@GazelkaFarelka odkąd ja zarządzam zakupami ubrań - wszystko co kupuję, po wypraniu wystarczy założyć na wieszak od góry, porządnie strzepnąć i samo dosycha. A potem do szafy. Trzeba dobierać takie rzeczy które się nie gniotą. No chyba, że się lubi sobie roboty dokładać.
niech se każdy szuka [..] skarpetek do pary?
Od prawie 20 lat kupuję jeden rodzaj skarpetek - jeśli jest czarna, to każda jest do pary xD
A reszta niech sobie radzi sama.
A co do szukania reszty - tak, niech każdy sobie wybiera i zabiera po wysuszeniu, chyba że mają dwie lewe rączki.
@eloyard
wszystko co kupuję, po wypraniu wystarczy założyć na wieszak od góry, porządnie strzepnąć i samo dosycha. A potem do szafy.
Halo halo ale to więcej roboty niż włożenie do pralki i wyciągnięcie, zdaje się. Dokładnie o tym napisałam w pierwszym komentarzu.
A reszta niech sobie radzi sama.
Ale gdybyś miał to robić sam dla wszystkich, to już nie byłoby tak mało roboty, prawda?
To jest właśnie clou problemu. Narzekają na dużo pracy osoby, które robią to same, dla całej rodziny. Tak jak matka czy dziewczyna typa ze screena. W momencie, jak każdy ogarnia sam swoje, to już jest dużo mniej roboty dla jednej osoby. Czyli jakby typ, jego rodzeństwo i jego stary udzielali się w tym praniu, to matka już by nie narzekała, że jest tyle roboty.
Udowadniasz, że sytuacja, gdzie "każdy zajmuje się swoją częścią" to bardzo mało roboty, porównując ją do sytuacji, gdy jedna osoba ogarnia daną robotę za wszystkich.
To tak jakbyś ty narzekał, że nie wiem - koszenie trawnika to dużo roboty, a ja bym odparła, że wcale nie, bo tylko jabłka muszę pozbierać przed koszeniem a resztę to już robi mąż i radzi sobie sam.
@GazelkaFarelka uważam, że wrzucenie wszystkiego do pralki na 2-3 mioty, a potem wyciągnięcie na wieszaki i niech sobie potem każdy swoje wybiera jak się dosuszy, to nie jest dużo roboty. I nie muszę zbierać jabłek, bo ujebałem wszystkie luzem rosnące jabłonki na wiosce już dawno temu
O tym właśnie mówię - o takiej organizacji, żeby mieć mniej roboty. Z tego powodu np. nie toleruję długowłosych dywanów (w ogóle dywanów nie lubię), kwiatków na każdym parapecie czy jakichś pierdółek ozdobników na każdej innej płaskiej powierzchni - bardzo duży problem z utrzymaniem tego w czystości, a wartość estetyczna moim zdaniem wątpliwa.
To jest dosłownie 1 do 1 problem jaki widzę u większości kobiet: tworzenie sobie problemów, po to żeby dzielnie z nimi walczyć i na końcu narzekać, że nikt nie docenia.
@eloyard To jeszcze lepiej możesz wybetonować całe podwórko a dzieci ubierać w jednakowe dresy, a dom cały wyłożyć jak płytkami żeby sprzątać jak rzeźnię wodą z węża pod ciśnieniem, to w ogóle będzie oszczędność czasu - ale chyba nie o to chodzi w życiu.
tworzenie sobie problemów, po to żeby dzielnie z nimi walczyć i na końcu narzekać, że nikt nie docenia.
Nie no zajebiście, kobieta dba żeby dom był miły, czysty, przytulny, żeby domownicy mieli zdrowe i pyszne jedzenie, dzieci ubrane, umyte, lekcje odrobione - "tworzenie sobie problemów". Weź mnie nie osłabiaj.
Nie no masz rację. Zajmę się dziś leżeniem na kanapie i czytaniem książki, zamiast wymyślania sobie problemu, co dziś będzie do zjedzenia na obiad. Coś tam se znajdą w lodówce, a jak nie to se zupkę chińską niech ugotują.
@GazelkaFarelka nie, nie muszę.
Na tym polega problem - nie muszę też robić reductio ad absurdum, bo podjąłem dobre decyzje, bo je wcześniej rozważyłem pod kątem zaangażowania w przyszłości. Jest czysto, estetycznie, ładnie i praktycznie! Ale co kto lubi - niektórzy lubią męczyć się i umartwiać nad swym ciężkim losem.
To jest poważny problem - tworzenie sztucznych problemów i zmuszanie innych do ich rozwiązywania. Taka trochę mentalność "wezmę pieska, ale pomożesz mi się nim zajmować" - no nie, taki chuj - chcesz psa, to dopóki nie leżysz na łożu boleści, to wyprowadzasz, sprzątasz i ganiasz z nim do weterynarza - ja MOGĘ pomóc, ale tylko jak mi będzie pasować w danym momencie. To jest podstawa której uczyłem od dawna, nie tylko dzieci, i bardzo dobrze się sprawdza ta nauka.
@eloyard Stary, bo odjeżdżasz od tematu.
Ty rozdzieliłeś po prostu pracę nad tym na całą rodzinę, deklarując że "każdy sobie swoje ciuchy bierze sam". O tym jest ten wpis. Matka i była żona opa odwalały całą robotę same dla wszystkich z rodziny. Jakby op od dzieciństwa ruszał śmierdzącą dupę, to ani matka, ani żona nie miałyby powodu do narzekań.
O to dokładnie chodzi. Żądanie udziału w wykonywaniu codziennych obowiązków to nie jest "tworzenie sztucznych problemów". Brudne ciuchy to nie jest decyzja o psie, bo psa można wziąć albo nie. A brudne ciuchy są zawsze, tak samo jak codziennie trzeba jeść, myć naczynia (tudzież rozładować zmywarkę).
@GazelkaFarelka
Jakby [..] matka, ani żona nie [stwarzały sobie problemów to nie] miałyby powodu do narzekań.
xD
O to dokładnie chodzi - o tworzenie sobie problemów. Po prostu nie przynoś tych ciuchów, niech wiszą.
A obiad na brudnym talerzy podaj, jak komuś ciężko do zmywarki po sobie wstawić.
Edukację zacznij od siebie i obserwacji swoich durnych nawyków i oczekiwań, potem edukuj resztę i będziesz żyć szczęśliwiej - oni też!
@GazelkaFarelka
Na tym polega problem - nie muszę też robić reductio ad absurdum, bo podjąłem dobre decyzje, bo je wcześniej rozważyłem pod kątem zaangażowania w przyszłości. Jest czysto, estetycznie, ładnie i praktycznie! Ale co kto lubi - niektórzy lubią męczyć się i umartwiać nad swym ciężkim losem.
xD
@Deykun odkąd mam pralkę z trybem parowym to już totalnie mogę mieć wyjebane w prasowanie. Nawet żona się oduczyła tego śmiesznego zwyczaju, mimo że w jej domu rodzinnym prasowało się nawet skarpety i bieliznę, więc mocno jej to siedziało na bani. Poza jakimś pojedynczymi ubraniami, to reszta po wyschnięciu jest po prostu gładka.
@eloyard Przeczytaj jeszcze raz wpis opa, mój komentarz i swój komentarz.
Dla typa z wpisu pranie kończy się na zakończeniu programu w pralkosuszarce (czyli jak mniemam wyciąga to i jebnie gdzieś na kupę albo i nie - moze wyciąga rzeczy do ubrania bezpośrednio z pralkosuszarki, która służy mu jako szafa).
Ja piszę o tym, że trzeba to choćby po odpowiednich szafach porozkładać (chuj tam z prasowaniem już, ale porozkładać trzeba).
Ty sam przyznajesz że to wszystko po wyciągnięciu rozkładasz na wieszaki, a potem jeszcze reszta rodziny musi sobie posegregować to - każdy swoje, ale robota nadal jest. Mniej tej roboty jest dla ciebie, bo wyręcza cię częściowo reszta rodziny, ale jest. Problemem byłej żony i matki typa z wpisu jest fakt, że - w odróżnieniu od ciebie - tą robotę zawsze wykonywały całkowicie samodzielnie, bo typ palcem nigdy nie ruszył. Praca Schroedingera - jednocześnie tak prosta, że to w zasadzie kompletnie nic wielkiego, zero roboty i skomplikowania, ale przez 30+ lat ani razu się za to nie zabrał. Może gdyby się zabrał, to by rozwodu nie było?
@GazelkaFarelka Przeczytaj jeszcze raz. Po 1 - ukracam dodatkową robotę zanim się pojawi, po 2 - nie narzucam innym poziomu roboty którego sami nie chcą realizować bo nie widzą potrzeby, po 3 - deleguję robotę w zakresie w którym jest optymalnie żeby robili to sami. Ziarnko do ziarnka i na koniec nie muszę się użalać nad sobą, ile to roboty robię, a nikt nie docenia.
A i po 4 -
nie muszę też robić reductio ad absurdum, bo podjąłem dobre decyzje, bo je wcześniej rozważyłem pod kątem zaangażowania w przyszłości. Jest czysto, estetycznie, ładnie i praktycznie! Ale co kto lubi - niektórzy lubią męczyć się i umartwiać nad swym ciężkim losem.
Czyli jeszcze raz - jak ktoś sobie sam roboty szuka i uczy innych że zrobi za nich, to tę robotę znajdzie, a jak jej nie ma, to sobie ją wymyśli i będzie twierdził, że tak właśnie ma być.
@AdelbertVonBimberstein Pewnie, zawsze można żyć jak cyganie.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta @eloyard Za to tracisz czas na rozwieszanie. Czy rozwieszanie żeby równo wyschło czy prasowanie to jeden za przeproszeniem chuj. Ja mam suszarkę, to odpada mi rozwieszanie, nie muszę się rozstawiać z jakimiś suszarkami po chałupie i ich omijać - biorąc pod uwagę że połowa to majtki i skarpety to odpada mi sporo roboty na wieszanie drobiazgów. Minusem jest to, że 1/3 rzeczy trzeba wyprasować, bo bawełniane rzeczy z suszarki są wymiętolone jak psu z gardła wyciągnięte. Nadal to jest i tak spora oszczędność czasu w stosunku do rozwieszania wszystkich dupereli.
I nadal zostaje kwestia jeszcze porozkładania wszystkiego wszystkim po szafach. To że zlecicie to pozostałym członkom rodziny ("każdy swoje"), nie oznacza, że ta praca przestaje istnieć - po prostu wykonuje ją za was ktoś inny.
@eloyard
sami nie chcą realizować bo nie widzą potrzeby
deleguję robotę w zakresie w którym jest optymalnie żeby robili to sami.
Tu właśnie ująłeś sedno problemu - typ przez 30 lat życia nie widział potrzeby prania, w związku z czym ani jego stara ani żona nie były w stanie na niego tego oddelegować. Nie kiwnął nigdy palcem w tym kierunku. Na słowa żony "ale mam roboty z tym praniem" nie powiedział "to przecież żadna robota, ja mogę to robić". Musiał się rozwieść, żeby pierwszy raz zrobić w życiu pranie.
@GazelkaFarelka jaki jeden chuj, skoro rozwiesić muszę tak czy siak xD. Po prostu dzięki uprzejmości pralki nie muszę potem prasować.
A pranie na chacie to mój temat, składanie i pchanie po szafach też. Nie uważam to za kłopotliwe albo bardzo czasochłonne dla naszej dwójki i śmieszy mnie narzekanie na tą czynność.
@AdelbertVonBimberstein Starsza segreguje i roznosi nieprasowalne rzeczy do szaf, a to co jest do prasowania - to leży już kopiec od miesiąca. Nadal nie unieważnia to mojego twierdzenia, że pranie nie kończy się w momencie, jak wyłącza się pralka. I że jest to dużo roboty, kiedy musi to robić cały czas tylko jedna osoba dla całej rodziny, a reszta domowników się w tym w ogóle nie udziela. Czyli odnoszę się do sytuacji opisanej w screenie we wpisie.
Co to "optymalizacji" którą chwali się kolega @eloyard - to taka kupa to jest antyoptymalizacja, bo zaoszczędzasz czas dzisiaj, kosztem czasu, który musisz poświęcić potem na grzebanie w takiej kupie jutro i rozstawianie się z żelazkiem jak coś jednak trzeba wyprasować.
@AdelbertVonBimberstein To, że nie chce mi się tego od miesiąca ruszyć, a część roboty wykonało już dziecko, nie oznacza, że ta robota nie istnieje, a wyłączenie suszarki zakończyło wszelkie czynności związane z praniem.
Zabiorę się w końcu za to i poświęcę 2-3 h w jednym podejściu, żeby wyciągać to jak normalny biały czlowiek cywilizacji europejskiej - z szaf, które do tego służą i w tym celu zostały zakupione.

Zaloguj się aby komentować