Czy to mnie pojebało, że mi to przeszkadza, czy ludziom peron od tych butelek odjechał do reszty.
Poszedłem wieczorem do lidela i standardowo o tej porze w sobote przy wejściu spora grupka ludzi z worami pełnymi puszek. Przejść nie idzie, j⁎⁎ie jak w schronisku św Alberta, a działa tylko jeden automat. Wchodzę na salę sprzedaży i tam k⁎⁎wa dogrywka - kilku gości łazi z tymi worami w jednej łapie i zakupami w drugiej. Spytałem sie jednego co robi, a ten, że jest długa kolejka to on sobie zakupy zrobi i może potem kolejka będzie mniejsza. No jak na moje to już totalna przeginka, żeby z tymi śmierdzącymi i nierzadko cieknącymi worami łazić po sali. Przecież ten worek się obija o wszystko i pewno nieraz kogoś potrąci, no bo nie można przyjść z małym poręcznym tylko od razu 120l wypakowane po brzegi. I don't want to live on this planet anymore #problemypierwszegoswiata