Dentysta


Losy mych zębów niezwykle zawiłe

Czuję się wśród uniwiązany jak w matni

Takie słabe zęby to zasługa genów matki

I ogólnie rodziców, bo mnie przecież spłodzili


Dentysta mój mnie już z synem myli

Mam tam abonament, tak po prostu łatwiej

Gdy się pojawiam - oszczędzamy małe gadki

Znamy się jak konie, wieleśmy razem wiercili


Gdy znowu wychodzę od niego z twarzą mętną

Nie myśl, żem skrzywdzon, po prostu wciąż trawię

Pył z moich zębów, obniżam swe tętno


Myślę z nadzieją, że kiedyś naprawię

Ostatniego, i więcej nie będziemy się trudzić

Lecz wtedy się obsrywam, a potem mnie matka budzi.


#nasonety #zafirewallem


Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Komentarze (6)

Heh, edycja nam się zrobiła medyczna z tymi Twoimi zębami i moją akomodacją. A i whisky można potraktować jako lekarstwo czy też środek znieczulający.

Zaloguj się aby komentować