I poszedł mój złom za 3800. Mimo, że wszystko naprawiane na bieżąco. Oleje i inne duperele (stuknięcia, puknięcia, dziwne dźwięki i samochód momentalnie ladowal u mechanika) w terminie, to jednak 300000 nalotu, bliżej niż dalej.

Wczoraj wystawiłem kartkę, że sprzedam. Dzisiaj już nie ma. Kupił go człowiek z wiochy obok, bo potrzebuje na dojazdy i wszelkie mankamenty ogarnie. W tym tlukącą maglownice. A niech posłuży. Samochód trwał przy mnie 5 lat z raczej mniejszymi, niż większymi usterkami. Stare fordy jednak miały w sobie to coś. Wizualnie jest ładny. Rdza pojawiła się, jak miał 17 lat, więc nie jest źle i to i tak delikatnie. Szkoda mi go...ale odkąd zabrał się za niego niewłaściwy mechanik, to już nie wytrzymałem. Wymienił przeguby i usłyszałem symfonie stuków i innych dźwięków. Poprawy po nim kosztowały majątek. Już dosyć...

Teraz fiacior przejął jego miejsce i jak na razie nie narzekam. 🙂

Generalnie moze i mogłem krzyczeć za niego więcej, ale nie chcę tu zlotu januszy, którzy będą mi mówić, że aaaaa to do zrobienia....aaaa tamto...

Pięknie to ujął kupujący:

"Chu*j nie pieniądze i chu*j nie samochód"

😛

Feeling wyluzowany. 🙂

#motoryzacja #wyznaniezdupy

6a4a6a85-e816-489d-b1f1-3dfeffe50c34

Komentarze (35)

rzeczowy gość, ty wiesz co sprzedałeś on wiedział co kupuje

dil od pierwszego strzała bez październikowego różańca to czyste złoto

@VonTrupka powiedziałem facetowi wszystko co wiem o jego mankamentach, jak na spowiedzi... To raczej wiedział na co się pisze.

@razALgul Ja moim focusem natłukłem 410 000km. Az strzeliło coś w silniku a mój mechanik kazał się wynosić z tym struclem, że nie będzie go naprawiał. Dobrze się stało, sprzedalem go za 1800 zł wiejskiemu mechanikowi spod lasu, wymienił silnik i dał bratu. Miesiąc później ten drugi silnik tez sie spieprzył.

@razALgul te fordy są fatalnie wyceniane na rynku wtórnym. Sprzedałem świetny, całkowicie sprawny samochód za chyba 7 czy 8 tysięcy tylko dlatego, że ma nazwę na literę F. Byłem z niego bardzo zadowolony, zrobiłem około 100k w jakieś 8 lat i jakoś nie chciał korzystać z lawety ani razu.

@Lubiepatrzec ja też nie narzekałem. To był dobry samochód. Ja nim natłukłem ok 100000 w 5 lat i nie było dramatu. Wiadomo, rocznik 2006 to i miał swoje za uszami, ale nie był drogi w utrzymaniu i serwisowaniu.

@jajkosadzone to prawda ale potem też je sprzedasz dużo taniej i w międzyczasie ono straci więcej na wartości więc to nie do końca jest takie kolorowe.

@Lubiepatrzec

A teraz zadam inne pytanie- lepiej te kilka lat jeździć autem ladnym,wygodnym i nam sie podobajacym i stracic przez np.3-4 lata 5-6 kola ekstra czy lepiej kupic auto gorsze,ale lepiej trzymajace wartosc?

Tak samo moze byc argument z kolorem- lepiej kupic biale/szare/czarne bo sie sprzeda za kilka tysi wiecej niz np. w jakims nietypowym kolorze,bo nam sie podoba?

P.S np Mazdy najbardziej poszukiwanym kolorem jest czerwony

@jajkosadzone Co kto woli. Ja miałem auto tracące na wartości (ford) ale świeże a teraz mam auto na którym jeszcze zarobiłem (toyota) ale wydałem więcej na start. Obie szkoły mają tyle samo plusów i minusów i trudno ocenić co jest lepsze.

@Lubiepatrzec

Ja mialem toyoty dwie- nowa i uzywana.

Nigdy wiecej- najdrozsze w utrzymaniu i najmniej wygodne w swojej klasie.

Ale co kto lubi.

Edit: uzywana mialem ja,salonowa wujek z rodziny

Naprawy kurwa minimum x2 tyle co w aucie europejskim,a czestotliwosc wieksza niz wynika z instrukcji serwisowych i instrukcji obslugi.

@Lubiepatrzec

Z salonu tez trup?

A psul sie jeszcze bardziej xD

3-4 letnie auto a lista napraw i wymian byla taka,ze chyba tylko fotele i poduszki byly jeszcze fabryczne.

A autko od dziadka,pierwszego wlasciciela.

W 2001 roku kupil auto za 71 000 zl w salonie w Piasecznie,ksiazka serwisowa byla,plik rachunkow,dwa komplety opon.

A jednak chujnia:) a auto mialo 12 lat i nie kosztowalo malo jak na tamte warunki,tylko z wyższej polki cenowej.

"Chu*j nie pieniądze i chu*j nie samochód"

No i to jest właściwe podejście do tematu, żeby tylko wszyscy tacy byli to świat byłby piękniejszy. Nie płacisz majątku, więc nie oczekujesz nie wiadomo jakiego Ferrari i wiesz czego się spodziewać. A nie jak niektórzy- jadą kupić za 1500 jakiegoś totalnie zajechanego gruza pamiętającego czasy sprzed upadku komuny, a potem przy tobie obchodzą to auto przez godzinę i pietyzmem mierzą sondą każdy centymetr i czepiają się każdego purchlaka na progach cmokając przy tym i szukając jak zjechać z ceną. Bo liczyli, że za te 1500 dorwą auto z zeszłego roku czy coś.

@Sweet_acc_pr0sa jak pisał @Lubiepatrzec, te samochody szybko tracą na wartości. Plus to przedlift, maglownica do roboty. I moim zdaniem dość duży przebieg.

@Sweet_acc_pr0sa jak patrzyłem na pejsbukowych grupach z fokusami, to na prawdę zadbane fordy, w tym wieku chodziły po 8-10 tysięcy. Z gazem to różnie, bo jednak pisali, że te modele nie bardzo się dogadywały z instalacja. Ten nie był typem "wsiadasz i jedziesz".

Też nie ma co audi z fordem porównywać.

@CoryTrevor no ja jeździłem różnymi samochodami. Oplem, toyotami, Fiatami, kijankami i jakoś ford też mi najbardziej podchodził.

Kiedyś sprzedawałem za 800zl Citroen saxo. Ludzie dzwonili masowo z pytaniami czy ładny z zewnątrz. Odpowiadałem jak było: poobijany xd oddałem na złom nikt nie chciał xD technicznie citroen był ideolo

Wszytsko naprawiales na biezaco ze az kupujacy musi naprawiac maglownice. Nie masz we krwi niemieckich genow? Pewnie jeszcze plakales jak odjezdzal.

@MESSIAH tak robiłem na bieżąco. Maglownica wyszła przy ostatniej naprawie i już nie chciałem tego robić. To takie dziwne? Płacze jak czytam komentarze o genach. 😆

Zaloguj się aby komentować