Dziś przekonałam się, jak ważne jest szczegółowe czytanie regulaminów promocji...

Znak zrobił promocję na #ksiazki - co drugi tytuł za 50% ceny. Wszystko fajnie, ale oni napisali że to minus pisiont procent ceny detalicznej, a okazało się że według autorów promocji cena detaliczna to nie ta, którą książka aktualnie posiada, tylko dopisana drobny drukiem "sugerowana cena detaliczna" - czyli cena okładkowa, za którą i tak nie sprzedają tych książek xD


Także takie #zalesie z rana


Z drugiej strony może i dobrze, bo bym kupiła, a potem ustawiała pokątnie kolejny stos książek xD

Komentarze (26)

@JapyczStasiek pierwszy raz się tak nacięłam. Ogólnie chamówa, bo nie było, że to od sugerowanej ceny detalicznej, a tak powinien brzmieć zapis, bo ceny detalicznej jako takiej z nazwy nie mają podanej przy pozycjach. Jest tylko "cena" jeszcze, ciekawe, czy dałoby się w ten sposób rozegrać promocję na swoją korzyść

@moll i tak lepiej niż etykiety w biedronce, gdzie jak kupisz 3 sztuki produktu w środę 2 dni przed pełnią księżyca jednocześnie dorzucając do koszyka 50 kostek masła, to będzie cena X, a jak kupisz 10 sztuk tego samego produktu, ale dodatkowo weźmiesz warzywa jakieś + 10 innych produktów jednocześnie uprawiając wspinaczkę przez palety i skoki w dal przez osraną i uje..ną podłogę to będzie Y...

@damw do biedronki nie chodzę, za duży chlew w tych najbliżej...

A jeśli chodzi o promocje, to najbardziej lubię Dino - bez promocji jest taniej na półce w cenie regularnej, a jak jakaś promocja jest, to bez takich fikołków na koszyku

@moll no ja też nie chodzę, właśnie za ten pierdolnik na podłodze, wąskie alejki, palety rozjebane na środku, za wszechobecny syf i smród, gówniane cenówki, oszukiwanie na cenówkach, źle oznaczone produkty i nieaktualne ceny itd

@damw może jak za mocno obroty spadną to się ogarną. W ogóle, tak jak kiedyś lidl był "dla młodych ludzi", tak teraz w lidlach widzę coraz więcej seniorów. Chyba nawet emeryci przestali nadążać i szukają alternatyw zakupowych

@moll a może to jednak emeryci których widzisz w lidlu to te 30% co nie łyka pisowskiej i rydzykowej propagandy i nie trafia do nich argument: nimcy złe. Albo po prostu efekt uboczny, żę coraz wiecej tych sklepów otwierają i taki emeryt jeden lub drugi ma bliżej z domu na zakupy

@damw nie mieszaj mnie tu w dyskusję luźno polityczną

Ja obstawiam portfel - raz się dali naciągnąć i wyszło po przeczytaniu paragonu w domu, potem drugi i trzeci, a obok otworzył się Lidl i jest alternatywa. Od biedy z apką pomoże kasjer albo asystent na kasie i nabiją sobie promocje

@moll nie miałem najmniejszego zamiaru gadać o polityce. Po prostu to moje spostrzeżenie, że pewna grupa ludzi dała sobie wmówić pewne rzeczy (i w życiu nie pójdą do Lidla), inne osoby nie słuchają/czytają pewnych mediów i po prostu idą do sklepu który jest bliżej/taniej/nie oszukuje na cenówkach

@damw tacy ludzie są po każdej stronie sceny politycznej, dlatego ja tych etykiet nie mieszam w takich dyskusjach.

To też swoją drogą ciekawe, że zbudowano potrzebę przypisania każdego do jakiegoś obozu. Przeważnie na zasadzie - kto nie jest z nami, jest przeciwko nam

@moll polaryzacja społeczeństwa. Łatwiej takimi sterować. Standardzik przecież w polskiej polityce od kilkunastu/kilkudziesięciu lat

@moll U Vespera podobnie. Wszystko sprzedają zawsze -47% a jak zrobią promocje to banery -50%. Te pinsiot wygląda o wiele lepiej niż -3% i zawsze paru łosi się nadzieję że niby okazja.

@moll Na Twoim miejscu kręciłbym małysza za taką podpierdółkę. Zamierzasz?

Jak sama zwróciłaś uwagę - cena detaliczna a cena sugerowana to dwie oddzielne rzeczy. Pomylili pojęcia i teraz strugają wariata licząc że odpuścisz. Polska szkoła biznesu, ruchania klienta w d⁎⁎ę licząc że ten nie będzie miał obiekcji.


Cena detaliczna = cena po której sprzedajemy produkt konsumentowi. Jest to suma ceny hurtowej i marży sprzedawcy.

Cena sugerowana = jest to tylko sugestia wydawcy po jakiej cenie powinna być sprzedawana książka. Ma zerową moc prawną. Mało tego - UOKIK określił że niedozwolone jest wpływanie wydawcy na detalistę, nakazując mu sprzedaży po cenie sugerowanej (czyli minimalnej, ustalonej przez wydawcę).


Regulamin nie powinien dawać pola do interpretacji - a tym bardziej do nadinterpretacji. W tym wypadku, nic nie każe Ci domniemywać że chodzi o cenę sugerowaną. To raz.


Dwa - skąd masz wiedzieć jaka jest cena sugerowana? Z tego co widzę, na stronie znaku nie jest ona dostępna. Jedyna prezentowana cena jest to cena detaliczna a nie cena sugerowana. Nie można tworzyć promocji, ukrywając cenę do której się odnosi. Jeżeli jest prezentowana jedna cena - wtedy sprawa jest banalna, bo nie zostawia pola do interpretacji. Po prostu - ta jedyna cena, to jest ta cena, do której odnosi się regulamin. Kodeks cywilny jest wtedy po Twojej stronie:


Art. 543. [Oferta handlowa]

Wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę sprzedaży.


Napisałbym reklamację i postraszył UOKiKiem za nielegalne praktyki i interpretacje regulaminu na swoją korzyść.

@moll Ja tam się zacząłem kłócić o ceny w sklepach. Jakby mi podali jakąś drobnym druczkiem to ja mam prawo oczekiwać po tej która jest wyeksponowana (bo tak jest). Zaczęło mnie to denerwować i teraz tak dla zasady staję okoniem i tyle.

Zaloguj się aby komentować