Dzięki motywacji z Hejto postanowiłem odkopać się trochę z swojej figurkowej kupki wstydu. Po przejrzeniu pudła wybór padł na elitarne rosyjskie jednostki bojowe - czyli Orki. Jak na razie 2, ale może po weekendzie będzie więcej. Rozważam też zrobienie jakiegoś sprzętu agd - może pralki, bo naturalnie pasuje do takich jednostek.
Dużo, oj dużo się namęczyłem i nawyzywalem, ale dotarłem niemalże do końca przygody z Abramsem (1/35, RFM), wracając tym samym do modelarstwa.
Zostało mi już tylko nałożenie washa i pomalowanie błotników, więc status to na 95% ukończony. Popełniłem sporo błędów, przypomniałem sobie kilka technik i teraz już tylko do przodu.
"Czasami" ( ͡° ͜ʖ ͡°) zdarza się że bohaterowie waszych graczy schodzą do podziemi, piwnic, lochów i tym podobnych, przyjemnych miejsc. Wtedy, żeby sprawić żeby jakaś walka była bardziej immersyjna nie trzeba wiele, wystarczą kamienne kafelki na podłodze, które służą również jako siatka do poruszania się i wyznaczają obszar komnaty/lochu/jaskini
Moje kafelki wykonane są z pianki xps czyli styroduru. Można kupić na sztuki w Castoramie za kilkanaście złotych. Wymiary kratki to standardowe 1x1 cal, w różnych konfiguracjach, między innymi 3x3, 2x3 i 1x3. Kafelki wyposażone są w magnesy neodymowe po bokach dzięki temu nie rozpadają się na wszystkie strony podczas gry.
Joł, joł figurowe świry. Przeglądając hejto widzę, że jest nas coraz więcej, bardzo mnie to cieszy. W końcu mam realna możliwość porównania swojego skilla i gustu jeśli chodzi o malowanie, na fejbukowych grupach czuje się jak totalny random.
Więc... ostatecznie udało mi się skończyć mojego kusznika od Stormcastów, planowałem to zrobić tydzień temu ale wyszło jak wyszło. Praca mi się nawet podoba, chociaż zaczyna mnie dopadać znudzenie kolorystyczne, tak jak na początku byłem zachwycony miedzianym kolorem zbroi teraz nie mogę na niego patrzeć. Boję się, że znowu kupie kolejne figurki, których nie skończę. XD
Walczyłem ze sobą dzielnie ale w końcu złamałem się i kupiłem
HONDA CITY + MOTOCOMPO
W wersji japońska policja. Pewnie szybko zgadniecie czemu wybrałem akurat taką muzykę xD
To jest mój pierwszy model Inno64 i trochę jestem zdziwiony, bo ten modelik jest strasznie delikatny. Przy samym ustawianiu udało mi się uszkodzić antenkę, która jest teoretycznie zwykłym drutem. Oraz tylne drzwi musiałem uważać bo da się je otworzyć krzywo i przy większej sile można je wyrwać
Dzisiaj o stworzeniu oceanicznym, który jest prawdziwym postrachem marynarzy. Nie jakieś gigantyczne kałamarnice rodem z opowiadań H.P. Lovercraft czy prehistoryczne megarekiny – ale świdrak okrętowiec, mięczak o zabawnej nazwie i mniej zabawnych umiejętnościach.
Ten przedstawiciel rodzaju Teredo średnio osiąga mniej więcej jakieś 25 centymetrów i jest… małżą. Chociaż może jego wygląd podsuwa nam inne pomysły, to tak, naprawdę, to małż. Trochę podłużny, niezbyt posiadający muszlę, ale pełnoprawny taksonomicznie małż.
Żeby być jednak wiernym filogenetycznej tradycji, świdrak zachował jakąś tam szczątkową muszlę w postaci dwóch drobnych skorupek umieszczonych na jednym z jego końców. Owe skorupki mają ostre, pofałdowane brzegi, świetnie nadające się do wwiercania w drzewo. A jest to konieczna umiejętność do przeżycia takiego Teredo navalis.
Drzewo, niezależnie czy w postaci deski statku czy unoszącej się martwej kłody, jest ulubioną miejscówką świdraka okrętowca. Dzięki specjalnie przystosowanej muszli, tworzy on tunel, nie tylko konsumując drewno (trawione dzięki symbiotycznym bakteriom w skrzelach), ale również tworzy mieszkanie. O jego obecności mogą świadczyć właściwie tylko syfony okazjonalnie wynurzające się w celu uzupełnienia drewnianej diety o plankton, pobraniu powietrza i wydalenia zbędnych produktów przemiany materii. No i ogólny fakt istnienia otworów w liczbie mnogiej, ponieważ świdraki to zwierzęta dość towarzyskie, mieszkające często w dużych grupach. Wygodnie dla rozmnażania, niewygodnie dla ludzi, którzy muszą znosić zniszczenia i radzić sobie z takim nietypowym, wodnym zagrożeniem.
Świdrak okrętowiec jest między innymi odpowiedzialny (najprawdopodobniej) za zatonięcie przynajmniej dwóch okrętów w czasie podróży Krzysztofa Kolumba, przechylenie szali zwycięstwa Brytyjczyków nad Hiszpańską Armadą i zniszczenie niezliczonej liczby portów.
Wredny typek.
Świdraki preferują morza ciepłe i zasolone, ich optymalny zakres temperatur wynosi od 15 do 25 stopni Celsjusza.
Ciekawostka: Małże te potrzebują kilku lat żeby strawić duży statek.
Toyota Land Cruiser skończona. Ostatecznie na polskich blachach bo kalka z ukraińskimi została zmoczona przez Pocztę Polską, bez chromu na lusterkach bo mnie to jakoś odrzucało. Upitoliłem progi, przyciemniłem szyby. Szyberdach pokryłem folia fotochrom. Wyszło ładnie i schludnie bardziej ulicznik niż terenówką. Zdjęcia nie w plenerze bo nie ma ani słońca ani pogody wiec ulicznica nie dorobi się nawet porządnej sesji foto tylko wyladowala w trocinach.
Po prawie 3 latach przerwy wraca mi chęć na klejenie czołgów, więc czas przypomnieć sobie to i owo. Na początek wymyśliłem ukończenie rozgrzebanego KW-2. Model kupiłem kilka lat temu podczas wycieczki na Białoruś za ~18 pln, jakość wykonania jest adekwatna do tej kasy, ale przecież to żadna przyjemność kiedy wszystko samo się składa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Kupiłem zawczasu jakieś żywiczne śruby i śrubeczki, metalową lufę, mam też trochę fototrawionych gratów i trochę go upiększę.
Co do samego pomysłu na model, nie chce mi się robić kolejnego zielonego czołgu stającego luzem, stąd wymyśliłem sobie kolejny zielony czołg ale za to stojący w wodzie i błotku na minidioramie. Przy okazji stawia to trochę pod znakiem zapytania sens dorabiania mu tych wszystkich detali, bo pewnie ostatecznie i tak nie będzie ich widać. No ale najwyżej wezmę to pod uwagę i np gąsienice albo zawieszenie w jakimś stopniu sobie odpuszczę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Sam pomysł na scenkę w zasadzie mam od razu gotowy, bo prawie 82 lata temu jakiś Niemiec bogato obfotografował taki zatopiony KW-2 dając mi mnóstwo inspiracji i materiału źródłowego. Mój czołg będzie się różnił pewnymi detalami (np na zdjęciu wieża ma zdjęty tylny właz, ja robić tego nie zamierzem, bo wtedy musiałbym dorabiać wnętrze, a tego mi się nie chce;p) ale ogólny efekt mam nadzieję wyjdzie zbliżony. A na koniec parę fotek:
@Lukasq Aha, tylko trzeba to kłaść z umiarem, ja dałem za dużo i jak wyschło to popękało. A druga sprawa, po wyschnięciu traci ten mokry wygląd i robi się matowe. Można efekt przywrócić częściowo water effectem, myślałem też żeby dodać trochę lakieru błyszczącego do mikstury następnym razem. Na pewno słabym pomysłem było pomalowanie całości lakierem błyszczącym, bo zaczęło wyglądać jakby mróz skuł ziemię xD
Witam ponownie wszystkich użytkowników Hejto Tym razem chciałbym się pochwalić modelem, który ukończyłem rok temu, a mianowicie Messerschmitt BF 109E-3 firmy Eduard w skali 1/48. Model uzupełniłem żywiczną kabiną i repliką silnika również od Eduarda. Całość malowana farbami MR. Hobby serii H i brudzona farbami olejnymi. Jedyny mankament był słabo spasowany silnik, który nie chciał się zmieścić w bryłę samolotu, co było dla mnie niemiłym zaskoczeniem, mając w pamięci wcześniejsze modele Eduarda, które składałem. Reszta zdjęć w pierwszym komentarzu. Życzę miłego oglądania.
@theicecold o godzinie 18 czasu Polskiego rozpoczynamy spotkanie wąsowego sztabu kryzysowego na którym rozważymy wszystkie środki (w tym te najbardziej brutalne) które powinniśmy zastosować wobec zaistniałej sytuacji
Cześć wszystkim, w związku z tym, że jestem uciekinierem z pewnego portalu na W i widząc że wielu nowych użytkowników chwali się swoimi zainteresowaniami, pasjami itp postanowiłem i ja się pochwalić swoim hobby. Od dobrych kilku lat zajmuje się modelarstwem redukcyjnym, głównie są to samoloty w skali 1/48. Poniżej przedtawiam model Junkersa Ju88C-6b, wersji nocnego myśliwca. Model ukraińskiej firmy ICM, uzupełniony podstawową blaszką fototrawioną Eduarda i żywicznymi siedzeniami CKM. Samolot malowany za pomocą aerografu, przy użyciu farb Mr. Hobby serii H. Weathering wykonany głównie przy użyciu farb olejnych.
@BastianObsztyfitykultykiewicz jeżeli chodzi o sam model to cena adekwatna do jakości. Generalnie mi się bardzo przyjemnie składało, części są przyzwoicie spasowane, praktycznie szpachli nie używałem. Nie jest to jakość Eduarda czy Tamiya, jak dla mnie kabina była słabo odwzorowana i musiałem trochę pracy włożyć, żeby jako tako wyglądało. Ogólnie model spoko, mam jeszcze He-111 od ICMu, i tak na pierwszy rzut oka lepiej wygląda niż powyższy Junkers.
@Janusz_z_wonsem wlasnie o spasowanie mi chodzilo, ze wlasnie w tej kwesti modele ICMu troche kuleja. Do Eduarda czy Tamiyi porownywac nie chce niemniej model tez do tanich nie nalezy. Niemniej bardzo ladnie ci wyszedl.
@ArtystycznyKocur z systemem to sobie poradze, mam kodeksy, nie mam winds of magic (ale to jest tez do ogarniecia, moze poza kodeksem magi). Najgorzej to figurki, mam 0 doswiadczenia w druku 3d, ale gdyby byla opcja troche ich podrukowac, to pewnie bym sie za to wzial. Z tym ze projektowanie 3d to nie bardzo moja bajka.
Chciałem się pochwalić, że parę lat temu, byłem w siedzibie firmy Tamiya, gdzie znajduje się też niesamowite muzeum. Niezapomniane przeżycie dla modelarza