Komentarze (18)

@lubiespac jedyna naprawdę porąbana zima, jaką pamiętam, była gdzieś między 98, a 2002 rokiem. Pierwszy raz w życiu musieliśmy kopać tunele w śniegu, żeby dostać się do zwierząt w innym budynku, a wody nie było, bo rury zamarzły, mimo izolacji. To byli czasy. xd

@A_a


chciałbym taką zimę. Tak z dwa tygodnie bym mógł wypocząć


Niestety - musialbyś odrobić. Szkoła zrobi lekcje w wakacje.

W "Krzyżakach" jest fragment jak Jurand z orszakiem podróżuje odwiedzić córkę, bodaj do Krakowa. Po drodze łapie ich jednak śnieżyca i niemal wszyscy (oprócz odkopanego na czas Juranda) zamarzają zasypani padającym śniegiem.


I ten opis przez całe dziesięciolecia absolutnie nikogo u nas nie dziwił, bo burze śnieżne się po prostu zdarzały, tak jak ku⁎⁎⁎⁎ko mroźne i śnieżne zimy.

Dopiero ostatnie ~20 lat to taka padaka, z niewielkimi epizodami.

Mi to jest tego szkoda, bo to jednak bardzo dobrze robiło przyrodzie, zasobom wody, a i te zimy były ciekawsze i ładniejsze. Zamiast tego są buty ujebane błotem do kostek. Coś jednak straciliśmy, szkoda w c⁎⁎j.

Ja pamiętam jak na wiosnę okazało się zamiast odśnieżać drogę to jeździli spychaczem po plantacji porzeczek sąsiada. Było tyle śniegu że minęli się z drogą.

Zaloguj się aby komentować