@Kronos Golfsztrom słabnie od wielu lat. Co ciekawe, wyraźny trend spadkowy mocy tego prądu zaczął się prawdopodobnie ok. 1700 roku. Jeśli tempo nie przystopuje, to zatrzyma się on nie wcześniej, niż koło 2060. Nawet jeśli potrwa to dłużej, to jego słabnąca moc doprowadzi do oziębienia Europy sporo wcześniej.
Co do globalnego ocieplenia - ono może się w pewnym momencie zmienić w globalne oziębienie. Dlatego mówi się raczej o climate change, a nie global warming. Bo to globalne ocieplenie może być epizodem, nakręconym przez nas, ale skutkującym efektem odwrotnym. Naszą, ludzi, winą jest rozkręcenie tej karuzeli do momentu, gdy trudno przewidzieć, co się stanie.
Wynika to z faktu istnienia różnych skal. Nasz, ludzki wkład, był spory w naszej skali, ale w skali energii i mas na naszej planecie był nieznaczny. Ale doprowadził do destabilizacji mechanizmu, jak wspomniałem, multistabilnego. Teraz jedziemy do kolejnego punktu stabilności, ale gdzie on się znajduje - trudno określić.
Zatrzymanie wymiany ciepła z północą, przez słabnący Golfsztrom, doprowadzi do rozgrzania pasa międzyzwrotnikowego. Ta energia może doprowadzić zarówno do napędzenia efektu cieplarnianego parą wodną, jak i do jego osłabienia (bo to zależy od dynamiki i rozkładu mas powietrza - w uproszczeniu, chmury na przykład odbijają promieniowanie cieplne). Modele w tej skali są bardzo wrażliwe na warunki początkowe.
Do wszystkiego dochodzi Pacyfik, dzięki któremu mamy takie kwiatki jak niedawna fala gorąca. Bo to wszystko zaczęło się od El Nino i dosyć długiej podróży energii stamtąd, przez Azję, Afrykę do nas. A w następnych latach możemy oczekiwać częstych powtórek Super El Nino i La Nina. I nie wiadomo do końca, do czego to doprowadzi.
Ilość energii ze Słońca jest mniej więcej stała, to w jakim kierunku pójdzie klimat zależy od różnicy pomiędzy absorbcją i odbiciem.