BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
#niemakolaczy
part 6- sprzedawczyni w "ekskluzywnym" butiku
Po zakończonym stażu i paru miesiącach przerwy poszłam na studia, przez pierwszy rok nie pracowałam i dopiero w przerwie letniej czegoś sobie szukałam. Bardzo wtedy chciałam zostać we Wrocławiu ponieważ, poznałam tam chłopaka i powrót do mojego zadupia na 3 miesiące wydawał mi się niezwykle nudną perspektywą (ale ja byłam głupia xd)
Wysyłam CV gdzie się dało i nie ukrywam wzięłam pierwsza lepszą pracę w której mnie przyjęli - wybredna nie byłam. Na pierwszy rzut oka taka praca z ciuszkami i ludźmi nie wydawała się zła, więc też nawet się cieszyłam na myśl o rozpoczęciu tam pracy.
O jak ja się myliłam. Ta praca to był koszmar dla mojego mózgu który bardzo szybko się nudzi xd nie było tam co robić, ale tak totalnie. Klientów było tyle co kot napłakał. Nie było więc też kogo obsługiwać. A pani właścicielka była jebnieta delikatnie mówiąc i ciągle obserwowała na kamerach pracowników, którzy chodzili jak na szpilkach, ciągle zestresowani.
Ta posada to był festiwal udawania, że się coś robi. 10 razy na zmianie prasowalam te same koszule xd poprawiałam wieszaki, tak żeby wisiały idealnie równo, jak tylko jakiś klient je przesunął. Chodziłam w kółko po sklepie udając, że pilnuje czy coś czegoś nie kradnie xd najbardziej jednak wkurwiające było to, że musialam podchodzić do każdego klienta z pytaniem czy coś pomóc xd jak tego nie zrobiłam była zjebka od wielkiego brata. Każdy kto choć raz był w sklepie wie jak bardzo jest irytujące to pytanie. Dlatego jestem bardzo wyrozumiała do pracowników sklepu,którzy żądają to nikomu niepotrzebne pytania - wiem, że potem są z tego rozliczani, przez "geniuszy" biznesu.
Najlepsze jest to, że serio myślałam, że w tym sklepie sprzedają dobrej jakości ubrania. Nie znałam się kompletnie na modzie, w tamtych czasach nawet nie wiedziałam co to jest gucci (coś do jedzenia?) było dużo ubrań z metką Atmosphere i wtedy myślałam że to jakaś za⁎⁎⁎⁎sta marka (nie chciało mi się weryfikować w necie) ale skoro sprzedają ja za taki gruby hajs to pewnie jest dobra - takie było moje założenie. Eh głupota boli tylko czasem xd
Zobaczyłam kiedyś taką metkę na koszulce mojego ówczesnego chłopaka, powiedziałam mu że to dobra firma, a on, że kupił ją w HM xd zrobiło mi się mega głupio. Aktualnie bym się z tego zaśmiała, wtedy czułam żenade, że powiedziałam taka głupotę xd
Zostałam też jako sprzedawczyni ocyganiona. Na koniec dnia okazało się że jest manko na 300 zł. Ja już panika, że muszę oddawać, na szczęście okazało się na kamerach, że jak schylalam się po torbę, panie robiące zakupy zabraly gotówkę z lady. Cóż a mówią żeby się nie kierować stereotypem ...:sweat_smile:
Atmosfera w pracy była beznadziejna, totalnie napięta. Pamiętam, że poznałam tam fajna kobietę ok 50 lat, bardzo piękna i miłą. Opowiadała o swoim trudnym życiu i ucieczce z Włoch od przemocowca. Pamiętam jak mi się zrobiło przykro, że teraz musi pracowac w takim gówno miejscu w takim wieku. Odpowiedziałam o tym mojemu chłopakowi on to skwitował prostym zdaniem "sama sobie takie życie wybrała". Wtedy po raz pierwszy do mnie dotarło jak bardzo jesteśmy od siebie różni...
Straciłam tam pracę gdyz uwaga... Zostałam zwolniona. Jak to mówią pierwsze zwolnienie boli najbardziej... Płakałam jak po⁎⁎⁎⁎na bo bardzo mi to zaniżyło poczucie własnej wartości. Wykonywałam tam swoje obowiązki i sie starałam. Poszło o to że nie spodobałam się właścicielce bo za długo szukałam jakieś bluzki na zapleczu...
Pamiętam powiedziałam mi wtedy chłopak że po co płacze skoro to nie była moja praca marzeń i to była jedyna mądra rzecz jaką powiedział podczas naszej znajomości do dziś uważam to za dobrą radę. Niestety zwolnienie z pracy popchnęło mnie w otchłań depresji na której krawędzi stałam i trwała ona przez kolejny rok - wtedy niestety nie wiedziałam, że to jest depresja więc totalnie nie wiedziałam, że mój stan to choroba, a obwinialam siebie, że po prostu jestem już taka do d⁎⁎y.
Firma upadła dość szybko chyba ok rok po moim zwolnieniu. Sama nie wiem co to było. Klientów totalnie brak, pdobno zyski przynosił jedynie dział męski z garniturami. Jak dla mnie to był po prostu jakiś krzak xd
Podsumowując: nikomu nie polecam takich warunków pracy. Totalne bezmózgie wykonywanie czynności. Do teraz uważam, że udawanie, że się pracuje jest dużo dużo gorsze niż realna ciężka praca. W sumie mało co nawet stamtąd wyniosłam z doświadczenia, jedynie traumy xd
#pracbaza #praca
