36 844,02 + 6,02 + 1,11 + 42,56 = 36 893,71

Przebiegłem se maraton w Lizbonie. Nie wiedziałem kompletnie czego się spodziewać, bo w zasadzie to się w ogóle nie przygotowywałem do tego biegu. Wiedziałem że na życiówkę nie mam szans, chciałem się po prostu zakręcić w okolicy 259. No i życie zweryfikowało, o ile pierwsza połowa weszła fajnie w 1:27 to od 24 kilometra zaczęło mnie już lekko ścinać z nóg. Stopniowo zwalniałem i jakoś przy 32km już totalna ściana. Nogi mi odjęło całkowicie i musiałem się co jakiś czas zatrzymywać. No i finalnie jakoś się doturlałem do mety (✌ ゚ ∀ ゚)☞

Ogólnie to nic nie poszło dobrze dzisiaj xd słabo spałem, byłem zmęczony, bieg zaczynałem z negatywnym nastawieniem i myślami że mi się nie chce xd miałem pełen pakiet doznań dzisiaj bo były też i wzdęcia oraz kolka. A, i raz sikałem podczas biegu.

Warunki do biegania nawet nawet bo było deszczowo. Jak przestawał padać deszcz to momentalnie robił się zaduch, a sporo dziś popadało.

Cieszę się że mam ten maraton za sobą, bardzo mi ciążył ze względu na to że przez chorobę poleciał mi cały plan treningowy i nie miałem jak się przygotować dobrze do tego biegu. A przynajmniej tak to sobie tłumacze.. xd Teraz se trochę pobiegam bez większych założeń, będą wpadać częściej jakieś wariaciki. Moja głowa musi odpocząć.

FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

b891343d-dceb-4e50-b1fc-69728260a1a5

Komentarze (8)

Zaloguj się aby komentować