Dziś polecajka z serii Polak potrafi! Jeszcze jak!
Adam Baldych, Paolo Fresu: Poetry
https://www.youtube.com/watch?v=AJap8HP841s
#muzyka #jazz

Wj 30,34-38
Dziś polecajka z serii Polak potrafi! Jeszcze jak!
Adam Baldych, Paolo Fresu: Poetry
https://www.youtube.com/watch?v=AJap8HP841s
#muzyka #jazz
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Taki obraz nasz.
Templatka aż się prosiła o wykorzystanie.
#perfumy #perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Nigdy nie pisałem recenzji muzycznych, bo moja wiedza techniczna z tego zakresu jest zbyt uboga, a cała reszta wrażeń jest czysto subiektywna. Kultura arabska również jest mi obca, i nawet w #perfumy nie mogę się w pełni przekonać do tego kierunku. Chciałem się jednak z Wami podzielić tym wyjątkowym znaleziskiem, bo mówiąc wprost dawno nic mnie tak nie wyjebało z kapci.
Le Cri du Caire nie jest dziełem w pełni arabskim, to nie jest Anouar Brahem, który balansuje gdzieś pomiędzy jazzem a tradycyjną muzyką arabską. Kompozycyjnie album jest na wskroś europejski, bo i głównym kompozytorem jest Brytyjczyk - saksofonista Peter Corser, któremu towarzyszy niemiecki wiolonczelista Karsten Hochapfel oraz pochodzący z Kairu poeta i wokalista Abdullah Miniawy. I to emocjonujące partie śpiewane w języku arabskim przez tego ostatniego są chyba właśnie najbardziej wyjątkowym wyróżnikiem płyty. Już od pierwszych minut słychać, że każdy z nich ma swój unikalny styl, a ich niesamowita synergia tworzy coś znaczenie większego niż sumę talentów tych artystów. Wisienką na torcie niech będzie fakt, że w kilku utworach dołączył Erik Truffaz, znany z niezwykle udanych kolaboracji takich jak Being Human Being z Murcoffem.
Ulubione momenty: Pearls for Orphans, Splendid Tales, Sadiya (Purple Feather).
#muzyka #jazz #fusionjazz
Zaloguj się aby komentować
O Meo Fusciuni Varanasi napisałem tak trochę surowo, a jednak zgodnie z własnymi odczuciami. W zasadzie to nadal wszystko się zgadza, tylko puentę bym dziś dał inną. Otóż wczorajszego popołudnia wybierając się na plac zabaw zapodałem obfitego globala rzeczonego smrodka z nadzieją, że aura hinduskiego żula utrzyma gadatliwe mamuśki w bezpiecznej odległości i doznałem mini oświecenia. Ależ to pięknie zapachniało! I przyprawy, i ta brudna skórzana torba, i te przepocone skórzane buty pokryte kurzem ze żwirowej drogi. Tak mógłby pachnieć Indiana Jones wracający zmęczony z egzotycznej wyprawy. Dziś powtórka na spacer do komisji wyborczej i wrażenia podobne. Wniosek jest prosty: Varanasi po prostu potrzebował odpowiednich warunków, nie porannego pośpiechu, ani klimatyzowanego biura, tylko ciepłego leniwego popołudnia i świeżego powietrza.
#perfumy #smrodysaradonina

Zaloguj się aby komentować
Cicho na tagu, to znów garść notatek.
D.S. & Durga Bowmakers - wierne odwzorowanie zapachu warsztatu stolarskiego: deski, sklejki, wióry, trociny, żywice i lakiery. Nuta lakieru do drewna początkowo jest intensywna i może delikatne noski zniechęcić. Mi akurat ten motyw odpowiada, bo wprowadza element realizmu i wypełnia obraz istotnym detalem. Z czasem lakier stopniowo słabnie i dominuje drewno z żywicami. Poza tym perfumy te nie mają jakiejś szczególnej ewolucji. Podoba mi się, trochę jak Woodcut tylko bardziej surowy, bez słodyczy toffi. Jest w nim coś relaksującego, tylko mógłby być bardziej intensywny.
Goldfield & Banks Bohemian Lime - prosty świeżak w końcu zrobiony dobrze. Na tym mógłbym skończyć, bo to jest naprawdę banalny zapach, taki zwykły, codzienny, bezpieczny, niczym nie szokuje. Na początku jest w nim przede wszystkim limonka, tuż po aplikacji mam wrażenie, że świeżo przekrojona i sok z niej cieknie, potem może odrobinę landrynkowa, ale nie przecukrzona. Jest nienachalny vibe żelu pod prysznic, a w tle odrobina wetywerii i bliżej nieokreślone molekularne drewienka. Nic nowego, prawda? Natomiast od strzała się z tym zapachem polubiłem za to czego nie ma. Otóż w przeciwieństwie do zatrważającej większości świeżaków nie ma tych obrzydliwych chemicznych cytrusów rodem z domestosa, nie ma morskiej kostki do wc, nie ma żelu do łazienek, nie ma wgryzającego się w nozdrza swądu rozgrzanego plastiku. Po prostu jest świeżo i miło, bo w końcu jakiś bardziej mainstreamowy letni cytrusiak tak zmieszany, że nie czuję się w nim jak świeżo umyta łazienka.
Liquides Imaginaires Lacrima - niebieski flakon jest niemal równie mylący co opinie w internecie. Prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś bardziej sakralnego i refleksyjnego, bliżej Avignon czy La Liturgie des Heures. Tymczasem pierwsze skojarzenie to Le Couvent Heliaca i mimo różnych nut czuję ten sam vibe i podobną konstrukcję świdrującego, pikantno-rześkiego elementu na dość mrocznej drzewno-żywicznej bazie. Ten świeży element tym razem zamiast imbiru stanowi pokaźna doza różowego pieprzu, natomiast dalszy rozwój jest niemal identyczny w kierunku olibanum i charakterystycznej drzewnej molekuły często spotykanej w popularnej niszy w roli udającej oud. Zakładam, że stanowi ona rodzaj utrwalacza. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem purystą, ja tę molekułę nawet lubię, choć wcale nie kojarzy mi się ona z agarem, a bardziej po prostu z lekko osmolonym egzotycznym drewnem. Uważam natomiast, że lepiej się sprawdza w roli drugo-, a nawet trzecioplanowej (np. Woody Mood lub Encens Roi), ale nie jako trzon zapachu. Z jednej strony są to niezłe perfumy, oparte na sprawdzonej konstrukcji i intrygują kontrastem elementów składowych. Z drugiej strony, ich molekularny charakter jest dla mnie zbyt oczywisty i na obecnym etapie już mnie to nie satysfakcjonuje. Nope. Zostanę przy Sancti.
Nishane Sultan Vetiver - zapach bezsprzecznie i wybitnie trawiasty. Przez chwilę daje się wyczuć akcent słodki, nieco landrynkowy, jak ziołowy cukierek. Potem dominuje trawa, ziemia i znów chwasty i trawa. Kojarzy mi się z wiosną, z beztroską, z dziecięcymi zabawami w ogrodzie babci, z grą w piłkę, z której wracałem ubrudzony trawą i ziemią, bo przecież był ważny mecz przeciwko chłopakom z bloków po drugiej stronie ulicy. Dobry wetyweriowiec o świetnych parametrach i wcale nie tak trudny jak piszą, a spokojnie noszalny. Stosunkowo prosty zapach, może nawet toporny w swojej bezpośredniej zieleni, bardzo 'in your face' w przeciwieństwie do np. wysublimowanych wetywerii Meo, które jednak bardziej do mnie trafiają. Miłośnikom wetywerii i w ogóle zieleni w perfumach zdecydowanie polecam.
#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

Moja opinia o Sultanie sprzed roku:
"Szorstki i suchy, z natarczywą ilością wetywerii. Po prostu nie mój świat. Rozumiem, że zapach może się innym podobać, ale nie widzę, kto i do jakiej okazji mógłby go zakładać (70-latek idący na mszę?). "
Od kilku tygodni psikam się nim prawie codziennie, jeszcze żaden flakon mi tak szybko nie ubywał jak ten.
Zaloguj się aby komentować
@saradonin_redux to co sie teraz dzieje to już klasyczne przygotowanie pod sprzedaż. Najpierw będą, a właściwie już są pakiety częściowe, a później cała marka pójdzie w ręce korpów. Wspomnicie moje słowa. Niestety wraz z odejściem Chonga odszedl duch marki. Poszli w stronę szerszego grona odbiorców, a my, ortodoksi szukający klasycznych arabskich JAKOSCIOWYCH kompozycji zostaliśmy z ku⁎⁎⁎em zakleszczonym w latach 2019 i niżej. Nie mniej, nie wszystko od Łososia to taki chłam, ale przeważająca większość. Dobra wkurwilem sie, ide szukać wintydzów na ebayu, narazie
Zaloguj się aby komentować
Na wschodniej flance kraju dziś od rana pochmurnie i pada. Nie będzie zatem dla Was wielkim zaskoczenie, że uznałem to za idealną okazję na kadzidlaka - wleciał Trudon Mortel.
A czym dziś u Was pachnie?
Memik dla poprawy humoru.
#perfumy #perfumemy #sotd #conaklaciewariacie

Zaloguj się aby komentować
Hejka, znów kilka flaszek przybyło i polecają się na mililitry.
Flakony:
Miniatury:
Gotowe dekanty:
Etat Libre d'Orange The Ghost In The Shell - 9,5ml - 40zł
Meo Fisciuni Varanasi - 4,5ml - 26zł
Penhaligon's Endymion Concentré - 5ml minus 2 strzały - 23zł
Profumum Roma Fumidus - ok 3ml - 24zł
Mililitry (szkło 3zł 5/10/20ml)
Bdk Rouge Smoking - 6,2 zł/ml (20ml)
Comme des Garçons Series 1: Leaves - Lily - 7,5 zł/ml (15ml)
D.S. & Durga Bowmakers - 5 zł/ml (35ml)
Goldfield & Banks Bohemian Lime - 4,4 zł/ml
Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic - 2,2 zł/ml (15 ml)
Le Couvent Aqua Imperi - 1,6 zł/ml (można z flakonem)
Le Couvent Sperone - 2,5 zł/ml (można z flakonem)
Liquides Imaginaires Lacrima - 3,7 zł/ml
Mark Buxton Free - 6,3 zł/ml (10ml)
Meo Fusciuni Little Song - 6,9 zł/ml (10ml)
Nishane Sultan Vetiver - 6 zł/ml (20ml)
Ramon Monegal Ten Fresh Notes - 2,7 zł/ml (30ml)
#perfumy #stragan

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
No hej, dziś zapiski z testów Meo i ELDO.
Etat Libre d'Orange Rien Intense Incense - fajna rzecz, mocna i oryginalna. Od strzała nozdrza atakuje konkretna dawka orientalnego kadzidła uzupełnionego nutami metalicznymi i kwiatowymi, wśród których na pewno wyróżnić można różę i irysa. W efekcie pachnie to trochę jak różane kadzidło w cerkwi, a trochę jak sklep new age z talizmanami i innymi szamańskimi i astralnymi gadżetami. Spokojnie mogłoby wyjść pod szyldem Sorcinelli. Warto poznać!
Etat Libre d'Orange The Ghost In The Shell - zapach lateksowych rękawiczek, nie medycznych tylko takich pudrowanych w środku, puder jest bardzo wyraźny. Z czasem stopniowo wrażenie czystości staje się mniej laboratoryjnie-sterylne a bardziej skręcą w stronę kosmetyczną: delikatne kwiatowe mydło, świeżo umyta skóra, zapach kremu do rąk. Całość sprawia bardzo syntetyczne wrażenie, wręcz plastikowe, ale nie jest to gryząca chemia, więc chyba pasuje do koncepcji zapachu Motoko.
Meo Fusciuni Last Season - mocna rzecz, jednocześnie ładna i brzydka. Na początku są zioła, jakieś chwasty, naturalne, prosto z ogrodu, z jeszcze brudnymi korzonkami, ale też odrobina ziół słodkich i likierowych. Przede wszystkim jest dużo ziemi, wilgotnej, takiej jak wiosną, w której się budzą bakterie i zaczynają fermentować i czuć wówczas ten specyficzny zapach, o którym niektórzy mówią że wiosną pachnie. Do tego dochodzi skóra, ale nie jakiś tam subtelny zamsz, nie torebka, tylko brudna, zwierzęca i zakurzona. Efekt jest taki, że czuć też starymi ziemniakami, takimi które już długo leżą w piwnicy i zaczynają kiełkować, więc na randkę perfumy idealne. Mimo wszystko jest w nim coś, co sprawia, że chce się wąchać.
Meo Fusciuni Varanasi - dla mnie te perfumy pachną głównie cypriolem i brudem. Cypriol jest bardzo wyraźny w postaci suchego, osmolonego drewna. Brud natomiast obecny jest w wielu aspektach. Brudna jest na pewno skóra, jak stara skórzana torba narzędziowa, wysłużona, przesiąknięta zapachem narzędzi, z jednej strony z licznymi drobnymi rysami, z drugiej strony przebarwiona od noszenia. Brudne jest ciało, zaniedbane i niedomyte, z charakterystyczną fizjologiczną słodyczą. No żul jak nic. Jest też kurz, ale nie domowy, naskórkowo-ubraniowy, a ziemisty, jak zapach zakurzonych butów po spacerze po drodze gruntowej. Gdzieś w oddali coś się pali, do nosa dobiega lekki swąd dymu. Mniej wyraźny, ale jest szafran i jakieś kwiaty, na mój nos bliżej nieidentyfikowalne, ale zmiękczające nieco ten brudny, surowy obraz. Nigdy nie byłem w Indiach, więc nie mogę ocenić czy odwzorowanie jest trafne. Na pewno nie jest łatwe. Tylko czy ja chcę tak pachnieć?
Grafika: Playgound AI
#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina #ghostintheshell

Zaloguj się aby komentować
Hejka, wpadło trochę ciekawych rzeczy w okolicznościach różnych, choć zawsze cebulowych. Sam nigdy tego nie wypsikam, więc gdyby ktoś był zainteresowany, to chętnie się podzielę.
Flakony:
Le Couvent Sperone - 88/100ml - 220zł (produkt z pudełkiem)
Miller et Bertaux Study # 23 / newsletter - 55/100ml - 130zł (bez pudełka)
Miniatury:
I Profumi di Firenze Ambra del Nepal (Il concentrato) - ~4,5/10ml - 50zł (produkt z pudełkiem, bez atomizera)
I Profumi di Firenze Sandalo misore (Il concentrato) - ~4,5/10ml - 50zł (produkt z pudełkiem, bez atomizera)
Gotowe dekanty:
Guerlain L'Homme Idéal Platine Privé - 5ml - 18zł
Penhaligon's Endymion Concentré - 5ml minus 2 strzały - 23zł
Profumum Roma Fumidus - ok 3ml - 24zł
Mililitry:
szkło 3zł 5/10/20ml
Agatho Giardinodiercole - 5,4 zł/ml (10ml)
Bdk Rouge Smoking - 6,2 zł/ml (20ml)
Comme des Garçons Series 1: Leaves - Lily - 7,5 zł/ml (15ml)
D.S. & Durga Bowmakers - 5 zł/ml (40ml)
Filippo Sorcinelli Quando rapita in estasi - 6,7 zł/ml (10ml)
Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic - 2,2 zł/ml (35 ml)
Le Couvent Aqua Imperi - 1,6 zł/ml (można z flakonem)
Le Couvent Sperone - 2,5 zł/ml (można z flakonem)
Mark Buxton Free - 6,3 zł/ml (10ml)
Meo Fusciuni Little Song - 6,9 zł/ml (10ml)
Miller et Bertaux Study # 23 / newsletter - 2,4 zł/ml (można z flakonem)
Nishane Sultan Vetiver - 6 zł/ml (30ml)
Ramon Monegal Ten Fresh Notes - 2,7 zł/ml (30ml)
Trudon Mortel - 6,7 zł/ml (10ml)
Vertus Monarch - 7,3 zł/ml (10ml)
Wkrótce dołączy również:
Wysyłka: Paczkomat lub DPD.
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Skoro dziś piąteczek, to wypada wkleić jakiś obrazek.
Zdarza Wam się słyszeć takie "komplementy"?
#perfumy #perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Extra Virgo to stosunkowo nowa marka założona we Florencji przez księcia Alexa Postiglione z królewskiej dynastii Konbaung z Birmy. Extra Virgo szczyci się tym, że do produkcji swoich kompozycji używa głównie naturalnych składników takich jak cywet, kastoreum, naturalny oud, absoluty kawy, czy grzybów.
Animal Cafe - no w końcu zapach kawy, a nie cukrowego deseru ze starbucksa. Mocny, gęsty, esencjonalny. Pachnie może nawet nie tyle gotowym napojem, co ziarnami kawy, świeżo wypalonymi i to nie delikatnie pod przelew, a ciemno i tłusto. Ziemisty akcent jednoznacznie wskazuje na dodatek robusty, co daje efekt mieszanki do espresso we włoskim stylu. Surowość kawy łagodzi szczypta cynamonu. Pod spodem zaś kryje się baza drzewno-zwierzęca z lekkim dymkiem. Brzmi groźnie, ale wcale tak nie jest. Oud ma profil typowo drzewny, nieco mroczny jak u Bortnikoffa, natomiast zwierzak to nie brudny futrzak, a raczej zapach rozgrzanej skóry. Efekt jest ciepły i przytulny, może nawet zmysłowy i naprawdę chce się to wąchać.
Cacao Ritual - jeśli ktoś się szuka ciepłego słodkiego napoju dla dzieci to nie tędy droga. Kakao jest, mocne, czekoladowe, bez cukru. Przede wszystkim jednak od samego początku obecna jest potężna dawka kastoreum i futra. Wybitnie skoncentrowana d⁎⁎a bobra. Kompozycja jest więc gęsta, zwierzęca, nieco słodka, ale w sposób fizjologiczny, zwieńczona świetnie podaną paczulą i odrobiną jaśminu. I sam nie wiem czy ten jaśmin czyni zapach łatwiejszym, bo wprowadza nieco przestrzeni, czy jeszcze trudniejszym i bardziej brudno-cielesnym. Odpychający ale i pociągający zarazem, sam nie wiem co o tym myśleć. Miłośnikom aromatów animalnych może się podobać, pozostałym będzie to proof of concept bardziej niż użytkowe perfumy. Na pewno produkt dla odważnych.
Monte Kush - na początku jest róża, miła, a przy tym wielowymiarowa, bo z jednej strony świeża, z drugiej, choć niezbyt słodka, to wydaje się nieco marmoladowa. Róża okraszona została mnóstwem suszonych ziół, dających majerankowy efekt, na głęboko drzewnej agarowej bazie. Co istotne nie wyczuwam w ogóle obory czy serka i w ciemno nawet nie powiedziałbym, że zawiera oud, tylko raczej suchy akord drzewny. No i tyle by było tego zapachu, róża z oudem, czyli nuda, gdyby nie fakt, że ta baza znów ma w sobie jakąś mroczną głębię, jest trochę słona, lekko dymna, ale nie kadzidlana, przynajmniej nie w kościelnym znaczeniu. Ten akcent dymny bardziej przypomina mi palone zioła. Początkowo byłem przekonany, że to taki profil użytego oudu (producent podaje vintage cambodian oud), ale spojrzałem na spis i załapałem że to konopie.
Pangea - na koniec zapach wcale nie dziwaczny, ani trudny, a wręcz przeciwnie lekki i bardzo przyjemny. Zaraz po aplikacji pierwsze skrzypce gra irys podany w formie nie pudrowej, a maślanej, trochę świeżej, a trochę kojarzącej mi się z masłem shea. Szczególnie na początku wyczuwam też radosną owocową słodycz świeżych różowych winogron, może nawet odrobiny poziomek. Podobny wesoły akord spotkałem już w aromatyzowanym mydełku innego artysty z Florencji. Aromatu dopełnia odrobina orientalnego kadzidełka. Wraz z ewolucją coraz wyraźniej daje się wyczuć truflę, orzechowo-ziemistą, zahaczającą nieco o obszary wilgotnych zbutwiałych drzew, i to jest aromat niezwykle oryginalny, nigdzie w perfumach dotychczas nie spotkałem czegoś podobnego. Choć nie należę do klubu miłośników irysa, to muszę przyznać, że jest to niesamowita kompozycja, przepiękna i bardzo komfortowo się nosi. Łączy w sobie lekkość z wrażeniem wyszukanej elegancji, dlatego też myślę, że te perfumy świetnie by się sprawdziły do bardziej formalnego stroju i wyjątkowej okazji, ale zdecydowanie dziennej niż wieczorowej.
Ogólnie to nie są jakieś wielce skomplikowane kompozycje, ale ciekawe i oryginalne, i widać że przemyślane, gdyż tworzą spójną formę rozwiniętą wokół wyraźnie nakreślonego motywu przewodniego. Nie da się ukryć - czuć jakość składników. Przy okazji po raz kolejny przekonałem się jak fascynującym i istotnym miejscem na perfumowej mapie jest Florencja.
Oracle ani Sacred Tobacco niestety nie dane mi było spróbować, a szkoda bo szczególnie ten drugi oparty na naturalnych absolutach tytoniowych mógłby być ciekawy.
#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

@saradonin_redux aż mnie kusisz żeby samemu coś napisać żeby na tagu było więcej takich treści, tylko biednie będę wyglądał jak cały tag nawala true araby a tutaj taka też dość nietania nisza xd
niemniej bardzo ciekawe brzmią te wszystkie zapachy przez ciebie opisane, dobrze mieć z powrotem aktywnego użytnika tagu
bo nigdy w perfumach nie widziałem jakiejś faktycznej nuty kawy a nie tego słodkiego syropu o którym mówisz, w Theodoros Coffe Addict była kawa, ale też nie taka przypominająca ziarna tylko już zalana z cukrem
kakao nie wiem czy w ogóle wąchałem w perfumach, ale no ciekawie to brzmi, sztyni trochę jak Deco Moreno prosto z paczki?
swoją drogą zawsze mnie śmieszą baicik jak dają to gówniakom i się okazuje że jednak nie jest slodkie xd
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wybiło południe i nikt się jeszcze nie psikał?
Poniedziałek zacząłem od mocnej kawy - Extra Virgo Animal Cafe
#conaklaciewariacie #sotd #perfumy

@saradonin_redux Areej Le Dore Royal Barn - po nazwie i opisach samego autora obawiałem się tego zapachu, jakie było moje zaskoczenie gdy pierwszy raz go powąchałem - przyjemniak! I mimo, że to kolekcja pod animalistykę tej było mało. Natomiast dziś wyszło bardzo dużo kwaśnego cywetu, ale nosił się świetnie! Zbieram się od dłuższego czasu do jego recenzji, ale niestety bardzo mało mam go wolnego ostatnio.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry! Zaczęliście się myć czy nadal tylko się perfumujecie? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Zniknął, nie pożegnał się, kawał gnoja z tego saradonina. No cóż, trochę tak. Co ja Wam mogę powiedzieć? Raz, że zmęczyło mnie szukanie perełek w oceanie miernoty i wieczne gonienie króliczka. Jeszcze tylko jeden flakon i zamykam kolekcję. Ta, jasne, cyk, i piętnaście następnych ląduje na wishliście. Ogólnie też miałem chwilowe znużenie tematem. Część zapachów dotychczas lubianych przestała mi sprawiać radość. Pewnego dnia wypsikałem się cały mitycznym kadzidlakiem z koprem i zamiast niedawnych zachwytów, to takie meh mnie naszło. Przeszło mi nawet przez myśl, żeby się z tego wypisać, zostawić 10 ulubionych flakonów, a resztę wyprzedać. Planu nie zrealizowałem, więc nie wyleczyłem się z nałogu, pilnuję się tylko by nie stał się bezmyślnym zbieractwem. Dwa, to tak średnio się czułem psychicznie, z wielu powodów, o których nie chcę pisać. Zrezygnowanie, emocjonalne rozchwianie, nieprzemyślane decyzje. Przy okazji opuściłem gardę i dostałem z liścia, i od życia i od ludzi. Trochę zasłużyłem. Wciąż nie jest różowo, ryj czerwony, ale stoję, nadal głupi, a jednak o jedną lekcję mądrzejszy. Za to jak zwykle fantastycznie pachnący!
Dziękuję ekipie z tagu #perfumy za kartkę-niespodziankę, to było urocze i bardzo miłe.
Jeśli znajdę czas, to może uda mi się wskrzesić #smrodysaradonina ale to raczej w takiej formie jak ostatnie wpisy, czyli bardziej luźne notatki niż obszerne recenzje.
W każdym razie #jestemzpowrotem


@saradonin_redux ja mam ostatnio jakiś kryzys perfumowy, tak duży że nawet nie wiedziałem że usunąłes konto... Perfumy designerskie mi śmierdzą, tanie araby mi śmierdzą, a z niszowymi mam ten problem ze w zasadzie mam 3 pozycje które chciałbym mieć, ale nawet nie chce mi się na nie wydawać pieniędzy... I praktycznie w ogóle się niczym nie pryskam ....
Zaloguj się aby komentować