwycięstwo, lecz o nieosiągalny kompromis. W tej sytuacji nie będziemy w stanie wygrać, dopóki nie zmienimy tej strategii.


#wojna

#rosja

#ukraina

4101ecb1-6350-47c8-8816-907e2e52b886

Komentarze (9)

@MostlyRenegade też tak nie do końca. Cały czas oczywiście działali w tym kierunku, aczkolwiek wojna i tak ich zastała nieco z opuszczonymi gaciami.


Wszak Kijów robił już prowizoryczne barykady, a dupę ratowały jakieś ręczne wyrzutnie i skrajny debilizm rusków i ich kolumn sprzętowych. Gdyby ruscy mogli się cofnąć i zrobić to jak ludzie, to Kijów faktycznie mógłby paść w miesiąc i po zabawie.


Zatem do czegoś się przygotowywali, ale na pewno przygotowani nie byli i w najtrudniejszym momencie uratował ich po prostu ruski niedowład umysłowy i skrajna wręcz głupota. Plus tak czy owak szybkie posiłki podstawowego sprzętu "na już".


Ukraina robiła to co mniej więcej my. Tu coś kupione, tam coś kupione, niby jakieś decyzje, niby zwiększanie liczebności, ale zawsze jest to o wiele kroków za późno i zawsze jeśli wojna miała być za 2 tygodnie, to jest gówno, bo podstawowe kwestie nie są zorganizowane.


Ruscy dali więc Ukraińcom czas podwójnie. Jedno niemal 8 lat, żeby chociaż deczko posprzątać i cokolwiek dokupić, a później pod Kijowem drugi raz, żeby mogli się zorganizować, zmobilizować i dostać też pierwsze kroplówki sprzętu i kasy z zachodu.

@onpanopticon może nawet nie chodzi o to, że Ukraina się jakoś wybitnie przygotowała. Niemniej jednak coś przez te 8 lat zrobili mając już na uwadze po 2014, że moskwa jest dla nich zagrożeniem.


Na pewno Ukraina w 2022 nie była tym samym krajem co 8 lat wcześniej. Zmieniła się polityka, zmieniło się społeczeństwo, Ukraina zaczynała powoli stawać się częścią zachodu. Ruscy myśleli, że im pójdzie łatwo i Ukraina sama się rozleci od środka. W 2014 jeszcze taki scenariusz byłby realny, ale w 2022 już nie. I te pierwsze dni i tygodnie oporu były kluczowe, bo jeszcze bardziej scementowały Ukrainę, a zachodowi pokazały, że ruskich nie należy się bać i że warto pomóc Ukrainie nie tylko z przyzwoitości.

@MostlyRenegade Obaj macie rację, ale i kacapy nie byli gotowi. Wciąż zbijali kasę na tym swoim specjalnym funduszu złota i tam jeszcze nie było wystarczająco. Trza było wciąż te kilak lat sprzedawać na potęgę surowce i dopiero potem, po 8 dodatkowych latach skurwol ocenił, że już.

@pozdrawiam w bardzo dużym skrócie.


Od 2014 roku trwają zmagania pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Które można nazywać negocjacjami, przed przyszłym układem. Tzw. drugim resetem lub drugą Jałtą. Ruscy nie mają siły gospodarczej do utrzymania pozycji partnera, tylko argument siły.

Polska wybudowała terminal LPG, nie chciała przedłużać umowy na hostessy każdy, umowa z Ukrainą z rurą jamajska wygasała. USA weszły na rynek europejski z ropa i gazem, silnie naciskając na Rosję. A Rosja jedyny przychód ma ze sprzedaży paliw. Nord stream był na ukończeniu, ale nie dawał gwarancji zysku, był bardziej naciskiem politycznym.


Sypie się dzietność ruska, długość życia się skraca. Nie działa system emerytalny. Wiek emerytalny miał zostać wydłużony.

Rosjanie nie są również w stanie dotrzymać kroku Amerykanom i Chińczykom w wyścigu technologicznym. Co wcześniej czy później musi przełożyć się na skuteczność uzbrojenia.


Chiny może czekać katastrofa gospodarcza i kryzys, jakiego nie przechodziły od czasów Mao Zedonga. Dlatego Chiny zrobią wszystko (łącznie ze „zdradą” Rosji) by ugrać dla siebie jak najwięcej czasu. Z duetu Rosja-Chiny, to te drugie są dla Amerykanów znacznie łatwiejsze do „odwrócenia”. Podatne na naciski (jak blokada handlowa, cła) Chiny mogą pójść w końcu na ugodę z USA.


Rosja robiła zamieszanie na bliskim wschodzie, żeby podnieść ceny surowców energetycznych, ale nie za bardzo to wyszło.


Najlepszą rosyjską walutą negocjacyjną jest więc groźba użycia siły. Postawienie wojsk pod granica z NATO (Polska i państwa bałtyckie -dzieki integracji Białorusi) dałoby duża pięść nacisku.

I Rosja zablefowala za daleko.


Sorry za chaos. Temat bardzo złożony. Doszło do tego pod koniec 2021, że dla Rosji, każdy rok zwłoki powoduje, iż staje się ona coraz słabsza i przybliża władze z Kremla do konfrontacji z dotykającymi kraj ogromnymi problemami wewnętrznymi.

Zaloguj się aby komentować