Coś się ze mną dzieje. Zaczynam mieć coraz mniej sił na cokolwiek. Czy to depresja? Nie jest to jakieś wielkie cierpienie. W zasadzie czuje się w tym stanie lepiej niż jak bym miał się nad sobą użalać czy coś. Wstaję rano, ogarniam sprawy. Odwoże dziecko do przedszkola, żonę do pracy i robię swoją robotę. Idzie mi ciężko ze skupieniem się na niej ale się staram. Ciężko mi się do czegoś zabrać, muszę się zmuszać. Ogarniam co mam do zrobienia i jedyne na co mam ochotę to leżeć pod kocem. Bez telewizora, czasem audiobook, czasem necik, a najlepiej nic. Nie chce mi się robić nic poza leżeniem na wyrze. Tak mam problemy które mnie dołują. Na takim jestem etapie w życiu, nie przeskocze tego. Głupio też nie będę się cieszył do sytuacji w której jestem bo to by było idiotyczne. Leżę więc ostatnio całe dnie na łóżku niewiele robiąc poza tym co muszę, ale kiedy już ogarnę co mam robić. Najlepiej się czuje nie robiąc nic. Tylko córka przychodzi do mnie żeby się z nią pobawić, z tego jeszcze mogę wyciągnąć odrobinę przyjemności. #zalesie
