#bieganie #biegiultra #relacjazbiegu
Parafrazując @Wagabundowy - niełatwe się wylosowało, tak chyba najłatwiej opisać moje pierwsze w życiu mini ultra. Do samego startu podchodziłem jak zwykle z dużą rezerwą - zakładałem ukończenie najwcześniej ok 15-16 co dawałoby czas 9-10h. Plan od początku był na oszczędzanie się, niestety nie do końca się udało bo tętno od początku było wywalone ponad 160. Całe szczęście że start był o 6:00 dzięki temu upał realnie zaczął doskwierac ok 12:00, ale i tak za bardzo nie dał mi popalić bo wydaje mi się że jestem dość odporny na skrajne temperatury - najlepiej biega mi się ubranym na krótko na lekkim minusie, a do ciepła przywykłem min dzięki saunie. Ogólnie do ok 40km szło całkiem sprawnie, od 40km zacząłem odczuwać zjedzony 10km wcześniej na punkcie tłusty mini pączek i zaczęło brakować mocy, a od ok 45km weszła totalna padaka i kryzys, miałem serdecznie dość biegania i za cholerę nie potrafiłem znaleźć żadnego logicznego argumentu po kiego grzyba próbuje się wdrapać na tą osraną witominską górkę? Oczywiście było też postanowienie że nie biorę nigdy więcej udziału w czymś tak skrajnie glupim. Do tego od 47km kiedy po marszu chciałem biec zaczęło mnie boleć prawe kolano więc niemal cała końcówka była pokonana marszem. Ostatecznie skończyłem z czasem 7:44 co było mocno powyżej moich oczekiwań. Co do picia i jedzenia to ogólnie byłem zadowolony z tego jak żołądek to znosił, wydawało mi się że dużo jem, celowo zbierałem do kieszeni papierki i nie wyrzucalem ich na punkcie, toteż trochę się zdziwiłem jak okazało się że zjadłem tylko 5 cukierków, dwa batony, jednego banana, garść chipsów, garść orzeszków, kawałek arbuza i tłustego mini pączka po którym jak wspomniałem myślałem że się porzygam. Przez cały bieg wypilem ok 6 litrów płynów, a sikałem tylko raz! Ogólnie organizm dobrze zniosl ten wysiłek, wiadomo potrzebne było dwie noce żeby normalnie to odespać, ale dzisiaj już praktycznie zero zakwasów i kolana praktycznie nie czuje. Bieganie sobie raczej w tym tygodniu odpuszczę, ale jutro wjeżdża siłownia. Teraz foch na bieganie już mi przeszedł i jesienią planuje zrobić 65km, w grudniu 100km i zobaczymy czy będzie coś dalej.
No i jeszcze raz oficjalnie - gratulacje @Trypsyna odjebalas kawał chorego gówna! 😁