@senpai Cokolwiek wartościowego, albo nie robić filmu. Tymczasem mamy tu płacz i gniew, że woda jest mokra. Korporacje robią filmy takie, jakie docelowa widownia chce oglądać, po to, żeby na nich zarabiać. Tymczasem tutaj odnoszę wrażenie, że niedopowiedzianym przesłaniem materiału jest "lewackie korporacje robią lewackie filmy, żeby prać ludziom mózgi i robić z nich lewaków". (Wtrącenie o wrzucaniu diveristy żeby każdy zarzut odrzucać jako rasizm wydaje mi się to potwierdzać, żeby nie powiedzieć że widzę tu używanie psiego gwizdka). I jasne, dają w tych filmach postacie różnego pochodzenia, dają wątki "girl power", ale nie dla tego, że mają w tym jakąś ideologiczną misję do spełnienia.
Po prostu robiąc zupełnie nowy film, na oryginalnym scenariuszu wytwórnie ryzykują, że nie zarobi. Bezpieczniejsze jest zrobienie remake'u czy czegoś na podstawie istniejącego IP, tylko że - kontynuując tę myśl na podstawie tego nowego Piotrusia Pana - wtedy pójdą na niego rodzice z dziećmi i fani Piotrusia Pana. Dodając wątki diversity czy tego girl power, korporacje po prostu ściągają sobie widzów, dla których te idee są istotne, a poza tym wrzucenie takiego wątku to po prostu dodatkowa reklama - bo prawaki będą narzekać na film, ale część z nich o nim w ten sposób usłyszy i pójdzie zobczyć do jakiego stopnia został on spierdolony, a tymczasem widz "klasyczny" (w opozycji do widza "upolitycznionego") po prostu się o filmie dowie i pójdzie zobaczyć, czy poważnie jest aż tak źle. No i zupełnie matematycznie - tam, gdzie korporacje zarabiają na filmach najwięcej, czyli zachodnia Europa i Stany, w targetowanych grupach wiekowych jest po prostu więcej lewaków, niż prawaków.