Mialem sam psa jako male dziecko i pamietam go przez mgle bo mama pozbyla sie go szybko - pewnie dlatego ze sikal w domu? Nastepnie siostra sobie zachciala psa jako nastolatka i przyniesli razem z ojcem. Ja bylem chlodnym sku...synem i nie obchodzil mnie los zwirzat. Kiedys musialem z tym psem isc na dzialke aby pomoc rodzinie - problem byl taki ze on byl bardzo maly i mial z 3 miesiace i byly wakacje i bardzo goraco. Wzialem go na smycz i szedlem z nim po goracym asfalcie i po okolo 1 km marszu zaczal piszczec a ze ja bylem totalnym debilem to nie domyslilem sie o co mu chodzi i ciaglem go na sile po asfalcie i trawie nie przejmujac sie zbytnio jego losem i zatrzymywalem sie aby przestal skomlec - spieszylem sie na dzialke i chcialem tam byc jak najszybciej aby zaczac prace. W polowie drogi do celu szedl starszy pan taki na oko po 60 i widzial jak sie obchodze z tym psem wiec zatrzymal mnie i zapytal:
Starszy pan usmiechnal sie do mnie i odszedl.
Wiec szybko wzialem go na rece i poszedlem przed siebie ogladajac sie za siebie czy ten Pan patrzy na mnie, oczywiscie stal w miejscu i patrzyl czy z nim ide niosac go a ja sie balem zeby mi sie nie zesikal na mnie.
Gdy juz doszedlem do celu polozylem go na trawie i zaczalem prace a po czasie zauwazylem ze nie piszczy i stwierdzilem ze ten Pan mial faktycznie racje z tym ze to ja mu sprawialem bol. Od tego czasu zmienilem podejscie do psa tak ze mnie uwazal przez swoje cale zycie za wlasciciela i ja mialem nad nim wladze. Tak sie skumplowalismy ze bylem zawsze za nim i on lubil ze mna chodzic na spacery. Duzo nas laczylo i wtedy mozna bylo to nazwac duza miloscia do zwierzecia. GOOD BYE MY GOOD FRIEND, ONE DAY WE GO TOGETHER FOR WALKING AGAIN.