Komentarze (22)

@wombatDaiquiri kurde ja się na punku wychowałem i gorsze rzeczy przeżyłem niż brak snickersa i bar bez ciepłego jedzenia. Nie chcę brzmieć, jak stary dziad, tym bardziej, że z wiekiem coraz mniej mam ochotę na koncertowe niewygody i nie dla mnie już sranie w krzakach i spanie pod gołym niebem na festiwalu (a zdarzało się).

Chłop się spłakał, bo mu snickersa wyrzucili i musiał siusiu zrobić w kabinie z urwaną klamką... no nie wytrzymia.

@WatluszPierwszy spało się w korytarzach pociągów i na dworcach. na głód byly fajki i zupa w barze mlecznym. Pieniądze byly tylko na bilety na koncert i bilety na pkp, a typ o snickersa jojczy?

@FodiJoster porównujesz dwie zupełnie różne muzyki i klimaty. To tak jakby ktoś pojechał za gruby $$$. do zabytkowego miasta zwiedzać muzea i spać w hotelu jak człowiek, A dostał jakiś survivalowy bushcraftowy hardcor z kwaterą w stodole.

Mam nadzieję że ludzie będą głosowali portfelami i takie patologie zanikną.

@WatluszPierwszy to nie Woodstock, żeby w żadnym klubie nie można się było wysrać. Też jak byłem młodszy to bywałem w podłych spelunach, ale jednak uważam ze z rozwojem kraju możemy oczekiwać trochę więcej od wydarzeń biletowanych.


A jaki jest cel wyrzucania snickersa? Może jednak warto spytać o chuj chodzi ochronie, która chyba głównie ma ludziom wyrzucać wodę i jedzenie z plecaków.

@wombatDaiquiri z tego co wiem argument jest taki, żeby taką wypełnioną butelką nie rzucać np. na scenę, a bywały takie przypadki. Poza tym, by w nią czegoś nie nalać albo nie dosypać czegoś. To wiem z rozmów z ochroną na meczach akurat. Swoją drogą wychodzi to też na plus klubom, bo jak nie masz swojego picia, to musisz je kupić w barze.

@WatluszPierwszy ale ja pytałem o snickersa.


Argument o rzucaniu butelka moim zdaniem idiotyczny, bo powerbanka nikt mi nigdy nie wyciągał.


Argument o zarobkach zresztą też. Jak to jest, ze na zachodzie się opłaca jeszcze ludziom dać kranówkę za darmo w baniakach z kubeczkami, a w Polsce żeby się opłacało to trzeba sprzedawać wodę w kubku za 15zł i to pomimo droższych biletów?

@wombatDaiquiri pokaż mi kogoś, kto by rzucił powerbankiem

To, że 15 zł za 0,5 l wody w kubku to patologia to swoją drogą. Na meczach jest to samo. Weźmiesz dwie Cole i wodę i minimum 50 zł z głowy.


Niemniej ciśnięcie się o zabranego snickersa to dziecinada. Dał 3 zł za ten baton. Chyba nie jest to wielka strata a żaden dorosły chłop nie naje się snickersem, więc od ust nikt mu nie odjął nie wiem jakiego obiadu. Czy praktyka zabierania batoników jest OK? Nie wiem. W dupie to mam. Znam ją i nie jest to tylko przypadek tego klubu a ogólnopolska praktyka. Chuj tam. Mam batona w kieszeni to go zjem przed wejściem i problem z bani.

@wombatDaiquiri przypomina mi się moja przygoda ze Stodołą. Nic sensownego do jedzenia, syf, nagłośnienie do d⁎⁎y, a do picia tylko chyba woda i nędzne korpopiwo na którego smak mam odruch wymiotny.

Strzeliłem sobie trochę wódki by poprawić nastrój (normalnie nigdy nie piję czystej), to mi nalali czegoś chyba pół na pół wodą. Zauważyłem że jak brali nową butelkę z półki, to najpierw z nią szli na zaplecze. Pies ich j⁎⁎ał.


Carbonki zawsze na propsie

@Opornik jako abstynent ale wcześniej konsument powiem, że w życiu nie piłem na koncertach. Serio. To się mija z celem, bo w 90 proc. przypadków albo przepłaca się za alko i/lub jest to alkohol jakościowo niski. Piwo na festiwalach to są i zawsze były siki. Jednak ja na koncerty chodzę dla muzyki i w dupie mam czy jest picie czy go nie ma a już jeść na koncercie, to dla mnie jakaś pomyłka. Jak jadę gdzieś na koncert to jem w trasie, albo ogarniam dobrego kebsa na miejscu na mieście i problem z głowy. Kto by jadł w klubie?

@WatluszPierwszy niemniej chociaż jakieś dobre piwo można wypić po wejściu przed koncertem. A nawet soków nie mieli. Meh.

@WatluszPierwszy byłem dwa tygodnie temu na wieczorze jazzowym z muzyka live. Podczas koncertu jak duchy przemykała obsługa, serwowała pierożki dim sum i wymyślne drineczki. Możesz przyjść po robocie z żoną na randkę, zero zmartwień, zostawiasz napiwek i bajlando.


Ale lepiej biznes po polsku prowadzić, klient zapłaci bo nie ma alternatywy. Nie rozumiem czemu tak bardzo bronisz chujowej jakości organizacji wydarzeń muzycznych?


A no i w artykule chłop mówi o tym, ze akustyka też zjebana. Cokolwiek innego niż rock i akustycy zagubieni.

@wombatDaiquiri bo Progresja, to klub rockowy. Tu niestety zgoda - rozszerzyli działalność na inne gatunki i nie podołali. Ta decyzja była jednak efektem tego, że z samego rocka i gatunków powiedzmy pokrewnych nie byli w stanie się utrzymać na powierzchni. To akurat wiem z rozmowy z szefem tego biznesu.

@WatluszPierwszy czyli potwierdzasz moje przypuszczenia? Ludzie bez polotu, bez ambicji, którzy organizują koncerty żeby przetrwać, a nie żeby dostarczyć fantastycznych wrażeń gościom?


No i jestem ciekaw z Twojej oceny, na ile ziomek pierdoli i jest chciwy? Jeździ nowa fura, ma wielki dom i młoda zrobiona żonę?

@Analnydestruktor Brutalismus w Melkweg. Jeszcze kiedyś na coś pojadę, ale Amsterdam trochę mnie odstraszył. Może do jakiegoś Rotterdamu albo Hagi następnym razem.

Zaloguj się aby komentować