Do byłej pani menadżer
Niby umyta, a brudna cholera!
A wszystko to z powodu jej kłamstw:
najpierw, chłodnym sposobem jesieniar,
pisze: – Sonet jesienny chcę napisać!
A później – może Ci trzeba transfuzji? –
twierdzi, że poetyckiej energii jej brak;
sposobem kobiecym swe zdanie zmienia
i sprawia, że ten jesienny czas
jest jeszcze smutniejszy. Ten smutek, jak mgła,
wilgotny, zimny – jesienna to łza –
i nie że mnie, ale kawiarnię nam otula.
Zawiodłem się, Pacha, na Tobie, wiesz?
Zdymisjonowałby Cię z przyjemnością,
no ale sama kliknęłaś gdzieś źle.
***
#nasonety
#zafirewallem

