Chiny. Jak wygląda kultura pracy w Chinach: „wstrzymujemy wypłatę wynagrodzenia przez trzy miesiące, aby pracownicy nie odchodzili”

Wyobraź sobie, że zaczynasz pracę, której z pewnością pilnie potrzebujesz, ale przez trzy miesiące Twoje wynagrodzenie jest zatrzymywane w ramach polityki lojalnościowej.

Adrián Díaz, przedsiębiorca i konsultant mieszkający w Chinach od 2006 roku, opowiedział w ConPdePodcast o różnicach między kulturą biznesową i pracowniczą w Azji a kulturą zachodnią.

#chiny

#praca

#ciekawostki

Wplyw natury

Komentarze (15)

A z drugiej strony jak firma podupada to najpierw ucina się premię na najwyższym szczeblu i niżej.

Następnie obniża pensje wyższych stanowisk a na końcu zwalnia się pracownika

@Gagger niby tak, ale patrząc po tym jakie tam jest niewolnictwo na każdym kroku i brak poszanowania dla praw człowieka to ja już wolę ten "zły" zachód, gdzie zostanę wywalony przed kierownictwem, ale przynajmniej nie zamkną mnie w obozie "reedukacyjnym" za to, że krytykowałem partię. Albo będę miał wypłaty w kolejnych "domach" ze śmieci i styropianu, do których nie będę nawet się mógł zbliżyć, byle tylko nie mieć kasy w ręku. Albo będę mógł podróżować po całym świecie bez problemu. Jeśli ktoś wierzy w jakąś "lepszość" tego komunistycznego odszczepu Tajwanu, to polecam choćby materiały tego pana.

@NiebieskiSzpadelNihilizmu polecam zapoznać się ze wspaniałym rynkiem pracy w Stanach Zjednoczonych a potem mówić o niewolnictwie w Chinach

@Michumi albo do konkretnego landu, miasta, albo firmy Co nie zmienia postaci rzeczy, że to dalej będzie "zachód", do którego to w sumie nawet nie nawiązywałem, bo odnosiłem się do komentarza, że niby w Chinach kultura pracy i warunki chujowe, ale przynajmniej kierownika wcześniej wywalą.

W sumie w UK chyba najpopularniejsze są wypłaty co tydzień. To mogliby napisać o Polsce:

"Wyobraź sobie, że zaczynasz pracę, której z pewnością pilnie potrzebujesz, ale przez miesiąc Twoje wynagrodzenie jest zatrzymywane"

To powiem jak wyglądała "kultura" pracy w Australii: (pewnie odosobniony przypadek ale ciekawefy) był sobie taki rodak, miał fabrykę jakiś pierdół zatrudniał głównie Polaków studentów bo zdesperowani i potrzebowali kasy a on oferował dużo pracy plus over time (extra się płaci plus kiedyś na wizie studenckiej można było pracować max. 20h/tydzień). Zwlekał z zapłatą parę miesięcy a potem zgłaszał tych studentów na imigracją, która lubi donosy. Oni przyjeżdzali i zgarniali tak jak stoisz i zabierali do Villawood Immigration Detention Centre a on nie musiła nic płacić.


To się długo ciągnęło w końcu trafiła kosa na kamień, plotki się rozeszły i zajebali tego gościa.

Zaloguj się aby komentować