Do zajebania z kretynami.


Kierownik pokazał mi maila od dyrektora gdzie ten go opierdala, że na ogólnie dostępnym folderze są wrzucone wszystkie dane sprzedażowe i obrót naszej marki. I pięknie zaznaczone kółeczkiem w screenie z eksploratora moje imię i nazwisko jako autora.


Typ (dyrektor) to były informatyk.


I ch że moje nazwisko widnieje jako autor w eksploratorze Windows BO JESTEM AUTOREM SZABLONU PREZENTACJI a wrzucać danych nie mogłem BO NIE MAM DO NICH DOSTĘPU!!!


Boże, żenadometer mi się przekręcił...


#kolchoz

sireplama userbar

Komentarze (17)

@ErwinoRommelo nie gadaj pan głupot, bo w świetle prawa efekty pracy, którą wykonuje pracownik w trakcie pracy należy do pracodawcy.

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz na UOP nie ma nic lepszego, gdy ewidentnie nie Twoja wina ofc pod warunkiem też, że jakimśtam specjalistą jesteś i nie będziesz kiblować 6 miesięcy, wysyłając CV jak leci

@sireplama Mi już dwa razy w życiu też tak firmy "pomogły" podjąć decyzję. Za każdym razem nie żałowałem choć sam jako pierwszy nie miałem jakoś odwagi podejmować tego kroku pierwszy. Także głowa do góry, "Coco Jumbo i do przodu".

@sireplama jprd. Przypomina mi to sytuację z pierwszej firmy, w której robiłem, gdzie wysłałem jednej osobie pewne zestawienie danych, ta wysłała to dalej dw kilku osób, jedna z nich znowu dalej do kolejnych osób i następna gdzieś poza firmę dw wszystkich poprzednich i dyrektora. Ten się wkurzył że dane wychodzą na zewnątrz no i kto zebrał opierdol? No wiadomo - autor zestawienia, który wysłał pierwszego maila

Zaloguj się aby komentować