BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY


Part 4 - sprzątaczka w podstawówce.


Przyznam, że ta praca odbiła się bardzo na moim zdrowiu psychicznym, ponieważ było to pierwsze bardzo mocne zderzenie z rzeczywistością.


Mój tata był na mnie bardzo zły, że nie poszłam na studia więc kazał mi od razu po szkole iść do jakiej kolwiek pracy. W tym przypadku padło na pracę sprzątaczki w podstawówce w której jako dziecko się uczyłam, była to dodatkowa trauma bo musiałam się zmierzyć ze wszystkimi nauczycielkami, które mnie niespecjalnie lubiły i znów mijać je na szkolnym korytarzu, a wychodząc z tej szkoły myślałam że już nie będę musiała więcej na nie patrzeć. To znaczy nie wszystkie mnie nie lubiły ale byłam dość trudnym dzieckiem choć z dobrymi ocenami, więc to mnie trochę ratowalo w ich oczach.


Jakiś czas temu jeden z użytkowników dodał wpis o tym jak jedna ze sprzątaczek spowodowała płacz u jej koleżanki z klasy X lat temu. No to ja płakałam przez sprzątaczki z podstawówki jako dziecko i jako dorosła już osoba.


Praca z bardzo wrednymi ludźmi była dla mnie szokiem, że jak można być dla siebie tak nie miłym kiedy jedzie się na tym samym wózku? Tzn nie wszystkie były wredne, ale żadna nie stanęła nigdy po mojej stronie jak trzecia się na mnie wyrzywala i tylko szukała powodu żeby się na mnie wydrzeć i się "przyjebac". Realnie dostawałam bólu brzucha ze stresu jak byłam z nią na zmianie. Praca miała też beznadziejne godziny pracy - cały miesiąc od 12-20, prócz jednego tygodnia, który był od 7-15. Przyznam, że nie wiem jak sobie ludzie radzą pracując z takim grafikiem, równocześnie wychowując dzieci... Ja miałam ten komfort, że mieszkałam z rodzicami więc o obiady i inne takie nie musiałam się martwić.


Stres jaki wiązał się z tą pracą przełożył się na to, że robiłam wszystko, żeby zmienić ta pracę, co udało mi się zrobić i dostać staż w urzędzie miejskim za połowę stawki jaką miałam na etacie, ale nawet za darmo bym poszła do tego urzędu byle nie siedzieć w tym toksycznym miejscu. Kiedy powiedziałam do dyrektora szkoły, że nie chce przedłużać umowy po okresie próbnym on się mnie zapytał "dlaczego" jedno wielkie XD. Niestety byłam zbyt duża pipa, żeby wyrzucić z siebie gorzkie żale, więc powiedziałam że dostałam lepszą pracę i tyle.


Mimo toksycznej atmosfery w pracy było kilka bardzo pozytywnych plusów tego kołchozu. Pierwszy z nich to to, że do pracy miałam 5 min na piechotę drugi że większość czasu nie musiałam w sumie mieć żadnego kontaktu z współpracownikami. Każdy miał swój dział do posprzątania i nasze drogi się nie krzyżowały. Mogłam sobie słychać muzyki na słuchawkach bo z nikim nie musiałam rozmawiać. Więc wykorzystałam to do słuchania audiobooków. Dzięki tej pracy trafiłam na słuchowisko opowiadań wiedźmińskich, które sprawiały że przenosiłam się do innego świata podczas tych nudnych obowiązków. Poznalam twórczości Lema, Ach jaki "niezwyciężony" ma cudowny klimat. Słuchałam też słuchowiska komiksu The Walking Dead - również niesamowity klimat.


Przyznam trochę w tej pracy "cwaniakowalam", wykonywałam wszystkie swoje obowiązki, ale robiłam je jak najszybciej, a potem siadałam w klasie i resztę pozostałego czasu wykorzystywałam na naukę angielskiego. Normalnie jak ktoś cię w pracy ciągle obserwuje i mimo że już zrobiłeś co do ciebie należy to "szef" szuka ci kolejnego obowiązku bo co tak będziesz się obijał. Tutaj tego nie było więc robienie czegoś szybciej po prostu się dla mnie opłacało i nie musiałam udawać że pracuje, żeby ktoś ci czasem dodatkowych zajęć nie wrzucił.


W jakiś sposób czasem wracam myślami to tej pracy. Bo coby o niej nie mówić lubiłam ten klimat, jak szkoła była całkowicie pusta, za oknami mrok, a ja w słuchawkach na uszach słuchałam świetnych opowieści równocześnie machając mopem.


Dodatkowym plusem było to, że w trakcie pracy jak jeszcze były dzieciaki w szkole, te mnie polubiły więc pomagały mi sprzątać klasy. Więc miałam takich swoich małych pomagierow eh wzrusza mnie to wspomnienie bo niektóre dzieciaki na prawdę są super i aż się robi cieplutko na serduszku, tym że mają w sobie jeszcze empatię i ciepło, z którego często dorośli są już wypaleni.


Z koszmarów tej pracy był fakt, że w tej szkole było więcej karaluchów niż dzieciaków xd było to nawet zabawne, jak wchodziłam do klasy w której było już ciemno i zapalam światło to wszystkie karaluszki szybko uciekały i się chowały w różnych zakamarkach. Pewnego dnia za mocno uderzyłam miotła w listwę przy podłogową, ta się odkleiła, a na niej i pod nią, był karaluch na karaluchu. Nigdy na raz nie widziałam tyle robactwa. Również chodziło ono po jedzeniu w kanciapie więc też nigdy tam nie trzymałam jedzenia poza lodówką.


Podsumowując - ciężka praca fizyczna, ale ma swoje zalety, gdyby nie niska płaca i godziny pracy to nie byłoby takie złe stanowisko - pomijam w tym toksyczna atmosferę, ale to nie powinno mieć miejsca w żadnym zakładzie pracy.


#niemakolaczy #pracbaza #praca

0b2e579c-10c0-4504-857c-68ec0cc63e3f

Komentarze (11)

@Cori01 Super historia, ale opatrzylaś ją taką grafiką jak w amerykańskich horrorach. Nie miałaś nigdy takich skojarzeń mopując korytarze w nocy w towarzystwie karaluchów?

@twombolt karaluchy uciekały od Świtała więc aż tak mi nie towarzyszyły. A co do grafiki to właśnie tak mniej więcej to wyglądało. Taka cisza i spokój jak już wszyscy wyszli ze szkoły.

@Cori01 świetnie się czyta tą serię! Też miałam etap sprzątania, jako nastolatka pomagałam matce na zmianach popołudniowych przy sprzataniu basenu. Było ok póki nie trafiłam na znajomych ze szkoły w tym mojego ówczesnego crusha - eh na szczęście stare czasy

Ale mi wspomnienia odblokowalas, moją ulubioną pracą przed tą, którą mam obecnie, było właśnie sprzątanie, zahaczyłam nawet kilka takich miejsc przed ukończeniem edukacji, bo już wtedy wiedziałam że nie nadaję się na żadne produkcje ani do sklepów

A tak poza tym bardzo fajna historia, mogę pociągnąć tag jak już skończysz swoje wrzuty? 😅

Zaloguj się aby komentować