Coś dla głęboko wtajemniczonych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#memylotr #lotr #silmarillion

Coś dla głęboko wtajemniczonych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#memylotr #lotr #silmarillion

Zaloguj się aby komentować
Dziś Światowy Dzień Czytania Tolkiena
W tym tygodniu w lokalnych bibliotekach czasem są organizowane wydarzenia powiązane tematycznie z twórczością Tolkiena, więc jeśli ktoś ma czas i chęci, polecam się rozejrzeć.
Ilustracja: The Forest of Lothlorien in Spring, J. R. R. Tolkien.
#ciekawostki #tolkien #ksiazki #fantastyka #fantasy #lotr #wladcapierscieni #hobbit #silmarillion

Zaloguj się aby komentować
Dziś mija dokładnie 48 lat od wydania Silmarillionu J. R. R. Tolkiena. Za dwa lata półwiecze
Ilustracja: Sepide-Donne, The Two Trees of Valinor. Poza słynnymi dwoma drzewami Valinoru - złotym Laurelinem i srebrnym Telperionem - na ilustracji jest przedstawiony Máhanaxar, Krąg Przeznaczenia, gdzie obradowali Valarowie.
#tolkien #silmarillion #fantastyka #fantasy #fantasyart #art #ksiazki

@Apaturia Ale trochę trudnym językiem pisał, piękny jest literacki, ale trochę trudny. Zresztą sam wymyślił cały język elfów, cudowny twórca. A najlepiej jak bym znalazł jakiś audobook fajnie by się tego słuchało, tylko też lektor musiał być odpowiedni, albo lektorka bo w kobiecym wydaniu przyjemnie by to brzmiało.
Zaloguj się aby komentować
Wiosenne kwiaty w Legendarium Tolkiena
Tolkien w Guide to the Names in The Lord of the Rings wyjaśnił, że wyobrażał sobie kwiaty simbelmynë jako rosnące nisko w darni, podobnie jak sasanka zwyczajna (Pulsatilla vulgaris), ale bardziej przypominające pod względem wyglądu zawilce gajowe (Anemone nemorosa). Zawilce rzeczywiście wyglądają jak białe gwiazdki – wczesną wiosną często zakwitają masowo. Nazwa łacińska zawilca, anemone, oznacza dosłownie “córkę wiatru” i nawiązuje do tego, że kwitnące zawilce poruszają się przy najlżejszym powiewie wiatru i łatwo gubią swoje delikatne płatki.
W ekranizacji Petera Jacksona kwiaty simbelmynë, które są widoczne w pobliżu grobów władców Rohanu, to w większości sztuczne, jedwabne kwiaty poprzycinane do odpowiedniego kształtu – jednak do sceny, w której następuje zbliżenie na kwiat, użyto naturalnego zawilca.
Inny wiosenny kwiat, który zainspirował fikcyjne kwiaty Śródziemia, to śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis). Wspomniane w Silmarillionie kwiaty niphredil, które po raz pierwszy rozkwitły w dniu narodzin Lúthien i które stały się niejako jej symbolem, miały przypominać delikatne przebiśniegi koloru białego i “najbledszej zieleni”.
Elanor, inne kwiaty Śródziemia przypominające małe, złote gwiazdki, zostały w pewnym sensie zainspirowane przez kwiaty o zdecydowanie mniej poetycko brzmiącej nazwie, przynajmniej w języku polskim – mianowicie przez kwiaty kurzyśladu (Anagallis, od niedawna Lysimachia - drugie zdjęcie). Nazwa “kurzyślad” nawiązuje do tego, że na oglądanym pod światło liściu układ nerwów przypomina kurzą łapkę.
Tolkienowskie elanor są opisywane jako piękne, małe kwiaty szczególnie cenione wśród elfów. Miały rosnąć w najwspanialszych elfickich królestwach Śródziemia – w Gondolinie i w królestwie Doriathu, a później także w Lothlórien. Niekiedy oprócz charakterystycznych, złotych kwiatów wytwarzały także srebrne – to połączenie złota i srebra sprawiało prawdopodobnie, że kojarzyły się elfom ze wspomnieniem złotego i srebrnego światła Drzew Valinoru.
#ciekawostki #tolkien #wladcapierscieni #lotr #silmarillion #ksiazki #fantastyka #fantasy #rosliny
tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych


Zaloguj się aby komentować
Dziś przypada dokładnie 133. rocznica urodzin J. R. R. Tolkiena, który przyszedł na świat 3 stycznia 1892 roku
A przy okazji rocznicy, ciekawostka z dzieciństwa Tolkiena:
Mały Tolkien spędził pierwsze lata swojego życia w Bloemfontein w Południowej Afryce. Pewnego dnia podczas zabawy w ogrodzie, krótko po tym jak nauczył się chodzić, natknął się na pająka, który go boleśnie ukąsił. W biografii Tolkiena autorstwa Carpentera można natknąć się na informację, że była to tarantula
Sam Tolkien zawsze utrzymywał, że nie pamiętał z tego zdarzenia nic poza tym, że był to gorący dzień, a on biegł przez wysokie, suche trawy, przestraszony - wspomnienie samego pająka zatarło się w jego pamięci. W jego przekonaniu, ta przygoda nie rozwinęła u niego jakiejś szczególnej niechęci do pająków ani też nie wpłynęła na jego późniejszą twórczość.
Niemniej jest to ciekawy zbieg okoliczności, że monstrualne, kąsające, jadowite pająki w rodzaju Ungolianty czy Szeloby zajmują dość istotne miejsce w opowieściach Tolkiena o Śródziemiu
Ilustracja: Sam and Shelob, John Howe.
#ciekawostki #tolkien #ksiazki #pajaki #lotr #wladcapierscieni #lordoftherings #hobbit #silmarillion #fantastyka #fantasy

Zaloguj się aby komentować
881 + 1 = 882
Tytuł: Silmarillion
Autor: J.R.R. Tolkien
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 9788381168915
Liczba stron: 484
Ocena: 9/10
Po legendarnych wręcz ostrzeżeniach napotkanych w wielu zakątkach internetu spodziewałem się kontaktu z über-podręcznikiem zawierającym same definicje, ale nie było aż tak ciężko. Nie znaczy to też pod żadnym pozorem, że było lekko: co drugie słowo to nazwa własna, branie tego na pierwszy kontakt z Tolkienem (co pewne zestawienia sugerują) powinno zaliczać się do największych błędów, jakie człowiek może popełnić w życiu, a sam proces czytania postępuje dosyć powoli, co nie zmienia faktu, że nie jest to podręcznik, a bardzo ciekawe, obszerne i zajmujące przedstawienie mitologii i czasów dawnych Ardy.
Przyznam, że czytanie niektórych fragmentów trochę bolało: przez zwykłą zazdrość, zacietrzewienie, zwątpienie, a czasem i przewrotną powinność dopuszczano się haniebnych zdrad i podłych bratobójstw, niemal dosłownie od początku czasu do końca opisywanej historii, pomimo początkowego bytowania w świecie właściwie bez skaz; sztandarowym przykładem jest Przysięga Fëanora, która wisiała nad światem niby jakieś widmo na przestrzeni lwiej części książki.
Nie chcę się sztucznie rozwodzić nad tym, jak to "pRoFEsOr kUNsZtOWniE" (niektórzy tak piszą w co trzecim zdaniu w odniesieniu do każdej książki Tolkiena) wykreował świat, no ale - już zupełnie poważnie - nie można mu odmówić włożenia niepomiernej ilości pracy w wymyślenie tego wszystkiego, stworzenie systemu naczyń bardzo połączonych (dla przykładu takie BiL, DH i UG są ze sobą zaskakująco powiązane, mniej lub bardziej), nie wspominając już o tych językach - będących wynikiem lingwistycznego jobla - o których swoją drogą można sobie poczytać w dodatku na końcu książki.
Należy docenić pracę zarówno ojca - autora, który potrafił stowrzyć wiele, często przeczących sobie wzajemnie tekstów, notatek i przypisów tyczących się jednego zagadnienia w najmniejszych szczegółach, łączących się w szerszym kontekście w coś niespotykanego, jak i syna - redaktora, który całą tę papierologię opanował wedle swoich sił i przekazał czytelnikom w formie jak najbardziej przyswajalnej.
Nie zamierzam się skupiać na poszczególnych rozdziałach czy wydarzeniach, ale większość z nich można podsumować następująco: dostojne i majestatyczne, z cieniem smutku. Tymi samymi słowami mogę określić ilustracje, jak dotąd chyba najlepsze.
Zdecydowanie warto się z tym zapoznać, jednakże z pewnością po Hobbicie i Władcy. Nie należy się zrażać mitycznym statusem książki jako nadpodręcznika. Po dosyć skoncentrowanych wydarzeniach poprzednich czterech tomów, ten otworzy oczy na ogrom świata przedstawionego i mrowia dramatów, które miały miejsce na długo przed harcami Gandalfa.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #tolkien #zyskiska #silmarillion #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
Dziś mija dokładnie 47 lat od pierwszego wydania Silmarillionu J. R. R. Tolkiena, który po raz pierwszy ukazał się drukiem 15 września 1977 roku
Silmarillion został częściowo uzupełniony, zredagowany, a następnie wydany po śmierci autora przez jego syna, Christophera Tolkiena, przy wsparciu kanadyjczyka Guya Gavriela Kaya. W czasie pracy nad Silmarillionem Kay studiował filozofię na Uniwersytecie Manitoba w Winnipeg - później również zaczął pisać powieści z gatunku fantasy.
Ilustracja: Ralph Damiani, Ainulindale.
#ciekawostki #ksiazki #historia #tolkien #silmarillion #fantastyka #fantasy #fantasyart

Zaloguj się aby komentować
Donato Giancola, Beren and Luthien in the court of Thingol and Melian (olej na płótnie, 2015). Praca ta była inspirowana historią Berena i Luthien opisaną w Silmarillionie J. R. R. Tolkiena - a dokładnie fragmentem, w którym Beren przybywa do Menegroth, siedziby króla elfów Thingola, i oświadcza w obecności jego dworu, że kocha jego córkę, Luthien Tinuviel.
Praca Giancoli zdobyła w 2015 roku nagrodę Chesley Award przyznawaną przez Association of Science Fiction and Fantasy Artists dla najlepszej niepublikowanej pracy 2015 roku. Artysta, jak sam przyznał, inspirował się podczas procesu twórczego dziełami Edwina Austina Abbeya i Jacquesa Louisa Davida.
Przy okazji, dziś mija dokładnie siódma rocznica wydania Berena i Lúthien - kompilacji kilku różnych wersji historii z Silmarillionu pod redakcją Christophera Tolkiena, która po raz pierwszy ukazała się drukiem 1 czerwca 2017 roku.
#ciekawostki #tolkien #silmarillion #ksiazki #sztuka #art #obrazy #fantasy #elfy



Zaloguj się aby komentować