Po wyzdrowieniu z kwietnia zdążyłem w majówkę zaliczyć jeden bieg i oberwało mi się rykoszetem zapalenie oskrzeli przyniesione z przedszkola. Gorąco, a w parku jeszcze drzewa dodały klimatu wilgotnej dżungli, ciężko było, a przeprawa do czerwcowego półmaratonu będzie jeszcze cięższa. Oby tylko nie dopadło mnie kolejne cholerstwo i powinno się udać!
Na luxury drop Xerjoffów w dobrych cenach. Głównie mniejsze flaszki ale z różnych serii, są Shooting Stars, JTC, Casamorati i jeszcze jakieś inne mi się przewinęły.
Pierwszy bieg maja, pogoda przepiękna i aż chciało się przycisnąć ale widziałem że po przerwie to może być zły pomysł. Rozwiązanie? Telefon do mamusi i od razu tempo spada do rozsądniejszych wartości :D
Dobrze się śmigało, spadek formy nie tak zły jak sądziłem. Pozdrowionka
5 na uzupełnienie tlenu po pracy, wietrzysko niezbyt przyjemne ale park trochę zredukował pizgawicę. I powrót w ostatniej chwili, razem z pierwszymi kroplami deszczu :D
Wczorajszy powrót do biegania brutalnie się przypomniał od razu po wstaniu z łóżka. Dojazdy do pracy rowerem niestety nie uchroniły przed zakwasami. Ale lekka wilgotność i wiaterek pozwoliły na przewietrzenie płuc, zawsze na plus :D
Zaczęło się choróbskiem, potem sprawy osobiste, robota i studia nader mocno się dopełniały i wyszło z tego cholernie dużo wymówek :D Ale sam siebie przeprosiłem i samemu sobie wybaczyłem, teraz tylko śmigać bo za lekko ponad półtora miesiąca Wrocławski Półmaraton nocny.
A dziś jak to po miesięcznej przerwie, padaka na własne życzenie :D
@GrindFaterAnona sprzedaj osocze i przed pobraniem krwi masz blankiet czy zezwalasz na sprzedaż, z tego jest utrzymywany bank krwi, autobusy peronel, i w cholere akcji które organizują
Serwus koledzy i koleżanki, co tam dziś zarzucone na #sotd? U mnie drugie podejście do FM Portrait Of A Lady. Jest dobrze, na pewno nie pokonuje Lyrica w kategorii mojej ulubionej róży, ale na ten moment podoba się dla mnie bardziej niż Promise, ale oba zapachy do dziś miały tylko 1 global na liczniku.
Opowiadajcie czym pachniecie w tę deszczową niedzielę.
Serwus koledzy i koleżanki! Dawno flakona nie kupowałem a anulino P O T Ę Ż N I E kusi chyba największym hitem od Memo, dlatego poleję 30 ml i zapraszam na, jak się zdaje, moją pierwszą rozbiórkę na hejto! 🤠
Serwus koledzy i koleżanki! #conaklaciewariacie ?
U mnie pierwsza próba Amouage Jubilation XXV i niestety trochę się zawiodłem. Mocno nahypowany zapach który cieszy się sporą popularnością z portfolio Blamaża. Kompozycja jest dość przyjemna nawet dla mnie, czyli perfumiage który rzadko skłania się do noszenia słodkich zapachów. Od razu po aplikacji skojarzył mi się profilem z Montale Honey Oud, pewnie dlatego że mamy tu i Honey i Oud. Parametrowo raczej kiepsko, już musiałem raz dopsikać. Mam nadzieję że w obu przypadkach to delikatny katar jest winowajcą bo nie będę skreślał go po jednym globalu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wstępnie mnie nie porwał ale słodziaki rzadko mają na to szanse
Zaczynam teraz pracę trochę później więc i będzie okazja żeby pobiegać rano. Dziś mokro i potwietrzd całkiem przyjemne, ale za to łydki jak z betonu. Do tego jeszcze se przypadkiem bieg na stravie zatrzymałem, ale i tak dobrze było pośmigać po leniwym weekendzie
Serwus! Witam w ten słoneczny piątek. Wyjątkowo mocno na niego czekałem i dziś humor poprawia mi bardzo pozytywny Nishane Ani. Jak on pięknie siadł na krótkim spacerze przy - 1°C i słonku na mordzie. Jeden z tych zapachów które aż kusi na flakon ale rzadko sięgam po słodkie kompozycje, w sumie to przez całą zimę chyba ani razu go nie zarzuciłem (duży błąd :D)
Opowiadajcie koledzy i koleżanki jake #perfumy dziś na #sotd #cotamnaklaciewariacie
Gdy wczoraj wstałem nogi mocno dały o sobie znać o tym, że zrobiłem 16 km dzień wcześniej. Dziś postawiłem na standardową pętlę którą trzaskam wieczorami i choć nadal czułem w łydkach ostatni bieg, to od razu nóżki niosły. No i poniosły mój najlepszy wynik na 5km jak i na tej trasie i przy okazji wszystkich segmentach. Opaska mi się rozładowała przed wyjściem, więc tempo narzuciły same nogi, jak maszyna Czuć dobrze
Coś ostatnio jak już się ubiorę na bieganie to mi szkoda wracać po pół godziny więc i dziś dłuższy, jak na mnie, bieg. Przyjemnie się śmigało, w drugiej części nogi się odblokowały i nawet udało się zejść poniżej 6 min/km, chociaż teraz tempem się nie przejmuję i skupiam się na dystansie. Na zapieprzanie przyjdzie czas ( ͡° ͜ʖ ͡°)