I tak się żyje na tej emigracji. Ciasny ogródek, ale własny. Lepiej tak niż w bloku. #uk #emigracja

I tak się żyje na tej emigracji. Ciasny ogródek, ale własny. Lepiej tak niż w bloku. #uk #emigracja

@motoinzyniere ciasny ale własny. Pół życia mieszkałem w bloku, po przeprowadzce do domu bez zastanowienia mogę stwierdzić, że gdybym miał znowu wybierać, to nawet chwili bym się nie wahał, żeby zmienić decyzję. Jasne- z domem jest więcej roboty względem tego jak się mieszka w bloku. Jasne- z ogrodem też jest robota, nawet jeśli jest mały. Ale masz wolność, jednak jakby nie patrzeć swój kawałek ziemi. Możesz sobie rozłożyć leżak. Możesz zrobić grilla. Jest miejsce żeby więcej osób pomieścić jak się trafi okazja. Nawet jak chcesz to nasadzić kwiatów w doniczkach możesz. Albo zrobić grządki z warzywami i posadzić jakieś drzewko owocowe. Twój dom to twój dom i nie ma wspaniałego sąsiada z dołu, który ci zacznie kijem od miotły napierdalać w sufit, bo "za głośno chodzisz". Nie musisz się kopać z innym sąsiadem, który przez 5 miesięcy robił "remont" i robiłby go dalej, tylko wreszcie ktoś go podjebał do spółdzielni tyle razy, że ktoś wreszcie przyszedł i kazał mu to skończyć. Nie musisz się kops ze żłopem z klatki, który co noc o 3. "wyprowadzał" swojego kundla czytaj otworzył drzwi, a ten ujadając jak wściekły napierdalał od samej góry do wyjścia budząc wszystkich w pionie, a za pół godziny powtórka, tylko w górę, ale "hehe to jest tylko kundelek co ty masz za problem hehe". Nie musisz średnio co 3 dni wysłuchiwać pod swoimi drzwiami pielgrzymek, bo 2 innych sąsiadów się pożarło o wspólną komórkę w piwnicy, bo jeden z nich zmienił zamki i zrobił sobie z tego drugą komórkę i łazi po ludziach z petycją, że "hehe no tyle czasu już ją ma to może mi ją zostawcie", a drugi chodzi z petycją "wspólna komórka jest wspólna". Możesz mieć nawet swój własny warsztat do majsterkowania, a nie klitkę 1x2 udającą piwnicę, za którą jeszcze musisz bulić jak za zboże. Miejsce do parkowania też zawsze masz "w standardzie", a nie, że musisz prowadzić jakiś chory mortal kombat, bo albo stare budownictwo i na 50 aut jest 25 miejsc parkingowych przy bloku, albo musisz się kopać z sąsiadem-cwaniakiem, który staje na twoim miejscu mimo że wybuliłeś za to miejsce kolejne kilkadziesiąt tysięcy i nikt się nie poczuwa do odpowiedzialności. A jak słucham znajomych, co kupili mieszkania w tym nowym budownictwie co tam za mentalne elementy są to mnie ciary przechodzą. Nigdy w życiu.
Zaloguj się aby komentować