Chciałem tylko pożalić się Wam, że pożegnałem dzisiaj psa, który miał już 16 lat, a jeszcze dwa dni temu biegał i nic mu nie było, najprawdopodobniej zatrucie. Nie życzę nikomu podobnej sytuacji, stracić małego przyjaciela po tylu latach jednak cholernie boli. #pies #zalesie

Komentarze (17)

Dzięki, do tej pory mnie trzyma. Weterynarz jej nie uratował, robiłem co mogłem. Najgorsze było to, że zabrali mi ją na półtorej godziny, a wróciła w jeszcze gorszym stanie...

@OstatniSamuraj mam już trzeciego owczarka, ale kiedy usypialem swojego pierwszego, to w radiu leciało "Fragile" Stinga. Do dzisiaj, jak to słyszę, to ryczę jak p⁎⁎da i trzeba mnie zbierać. Niedawno pożegnałem się z moim idealnym psem(wylew). Bardzo szybko znalazłem następnego, którego kocham tak samo mocno. Zrób to samo. Pomaga

@OstatniSamuraj Przeszedłem to 3 miesiące temu, a do dzisiaj boli. Najgorzej jak google zdjęcia przysyłają powiadomienia o wspomnieniach z tym rudym słodziakiem.

Wyszła wieczorem by się załatwić i dostała skrętu żołądka. Podwoił się obwód brzucha. Operacja, kroplówki i tysiące zastrzyków. Po 40 godzinach Umarła mi na rękach jak wróciłem z pracy...

Dziękuję Wam wszystkim, pewnie posłucham tej rady. Nie zliczę, ile razy narzekałem na nią, a bo za wolno idzie na spacerze, bo wszystko powąchać musi, bo coś źle zrobiła, a jednak shih tzu i 16 lat nie zdarza się często. Bardzo Wam wszystkim dziękuję

Mialem sam psa jako male dziecko i pamietam go przez mgle bo mama pozbyla sie go szybko - pewnie dlatego ze sikal w domu? Nastepnie siostra sobie zachciala psa jako nastolatka i przyniesli razem z ojcem. Ja bylem chlodnym sku...synem i nie obchodzil mnie los zwirzat. Kiedys musialem z tym psem isc na dzialke aby pomoc rodzinie - problem byl taki ze on byl bardzo maly i mial z 3 miesiace i byly wakacje i bardzo goraco. Wzialem go na smycz i szedlem z nim po goracym asfalcie i po okolo 1 km marszu zaczal piszczec a ze ja bylem totalnym debilem to nie domyslilem sie o co mu chodzi i ciaglem go na sile po asfalcie i trawie nie przejmujac sie zbytnio jego losem i zatrzymywalem sie aby przestal skomlec - spieszylem sie na dzialke i chcialem tam byc jak najszybciej aby zaczac prace. W polowie drogi do celu szedl starszy pan taki na oko po 60 i widzial jak sie obchodze z tym psem wiec zatrzymal mnie i zapytal:

  • Kochasz tego psa?

  • Tak - odopwiedzialem klamiac aby dal mi spokoj i spierd...alal

  • Wiec jesli kochasz swojego psa to wzialbys go na rece aby nie musial isc po goracym asfalcie bo sprawia mu to bol

Starszy pan usmiechnal sie do mnie i odszedl.

Wiec szybko wzialem go na rece i poszedlem przed siebie ogladajac sie za siebie czy ten Pan patrzy na mnie, oczywiscie stal w miejscu i patrzyl czy z nim ide niosac go a ja sie balem zeby mi sie nie zesikal na mnie.

Gdy juz doszedlem do celu polozylem go na trawie i zaczalem prace a po czasie zauwazylem ze nie piszczy i stwierdzilem ze ten Pan mial faktycznie racje z tym ze to ja mu sprawialem bol. Od tego czasu zmienilem podejscie do psa tak ze mnie uwazal przez swoje cale zycie za wlasciciela i ja mialem nad nim wladze. Tak sie skumplowalismy ze bylem zawsze za nim i on lubil ze mna chodzic na spacery. Duzo nas laczylo i wtedy mozna bylo to nazwac duza miloscia do zwierzecia. GOOD BYE MY GOOD FRIEND, ONE DAY WE GO TOGETHER FOR WALKING AGAIN.

e520fe0f-6489-44a6-ad63-976314b7bc40

@OstatniSamuraj twojemu przyjacielowi rzycze spokojnej podróży a tobie ukojenia w cierpieniu. Patrz na życie przyjaciela jak na całość a nie tylko na jego marny koniec, na pewno miał z tobą wspaniałe życie.

Zaloguj się aby komentować