@koroluk niech chłop przestanie rujnować ruch drogowy w Warszawie, to nie będzie argumentów że ciągnie druta Schwabowi.
Od czasów kiedy został prezydentem Warszawy miasto stoi w permanentnym korku. Wszystkie remonty i przebudowy robione są w sposób tamujący ruch na krytycznych arteriach na lata. Przykłady: wiadukt nad Aleją Prymasa Tysiąclecia na wysokości Dworca Zachodniego, którego remont w pewnym momencie zwężał drogę o czterech pasach ruchu do jednego (taka sytuacja trwała prawie 2 lata). Inny przykład to skrzyżowanie ulic Kondratowicza oraz Świętego Wincentego przy stacji metra Bródno, czemu pomimo zakończenia budowy metra wciąż wyłączony jest tam ruch samochodowy? To się ciągnie już od kilku lat. A skoro już wyłączyli tam ruch samochodowy, to gdzie jest jakiś P&R żeby ten samochód zostawić i przesiąść się do tego metra? Akurat przy tej stacji jest cała masa wolnej przestrzeni.
Do tego dochodzi likwidacja zielonych fal oraz zielonych strzałek warunkowego skrętu na skrzyżowaniach.
Zielone strzałki dają możliwość bezpiecznego dla pieszych wykonania skrętu w prawo, ponieważ w czasie nadawania warunkowej strzałki ruch pieszy na drodze prostopadłej (czyli ten ruch pieszy, który jest dalej i mniej zwraca uwagę kierowcy niż na drodze, z której wyjeżdża) jest w tym czasie zamknięty. Oczywiście do tego dochodzi zmniejszenie przepustowości na skutek likwidacji strzałek.
O zielonych falach to nawet nie ma co się rozpisywać, bo chyba nikt nie ma wątpliwości że po prostu powinny być.
Efekt? W rankingu najbardziej zakorkowanych miast świata Warszawa dumnie pnie się w górę już będąc na 51 miejscu.
A przypominam, że:
-
Komunikacja miejska, tak przez Trzaskowskiego i całe WEF uwielbiana, też stoi w tych korkach. Autobusy, do których nasz kochany prezydent tak bardzo chcę zachęcić ludzi, zamiast 40 minut, dojeżdżają do miejsc pracy w półtorej godziny.
-
Korki zwiększają emisję spalin i powodują smog, a przecież chyba Trzaskowskiemu i całemu WEF chodzi o wprowadzanie ekologicznego transportu, mylę się? To jak ma się do tego zawalenie całego miasta samochodami, z których każdy zamiast przez 1 godzinę w ciągu dnia, dymi przez 3?
Na koniec mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie: czym pan Prezydent dojeżdża do pracy? Jak wszystkie te parszywe mordy jeżdżące co roku do Davos (ta, jeżdżące xD latające samolotami, które mają taki niski ślad węglowy) jest zasranym hipokrytą, wszystkich by zmusił do życia jak biedota, ale sam swoich postulatów trzymać się nie musi.