Hej! Nie wiem może komuś się przyda komuś nie ale napiszę na świeżo spostrzeżenia do:

#operacjaprzegrodanosowa


Jak niektórzy z tagu #rowerowyrownik wiedzą wczoraj miałem operację przegrody nosowej. Dlaczego? Z przyczyn oczywistych nie podlegających komentarzowi. A tak na serio odkąd pamiętam nie oddycham nosem. Nigdy się na tym nie zastanawiałem ale tak było. Wiadomo, że jak człowiek młody to ma to gdzieś. Później po 20tce zaczęło się chrapanie - wiem, bo spałem z bratem w jednym pokoju do 18tki i byliśmy na to wyczuleni - które partnerce i dzieciom coraz bardziej przeszkadza. Na jednym z poważniejszych badań kontrolnych w pracy lekarz też mnie nastraszył, że z taką przegrodą to może na mnie czekać maska do spania. Zresztą mój tata miał takie bezdechy, że się zastanawiałem czy to już czy jednak zacznie oddychać...

No więc ponad 13 miesięcy temu wbiłem się do laryngologa na zasłużonego dzięki #krwiodastwo nie czekałem roku tylko 2 tygodniu. Później trzeba było się zapisać na zabieg. Ale spokojnie, nie trzeba przypominać, już po 12 miesiącach zapisałem się w MML w Warszawie w trybie pilnym dzięki legitymacji zasłużonego dawcy krwi. Czekałem 3 miesiące zamiast 2 lata i wczoraj był termin.

Przed zabiegiem trzeba było zrobić badania krwi, EKG, tomografię twarzy. Przez krótki termin i lekkie nieporozumienia nie udało mi się zrobić tej tomografii darmowo mimo bogatego pakietu z pracy i to jest jedyne 300 zł oprócz leków po operacji za 70 zł - to są koszty związane z zabiegiem, może dojdą jeszcze jakieś złotówki ale raczej nie wielkie. Cebularz ze mnie spory ale z drugiej strony na coś trzeba oszczędzać


A więc byłem umówiony wczoraj na 9tą, tomografia na miejscu, badanie drożności nosa - przy zamkniętych ustach dusiłem się już po 10 sekundach, znowu EKG. Czytanie internetu w tym hejto przez godzinę i poprosili do sali. Tam poleżałem chyba drugą godzinę, krótkie wizyty pielęgniarek i anestezjologa z wyjaśnieniami i na salę. Tam krótka pogawędka z Paniami, anestezjolog podał mi taki rurkę na nos, mówi, że zasypiam a ja nic. I w sumie miał rację bo zaraz po tym obudziłem się po 1,5 godzinie. Aha na 6 godzin i 4 godziny przed przyjściem nie można nic odpowiednio jeść i pić.


Generalnie była septoplastyka z korektą małżowin bo miałem przerośnięte. Czy bolało - nie. Generalnie czuć, że było gmerane i prostowane tam ale jakoś nie boli. Wiadomo, znieczulenie itp. więc człowiek zakręcony. Poza tym cały dzień o suchym pysku. No dali wodą i serek waniliowy i wypisali to domu. Partnerka przyjechała odebrać i pilnować żebym dotarł do domu i tyle. Aha przed operacją nic po operacji bolało mnie trochę gardło. Może przypadek. Nosem już mogłem lekko oddychać.


Wczoraj wystarczyło się lekko schylić czy kucnąć i już leciały lekko krople krwi. Podobno normalne. Drożność przywróci się powoli ale dzisiaj rano już widziałem różnicę w oddychaniu. No i nie jestem już taki obolały. A później zaatakował mnie lekki katar drożność tango down. A przed 2 tygodnie nie mogę wydmuchiwać nosa, tylko wciągać. Mam tam dwie płytki włożone, które mi wyciągną w piątek za tydzień. Pytali czy i do kiedy L4 jako wzorowy korposzczur wziąłem do końca tygodnia. W razie czego przedłużę albo wezmę trochę urlopu. Mam pod tym względem fajnych przełożonych, zespół i nie będzie problemu. A pracę mam biurową, w większości zdalną, a jak trzeba to i po całości i w sumie jak ostatnio myślałem to jednak wielka wygrana na loterii i szczęście bo wiele rzeczy ułatwia.


Dzisiaj też miałem pierwsze płukanie nosa. I niektórzy nie uwierzą, ale po 42 latach straciłem dziewictwo. Pewnie do dlatego, że przez tyle lat miałem zatkany nos więc czy mam katar czy nie to było mi wszystko jedno. Na początku muszę to robić 5 razy dziennie. Bo nos cały we krwi i te zalegania śluzu i inne. Dzieciom (odpowiednio około 3,5 roku i 6 lat) tłumaczymy, że tata po zabiegu nie może się z nimi tarzać, nie mogą po mnie skakać itp. Trochę boli bo uwielbiam zabawy z tymi moimi skarbami ale poczekamy 2 tygodnie. Dzisiaj przypadkowo dotknąłem się nosem z córką i poczułem nos.


Generalnie już jestem zadowolony. Kiedyś to trzeba było zrobić. Poza ma wzrosnąć wydolność na rowerze. Co prawda długie dystanse mi nie są obce ale power na krótkie okresy się też przyda. No i ta szosa @Kasan1512 Ci już nie pomoże

Też się w końcu zapisz.


Jeżeli spamuje tagi to przepraszam ale może może się komuś przydać. Mam nadzieje, że dla kogoś to #qualitycontent w fali raczej zalewu negatywnych informacji na necie. Za kilka dni napiszę jak dalej nos i co się dzieje.


Póki co to nie mniej niż 7-10 dni odpoczynku od rower (chociaż Pani na kilka km tempa emeryckiego się zgodziła) utnę sobie spacer na rynek czy coś takiego.


Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli do tego momentu.

229ad116-dc50-46d0-b553-ee7bc512ddc2

Komentarze (23)

@mirek1512 

że zasypiam a ja nic. I w sumie miał rację bo zaraz po tym obudziłem się po 1,5 godzinie.

Ta to jest zabawne, mózg wycina moment zasypiania i wybudzania, to normalne w tym typie znieczulenia ogólnego.

@Opornik Też tak miałem przy narkozie. Nie wiem kiedy zasnąłem, a jak się obudziłem to lekarz się śmiał, że kontynuowałem gadanie w miejscu, w którym urwałem. Jakby mi ktoś pauzę tylko włączył

@fonfi dokładnie, jak mnie wybudzili i powiedzieli że już po wszystkim to myślałem że mnie wkręcają i jeszcze nie zasnąłem.

be910b92-b33b-460b-9831-e4e5e8352bda

@mirek1512 przeczytałem całość bo to temat, który mnie żywo interesuje. Co prawda chyba (z naciskiem na chyba) nie mam większych problemów z oddychaniem przez nos, ale za to chrapię jak traktor. Daj znać jak tam rekonwalescencja i czy faktycznie pomaga na chrapanie. No i zdrówka, niech się szybko goi.

@sireplama U mnie skarżą się ludzie w pokoju obok... No i coraz wyraźniejsze bezdechy w nocy. Żona mówi, że niepokojące. Ale wcale nie jestem pewien, czy to przegroda.

@mirek1512 Mam co pół roku wizyty kontrolne od 20 lat. Co prawda na ucho, ale poruszę temat, może który się zainteresuje.

Ostatnio mi się zainteresowali (sami z siebie) dużym pieprzem na twarzy, który rósł i zaczął odstawać. 3 tygodnie i miałem wycięty.

Ok, czyli muszę zacząć oddawać krew żeby sobie przegrodę ogarnąć. Z tego co widzę powinno to zająć około 4 lat, więc w sumie tyle co kolejki do lekarza bez legitymacji

@mirek1512 Jestem 8 lat po zabiegu i nie żałuję, a miałem go robiony w znieczuleniu miejscowym. Siedziałem z zawiązanymi oczami, a lekarz, podśpiewując, dłutem i młotkiem „grzebał” mi w nosie. Niezapomniane przeżycie, ale warto było

Zaloguj się aby komentować