Jakiś gorszy dzień mam, spadek samopoczucia, mniej dobre myśli... Kiedy mnie nachodzą lubię włączyć sobie Hangman's Chair, a że nowa płyta jest wyśmienita, to zachęcam do sprawdzenia i niekoniecznie odczuwania
Jak moja była w ciąży, to często domu na głośnikach leciał album Every Day. Tam jest taka miękka, głęboka linia basowa w kilku utworach. Po urodzeniu zauważyłem że mała się trochę uspokaja jak włączę któryś kawałek. Może przypadek, a może nie
@6502 te początkowe płyty VooVoo niestety mają to "staropolskie" rockowe brzmienie, do którego ja też musiałem się długo przekonywać, ale kunszt starego Wagla rekompensuje wszystkie braki Moja pierwsza płyta VooVoo, którą kupiłem to było "Łobi Jabi", no i tam już brzmienie było przepiękne! Na pewno będzie kilka płyt VV na liście, bo ich uwielbiam
@tomwolf Dzięki za ten tag, wydaje mi się że śledzę od samego początku i nie opuściłem żadnego wpisu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jestem pewien że nowy będzie jeszcze lepszy! ʕ•ᴥ•ʔ A co do pierwszego miejsca - Beatlesi jak najbardziej, ale czy na pewno Sierżant Pieprz? Nie jestem przekonany.
@6502 jaka najlepsza Bitli według Ciebie? Ja jednak zamieniłbym "Revlovera" z "Sierżantem"... Ta pierwsza to moja ulubiona płyta Bitli, no i pierwsza na której zaczęły się produkcyjne eksperymenty
@tomwolf Trudne pytanie. Nie jestem wielkim znawcą Beatlesów, po prostu ich bardzo lubię, ale mam z nimi taki problem że żadna z późniejszych płyt nie podchodzi mi od A do Z. Ostatecznie chyba też skłaniałbym się w stronę Revolvera.
@6502 zgadzam się, ale! Trzeba dojrzeć do tej płyty, jeszcze kilka lat temu nie mogłem przez nią przejść... Wydawała mi się zbyt słodka. Wilson geniusz!
@tomwolf Nigdy na to nie patrzyłem od tej strony, ale to może dlatego że zawsze lubiłem lata 50, a wtedy takich "słodkich" artystów była masa. Lesley Gore, Little Anthony & the Imperials, Neil Sedaka - można długo wymieniać.
Wiadomo, że to kiedy rejestrowali ten kawałek jako demko, to Alice to był już w pełni dojrzały zespół, po genialnym debiucie i kilku trasach koncertowych, więc nie traktuję tego jako "demo" per se.
Ale k⁎⁎wa! Na "Dirt" to nie brzmi tak dobrze jak w wydaniu z "Music Bank".
Co to byli za geniusze! Cantrell i jego kompozycje, harmonie wokalne i riffy, do tego głosisko Layne'a...
Widziałem Alice In Chains w Spodku w 2006 roku z Du'Vallem na wokalu, który potrafił w manierę Staley'a, było mega.