@Kshaq Rozumiem, masz rację oczywiście. Kilka słów mogę napisać, ale nie chcę pisać wszystkiego, bo nie jestem osobą publiczną, mam prawo do prywatności jak każdy, a już kilka razy różne chujki mnie zdoxowały, średnia przyjemność, zwłaszcza gdy wysyłają ci anonimowe pogróżki a ty wiesz, kto może (ale tego nigdy nie wiesz na pewno) za nimi stać, anonimowe groźby pod adresem niewygodnych ludzi to stara i oklepana metoda pewnych "środowisk" które po 1989 bynajmniej nie zbiedniały - tylko trochę mniej "szabel" dziś mają, he he he.
Więc tak - polityką się interesowałem od małego, (rodzina o tradycjach niepodległościowych) ale tak jak większość z nas - czytasz jakieś gazety, coś tam oglądasz, i wydaje ci się że masz "opinie", po latach się okazuje że niektóre rzeczy to była propaganda albo manipulacja.
Wszystko się zmieniło kiedy ośmieliłem się otwarcie krytykować "zieloną wyspę" Tuska, bo mi coś zaczęło zgrzytać w narracji.
Z miejsca stałem się "pisiorem" - chociaż głosowałem na PO i nienawidziłem kaczorów, jak na "nowoczesnego i postępowego" przystaje,
"moherem" - chociaż byłem antyklerykałem
"kibolem" - chociaż w życiu na meczu nie byłem (to był okres nagonki medialnej na kibiców bo zaczęli wieszać antykomunistyczne transparenty),
i - oczywiście - "faszystą". No z tego nie da się wybronić, najgorszy faszysta to faszysta "bezobjawowy" (kto od bez mała 100 lat przeciwników wyzywa od faszystów to my wszyscy wiemy ).
No to się wkurwiłem, zacząłem się obracać w tym towarzystwie do którego mnie siłą wrzucono. Chodziłem na marsze, demonstracje, chodziłem na różne spotkania klubowe, wykłady, itd. była tego masa - poznałem wielu działaczy społecznych, dziennikarzy, ludzi służb, miałem okazje kilka razy pogadać z politykami i innymi znanymi ludźmi - nie jest to specjalnie trudne gdy się mieszka w Warszawie, zwłaszcza gdy są w opozycji i muszą zabiegać o czarnuchów do roboty.
Prywatnie to są zupełnie inni ludzie.
Słyszałem że nawet Pawłowicz jest prywatnie b. miłą osobą, ale w to akurat nie wierzę.
Poznałem masę zajebistych ludzi o dużej kulturze, wiedzy i zasługach dla Polski, nierzadko przemielonych przez system i muszących patrzeć jak ich oprawcy żyją sobie dzisiaj jak pączki w maśle.
Miałem smutną przyjemność patrzeć jak niektórym porządnym ludziom odpierdala po dostaniu się do koryta, polityka to na serio okropny narkotyk, to nie jest mem.
Najbardziej przykro było mi patrzeć na transformację Brauna, to był naprawdę fajny facet który dużo dobrego zrobił. No cóż....
Działałem w różnych organizacjach, byłem min. członkiem Solidarnych 2010 i Klubu Ronina, w czasach jego świetności, gdy Ziemkiewicz Warzecha i Gmyz robili taki kabaret że nadawał się do TV. Parę razy byłem w Straży i w sztabie Marszu Niepodległości, też ciekawe przygody były.
Nigdy nie byłem członkiem żadnej partii ani nie zajmowałem żadnej funkcji publicznej, nie dostałem też nigdy "posadki" państwowej.
Może być?
Wołam @cotidiemorior