Madness to ikona brytyjskiej muzyki popularnej. Wyrośli ze ska i sceny, a raczej ruchu muzyczno-społecznego 2 Tone. Już ich pierwsza płyta przyniosła hity takie jak tytułowy "One Step Beyond..." i "My Girl". Od początku mieszali ska z popem na, moim zdaniem, najwyższym poziomie. "Total Madness" to wydany w 2009 zbiór największych przebojów grupy przewodzonej przez charyzmatycznego Grahama McPhersona zwanego Suggsem.
Dziś kręci się coś co takie stare dziady jak ja lubią najbardziej. Absolutna staroć. Hiszpańskie wydawnictwo Liquidator robi kawał dobrej roboty. Wyszukują jamajskie rarytasy ska, rocksteady i reggae i przywracają je do życia w postaci takich oto miłych dla oka krążków. Rzecz z gatunku muzycznych wykopalisk. Nagrania z lat 1961-1970. Przyznam, że szczególnie lata 60. są mi bliskie jeśli chodzi o muzykę jamajską. Fajne, oldschoolowe brzmienie, przykurzone i zdecydowanie nie na dzisiejsze czasy ale dla miłośników gatunku ta płyta to perełka. Roy Panton i Yvonne Harrison byli jednym z pierwszych duetów jamajskiej sceny ska i rocksteady. Może nie byli gwiazdami największej wielkości i zachowały się po nich jedynie single ale nie zmienia to faktu, że słucha się tej płyty niezwykle przyjemnie.
Dziś taki placuszek z UK chociaż tym razem to niemieckie wznowienie. Hotknives to, jak ktoś kiedyś gdzieś napisał, zespół który spóźnił się na erę 2-Tone a powstał za wcześnie na trzecią falę ska. Nie zyskali nigdy szerszej popularności w swoim kraju i dziś grają głównie na festiwalach ska i imprezach skuterowych, gdzie udaje im się zgromadzić grupę wiernej publiczności. Niemniej nie jest to kapela zapychająca sale koncertowe. W Polsce stali się popularni wśród fanów ska w latach 90, kiedy to wydawnictwo Rock and Roller wypuściło na kasetach bodaj dwa ich albumy.
W latach 90. wraz z tzw. trzecią falą muzyki ska, która zalała zarówno USA jak i Europę pojawiła się idea połączenia dźwięków jamajskich z jazzem. Nie było to żadne novum, gdyż to właśnie z jazzu ska czerpało pełnymi garściami przy swoich narodzinach we wczesnych latach 60. Tacy wybitni jamajscy muzycy jak puzonista Don Drummond czy saksofonista Tommy McCook zaczynali swoją muzyczną przygodę właśnie od jazzu.
New York Ska-Jazz Ensemble powstali, jak nietrudno się domyśleć w Nowym Jorku w 1994 r. Płyta "Step Forward" jest siódmym i moim zdaniem najlepszym albumem w ich dyskografii. Ma jedną niepodważalną zaletę, mianowicie jest na tyle lekka w odbiorze, że może spodobać się niemal każdemu a jednocześnie, nie jest miałka. Super brzmienie i sprawność muzyków sprawiają, że słucha się tego z ogromną, przynajmniej moim zdaniem, przyjemnością.
O cholera, właśnie się zorientowałem, że nie tylko ja słucham tutaj ska. Pozdrawiam serdecznie. Yebo pamiętam jeszcze z czasów, jak Rocks and Roller wydał ich u nas na kasecie.
Dzisiaj kompilacja #ska na placku to i nóżka chodzi przy niedzieli! Sąsiedzi zachwyceni, bo trąbki z winyla brzmią realistycznie jakbym grał za scianą. Na skladance znalazl się jeden polski zespol - Ska Petarda z Małopolski. Polecam ich koncerty, mnostwo energii, o wiele lepiej niz na nagraniach.
Jeden z ciekawszych utwor z plyty w komentarzu (chociaz cala jest swietna)
Bylem w sobotę na ich koncercie i nie moglem sobie odmowic reedeycji ich najlepszego albumu. 2003 rok. Bujam się (chociaz #ska się tańczy, a nie buja). Taka #muzyka idealnie wchodzi na #winyle . Jakby mi ktos nad uchem na trąbce gral
Lecimy dalej, bo mam zaleglosci. Prezent urodzinowy od tescia, w koncu mogę przesluchac. Nie sluchalem nigdy ale poki co brzmi pięknie. Plytka przezroczysta