Dawno temu jak miałem 17 lat to byłem członkiem małej ekipy filmowej podczas kilkudniowego festiwalu muzyki w moim mieście. Robota trwała całe weekendy, robiliśmy to charytatywnie za frajer (dostaliśmy za to koszulki z logo imprezy, wow). Praca po kilkanaście godzin, stanie z kamerą w pełnym słońcu. Czasami w deszczu w burze, ale to o wiele rzadziej.
Umówiłem się, że po koncertach przyjedzie i odbierze mnie ojciec. No i tak ostatni zespół skończył grać ,wszyscy pakują sprzęty a ja zmęczony po kilkunastu godzinach nagrywek przypomniałem sobie, że nic nie jadłem i że mam w plecaku kanapkę na czarną godzinę.
No i tak sobie siedzę na krawężniku przy scenie i żuję tą kanapkę. I podbija do mnie menel i mówi, że za rogiem stoi dziewczyna i żebym do niej zagadał. To był ślepy róg, więc doszedłem do wniosku, że pewnie tam swoi banda meneli i będą chcieli kasy albo wpierdol.
Spierdzieliłem do grupy ochroniarzy i tam stałem przez resztę nocy aż przyjechała moja ojcowska taksówka. Wsiadając obejrzałem się i faktycznie za rogiem stała jakaś dziewczyna.
Czasami się nie zastanawiam czy ten menel to nie był mój anioł stróż, który próbował mnie wyciągnać z przegrywu a ja to koncertowo zjebałem xD
#zwiazki #podrywajzhejto