Czytałem sobie ostatnio temat o różnicy między pracą za minimalną, a pracą za dużo pieniędzy i oprócz oczywistych różnic w stresie czy wysiłku fizycznym zwrócił moją uwagę jeden komentarz dotyczący odpowiedzialności, z którym się zgadzam.
W pracy za minimalną wielokrotnie byłem j⁎⁎⁎ny lub słyszałem zjeby za naprawdę drobne potknięcia - wydana zła kanapka do zestawu w Maku o 2 w nocy, odłożenie dobrej części na sortowni do kubła ze złymi (jednej na 6000 sprawdzonych); spóźnienie się o 5 minut, potrzeba wyjścia wcześniej, manko na kasie w wysokości 5 zł.
A w pracy specjalisty? No tu na szczęście sam nie miałem dużych przypałów, ale znam takich co mieli. Oparcie się o CYLINDER podnoszący drzwi maszyny i wyjebanie jej z operacji na 3 dni? Luzik. Zgubienie paczki za 2k euro? No trudno lol. Wywalanie 50% materiału "bo nie mamy wyjścia", gdzie jedna rolka kosztowała kilka tysięcy euro? A tam, nadrobimy. Wezwanie serwisu, który był totalnie zbędny i teraz trzeba płacić? Nie przejmuj się tym. Zepsucie 2 RAZY Z RZĘDU tego samego servo kosztującego 5k euro? Przynajmniej mamy okazję się czegoś nauczyć.
Absurdalne.
#pracbaza