@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta ubierałem buty i zawsze starałem się pobiec lepiej niż poprzednio. Taką mam filozofię aby każdy trening był mocniejszy od poprzedniego- ale to znaczy- zawsze wymagać od siebie najwięcej W KONTEKŚCIE OBECNYCH MOŻLIWOŚCI. To, że wczoraj przebiegłem maraton nie znaczy, że dzisiaj muszę maraton +1 tylko, że w obecnym stanie organizmu i regeneracyjne 5 km w bardzo rekreacyjnym tempie będzie tym wyjściem poza własne granice.
Czyli biegam na wyczucie.
Generalnie u mnie z tym tętnem jest dziwnie bo w pewnym momencie po prostu przestałem wchodzić na duże tętno- moje serce zaadaptowało się skokowo i mam wrażenie, że to się dzieje po każdym ekstremalnym wysiłku- pierwsze dociągnięty papaton, pierwszy maraton, czy teraz wędrówka po górach w ładnym tempie te 86 km- na totalnym przekraczaniu własnych ograniczeń czasami.
Bo przed tą wycieczką biegi 520 to był mój taki próg komfortu, a teraz mogę spokojnie lecieć około 410 i to w dystansie około papatońskim.