#iiwojnaswiatowa

9
727

Jürgen Stroop. Kara śmierci dla kata getta


Jürgen Stroop został skazany na karę śmierci za zbrodnie wojenne na Polakach i Żydach. Wyrok wykonano przez powieszenie 6 marca 1952 roku w więzieniu mokotowskim.


"Na dzień przed egzekucją był on spokojny, lecz stale przebijała w nim hitlerowska buta i zarozumiałość. Nie spodziewał się tego, że egzekucja nastąpi w najbliższym czasie" - tak opisywano ostatnie chwile kata warszawskiego getta w dokumencie prokuratury.


"Stroop nie miał zadnych wyrzutów sumienia. Na kilka dni przed egzekucją naczelnik więzienia zapytał go, czy może pogodzić się z tym, że mordował i przyglądał się, jak jego podwładni mordowali dzieci i kobiety w getcie w Warszawie. Stroop na to odpowiedział, że nie ma wyrzutów sumienia z tego powodu, że mordowano Żydów." - można przeczytać w dokumencie Generalnej Prokuratury, zamieszczonym w "Rozmowach z katem".


Więcej na ten temat: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2345348,J%C3%BCrgen-Stroop-Kara-smierci-dla-kata-getta

7bfe1b87-a897-4c0d-ab02-418d75d7c570

Zaloguj się aby komentować

Europejski Dzień Pamięci o Sprawiedliwych - bohaterowie nie tylko Holokaustu


6 marca obchodzimy już po raz 9. Europejski Dzień Pamięci o Sprawiedliwych. Jest obchodzone w dniu, w którym zmarł Mosze Bejski – współtwórca pojęcia "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" oraz założyciel Ogrodu Sprawiedliwych w Jerozolimie.


Sprawiedliwi upamiętnieni podczas Europejskiego Dnia Pamięci to nie tylko osoby ratujące Żydów w latach Holokaustu, ale również ludzie, którzy sprzeciwiali się zbrodniom przeciwko ludzkości w XX i XXI wieku.


Więcej na ten temat: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2468203,Europejski-Dzien-Pamieci-o-Sprawiedliwych-bohaterowie-nie-tylko-Holokaustu

989df599-5d84-4271-ad18-221bc444c227

Zaloguj się aby komentować

Z uwagi na gorącą dyskusję, która przetoczyła się przez Hejto wczoraj (i dziś w sumie nadal się toczy i chyba toczyła się będzie), wrzucam mój stary wpis stworzony na kanwie wydarzeń zbliżonych do omawianych w dyskusji, tj. ZDF musi przeprosić za "polskie obozy zagłady":


W większości powtórzę to, co napisałem na innym portalu (tutaj chyba także):

W Polsce do zbrodni dochodziło wyłącznie za sprawą małej części społeczeństwa, która mordów dokonywała na własną odpowiedzialność, często wbrew strukturom państwowym (podziemnym czy emigracyjnym). Podbite społeczeństwo Generalnej Guberni (przecież Polska wtedy nie istniała, zostaliśmy podbici przez III Rzeszę Hitlera, a od wschodu przez ZSRR). Indoktrynacja antysemicka, chytra niemiecka propaganda celowana w najsłabszych, jednocześnie podatnych obywateli Polski (analfabetów lub zdeklarowanych antysemitów) była bezpośrednią przyczyną radykalizacji, czy faktu dochodzenia do głosu socjopatów, czy psychopatów (przecież Niemcy nie tylko podburzali nastroje, ale i wynagradzali kolaborantów, czy po prostu bandyterkę). Wzrost morderczych nastrojów był wyłącznie konsekwencją polityki realizowanej przez ówczesne Niemcy na terenie podbitej Polski, gdzie żadne oficjalne polskie struktury państwowe nie działały, bo po prostu pod okupacją, pod niemieckim terrorem, istnieć nie mogły. Polskie państwo nigdy nie dopuściło się systemowego zabijania, żadnego ludobójstwa czy zagłady. Rzeczywiście nastroje przedwojennego społeczeństwa były silnie przesiąknięte antysemityzmem, ale, po pierwsze, nie był to morderczy antysemityzm, jedynie wynik pewnego konfliktu społecznego (o podłożu kulturalnym i religijnym). Chociaż pojedyncze mordy i akty niechęci się zdarzały. Żydów przed wojną próbowano się pozbyć - w rozumieniu przesiedlić - powstały plany przesiedlenia ich na Madagaskar (prawdopodobnie konsultowane z Francuzami jak i z Hitlerem, który jeszcze wówczas nie był ludobójcą, a wyłącznie reprezentantem sąsiedniego narodu). Rozumiem (z perspektywy chłodnej kalkulacji) próby podzielenia się odpowiedzialnością przez 'obecne' Niemcy, jednak fakty są takie, że Holokaust był wyłącznie niemieckim projektem, przez nich zaplanowanym i zarządzanym (a oprócz milionów zabitych Żydów zabili miliony Polaków, o czym nie można zapomnieć). Do Holokaustu doszło dopiero wówczas, gdy polskie struktury państwowe przestały istnieć - zostały rozmontowane a nasi urzędnicy zastąpieni zindoktrynowanymi niemieckimi antysemitami - mordercami na różnych szczeblach administracji. To od nich wyszło bezpośrednie przyzwolenie na zabijanie. Ktoś współczesnym Niemcom powinien jasno i jednoznacznie przekazać, by wyrywali z tymi kłamliwymi oskarżeniami. W Polsce funkcjonowali kolaboranci, szmalcownicy, mordercy - ale był to margines społeczeństwa. Nie możemy narysować obrazu ówczesnego polskiego społeczeństwa w ciemnych barwach tylko dlatego, że mała jego część to czarne owce. Konformiści szukający porozumienia z Niemcami. Kolaborantów było relatywnie niewielu (chociaż ilość donosów była podobno olbrzymia, często dyrektorzy lokalnych oddziałów pocztowych przechwytywali listy - donosy adresowane do gestapo i stąd informacje na ten temat). Rzeczywiście funkcjonowały struktury kolaboracyjne: np. granatowa policja, jednak była ona polską wyłącznie z nazwy (nie była emanacją woli polskiego pastwa, a nazwa odzwierciedlała wyłącznie obywatelstwo jej członków, była strukturą utworzoną przez Niemcy na okupowanym terytorium z wszystkimi tego konsekwencjami), nadzorowana i zadaniowana przez Niemców. Podsumuję to w ten sposób: winę za druga wojnę światową ponoszą wyłącznie Niemcy, podobnie i za zagładę żydów, Nie można twierdzić, że Polacy w zagładzie brali udział, bo to nie my nią zarządzaliśmy. Jeśli już - funkcjonował kolaboracyjny element w żaden sposób niekontrolowany przez Polskę, wręcz zarządzany przez Niemców. Dodatkowo, Polskie Państwo Podziemne często ścigało morderców, zarówno samodzielnych eksterminatorów, jak i morderców w szeregach PPGG (Polskiej Policji Generalnej Guberni, czyli inaczej "granatowej policji"). natomiast bezpośrednio co do samych obozów zagłady - w latach 50-tych XX wieku niemiecki wywiad - BND, prawdopodobnie „Agencja 114”, wpadł na pomysł jak zmniejszyć odium ciążące na Niemcach za wojnę i Holokaust Żydów. Zasugerowano stosowanie w mediach określenia "polskie obozy" (czyli pranie mózgów), za które ZDF musi ponownie przeprosić. Mimo wszystko cieszy fakt, że taką decyzję podjął ich rodzimy, niemiecki sąd.

41f3a086-d7dc-4b71-b007-6e15c4b8b1ee

@chusteczka_haftowana 2.II.1946r. Zbliżamy się do sławnej Treblinki. Według opowiadań ludności, ciągłe rozkopywanie i ograbianie trupów doszło do ostatnich granic zezwierzęcenia. Wyrywa się zęby, całe szczęki, obcina ręce, nogi ,głowy, aby zdobyć kawałek złota. Profanacja, a władze nie przedsiębiorą [żadnych działań- przyp. GW] celem zabezpieczenia tego jedynego w swoim rodzaju cmentarzyska, na którym spoczywa przeszło 3 miliony [liczba ofiar zawyżona -przyp. GW] Żydów, Polaków, Cyganów, Rosjan i in. narodowości.


3-4.II.1946r. Chmielnik. Jesteśmy o trzy km od „obozu śmierci". Wywiad przeprowadzony w „obozie" potwierdził dane o profanacji. Wieczorem 4.II.1946r. jedziemy do wsi Wólka- Okrąglik na ekspedycję karną przeciw poszukiwaczom złota w Treblince".

@chusteczka_haftowana Przez kolejne dwie noce (z 4/5 i 5/6 lutego 1946r.) licząca wówczas kilkudziesięciu partyzantów 6 Brygada Wileńska AK wypuszczała w teren patrole, w celu ujęcia zdemoralizowanych rodaków uprawiających haniebny proceder profanowania szczątków ofiar hitlerowskiego obozu zagłady w Treblince w poszukiwaniu złota i innych kosztowności. Winnych, którzy zostali przez partyzantów schwytani, ukarano solidnymi batami.

@HaHard że ludzie to gorzej niż świnie żeby zmarłych ograbiać, ale z drugiej strony... bieda aż piszczy, a umrzykowi nic po złocie.


To jest kolejna z tych sytuacji, które ciężko jednoznacznie ocenić.

Zaloguj się aby komentować

„Daily Mail” o grupie Ładosia, która w czasie wojny ratowała Żydów


Brytyjski dziennik „Daily Mail” opisuje w środę historię Aleksandra Ładosia, szefa polskiej ambasady w Szwajcarii w czasie II wojny, który ze współpracownikami uratował przed śmiercią tysiące Żydów dostarczając im fałszywe paszporty państw Ameryki Łacińskiej.


Ładoś przebywał w neutralnej Szwajcarii, która była tak daleko od linii frontu, jak to tylko było możliwe w roku 1941, ale - jak pisze gazeta - toczył tam tajną bitwę o uratowanie przed siłami Hitlera tysięcy Żydów. Operacja jego i jego współpracowników przypomina tę prowadzoną przez niemieckiego przedsiębiorcę Oskara Schindlera, który uratował ok. 1200 Żydów, zatrudniając ich w swej fabryce w okupowanej Polsce. Jednakże, jak wskazuje "Daily Mail", grupa Ładosia w ciągu trzech lat działalności wystawiła 5000 fałszywych dokumentów dla 10 tys. osób, co czyni tę operację ratunkową jedną z największych w czasie II wojny światowej.


Więcej na ten temat: https://dzieje.pl/wiadomosci/daily-mail-o-grupie-ladosia-ktora-w-czasie-wojny-ratowala-zydow

560f6929-8f3d-4285-a8ac-6dfd9a8eef5d

Zaloguj się aby komentować

Głód w Auschwitz. Zbrodnicza fascynacja nazistowskich lekarzy


Choroba głodowa była w obozach koncentracyjnych problemem powszechnym, choć oficjalnie nieistniejącym. Dramat konających więźniów bez skrupułów wykorzystywali niemieccy lekarze, którzy przeprowadzając serię eksperymentów żywieniowych, dążyli do zaspokojenia swoich naukowych ambicji.


(...)

Właściwa choroba spowodowana głodem – organizm wyczerpuje własne rezerwy odżywczo- energetyczne, a po ich wykorzystaniu zużywa ciała białkowe, powodując zniszczenia tkanki. Samotrawienie rozpoczyna się od największego magazynu rezerw, jakim jest wątroba. Na początku pogarsza się stan skóry, a włosy matowieją i zaczynają wypadać. Następnie obniża się ciepłota ciała do 36°C, spada ciśnienie krwi i serce zaczyna pracować wolniej. Oczy są zamglone - początkowo reagują na jedzenie, jednak szybko obojętnieją nawet wobec niego. Klinicznymi objawami choroby głodowej są dodatkowo: obrzęki występujące najczęściej na kończynach dolnych, zespół zmian skórnych oraz biegunka.


Więcej na ten temat: https://histmag.org/Glod-w-Auschwitz.-Zbrodnicza-fascynacja-nazistowskich-lekarzy-14326/

8a90dade-649d-4c63-a3ce-6916c06ea140

@chusteczka_haftowana "niezbywalną odpowiedzialność również za ich działania ponoszą Niemcy"


No to tu się zgadzamy.

@chusteczka_haftowana nie ma pośpiechu, ja też wrzucę mój stary wpis dotyczący Granatowej Policji, możemy tam pogadać, albo wrzuć swój jako główny - dotrze do większej liczby osób

Zaloguj się aby komentować

Szmalcownicy w okupowanej Warszawie


Szantażyści, którzy grozili ukrywającym się poza gettem Żydom ujawnieniem przed Niemcami, działali na styku okupacyjnego prawa i bezprawia. Pogoń za zyskiem za wszelką cenę często jednak dla nich samych kończyła się tragicznie.


Szmalcownictwo to jedno z najbardziej wstydliwych, a zarazem słabo przebadanych zjawisk okupacyjnej codzienności Warszawy. Szmalcownikami nazwano podczas wojny ludzi szantażujących Żydów, ukrywających się po „aryjskiej” stronie miasta, groźbą wydania ich Niemcom, jeśli nie zapłacą okupu. Część z nich uważała siebie za gorliwych patriotów zwalczających Żydów jako „odwiecznych wrogów Polski”; inni byli lojalni wobec Niemców, nawet jeśli nie mogli oczekiwać za to wynagrodzenia.

Według historyka Holocaustu Jana Grabowskiego, autora studium poświęconego szmalcownikom, już na początku okupacji pojawili się ludzie, którzy angażowali się w „polowanie” na Żydów, których wyciągano z kolejek po chleb, siłą werbowano do robót przymusowych czy upokarzano publicznie.


Szokiem dla Żydów była wrogość ze strony zwykłych Polaków, którzy przecież wraz z nimi byli ofiarami niemieckich nalotów na Warszawę w 1939 r.


Więcej na ten temat: https://www.1944.pl/artykul/szmalcownicy-w-okupowanej-warszawie,5116.html

985e8189-7ba6-49b9-9200-3e1a2d677fcd

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze w kontekście wczorajszego znaleziska dotyczącego Karola Estreichera, mój stary wpis dotyczący rabunku polskich dzieł sztuki podczas WWII:


Niemcom i Austriakom wciąż przypominamy, iż wciąż czekamy na zwrot: „Walki karnawału z postem" Pietera Brueghla, "Portretu młodzieńca" Rafaela, "Chrystusa upadającego pod krzyżem" Rubensa, „Józefa opowiadającego sen” Rembrandta, „Exlibris Willibalda Pirckheimera” Durera (i tysięcy innych dzieł sztuki). Za parki, chodniki, pływalnie, światłowody i drogi z szyldem "projekt współfinansowany przez UE" dziękujemy, ale o zrabowanych nam dziełach wciąż pamiętamy. Jeśli podliczymy straty wojenne Polski (oszacowane na 886.000.000.000 dolarów), dotacje unijne (szacowane na 110.000.000.000 euro. Przez 15 lat członkostwa otrzymaliśmy ponad 163 mld euro. W tym samym czasie do unijnego budżetu wpłaciliśmy 53 mld euro), okażą się małym plasterkiem na krwawiąca ranę. Wspaniale, że wybudowaliśmy tysiące placów zabaw, tyle pływalni, że sam nie wiem w której moczyć nogi, pięknie położono chodniki, otworzono granice... Tylko ile to wszystko znaczy, przy utraconych dziełach kultury wysokiej? Przy hodowli określonego typu ludzi prawdopodobnie wystarczająco wiele, ale co z tymi, którzy nie pozwolą się hodować?


Zdjęcie: Rafael, Portret młodzieńca, zrabowany w 1940 z Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Zdjęcie zapożyczona stąd: https://pl.wikipedia.org/wiki/Grabie%C5%BC_polskich_d%C3%B3br_kultury_w_czasie_II_wojny_%C5%9Bwiatowej

80d9dd3e-e7e2-4b1e-882b-ff51bc95db74

@HaHard pozwolę sobie dodać komentarz, który nie odnosi się bezpośrednio do Twojej wypowiedzi ale ogólnie do sytuacji związanej z dotacjami z UE itd.

Nie rozumiem jak można mówić o tym ile dostaliśmy z UE, skoro z każdym rokiem prawdopodobnie będziemy coraz więcej dopłacać i może za jakiś czas ten bilans nie będzie wychodził na plus. Nasze członkostwo w UE to jest tak na prawdę jeden wielki kredyt, który spłacamy przez elementy, nad którymi się nikt nie zastanawia.

Dodatkowo oddajemy do UE czyste pieniądze a dostajemy dotacje na konkretne cele, z których wiele nie wnosi nic szczególnego do funkcjonowania państwa..

Niemcy i inne państwa to nie są fundacje charytatywne, które by Polsce cokolwiek chciały dać za darmo, a to że sporo ludzi tak myśli pokazuje dosadnie jak wiele osób w tym kraju nie rozumie historii i tego na czym działanie świata się opiera.

Zaloguj się aby komentować

Martin Sommer. Zbrodnie „Kata z Buchenwaldu” mrożą krew w żyłach


SS-Hauptscharführer Martin Sommer był zaufanym człowiekiem komendanta KL Buchenwald Karla Ottona Kocha. Jako jeden z największych sadystów wśród strażników niemieckich obozów koncentracyjnych zyskał sobie miano „Kata z Buchenwaldu”. Jego zbrodnie mrożą krew w żyłach.


(...)

Sommer miał w Buchenwaldzie wolną rękę, co wykorzystywał dla zaspokojenia swoich sadystycznych instynktów. Jedną z jego ulubionych metod podporządkowania sobie więźniów i siania terroru było wiązanie im rąk w nadgarstkach za plecami i wieszanie, tak by stopami nie dotykali ziemi. Miejsce, gdzie stosowano tę karę, znajdowało się poza terenem obozu, w przylegającym do niego lesie.


Więcej na ten temat: https://wielkahistoria.pl/martin-sommer-zbrodnie-kata-z-buchenwaldu-mroza-krew-w-zylach/

8235bfbf-a381-4d69-a2a4-9e21477740d7

Zaloguj się aby komentować

4 marca 1943 do Auschwitz dotarł (transport) 1000 Żydów z Drancy. Lekarze SS skierowali na śmierć 881 osób. Zarejestrowano 19 kobiet, a także 100 mężczyzn, których wcielono do Sonderkommando. Wśród nich był David Olère, który po wojnie swoje doświadczenia przelał na obrazy i rysunki.


Źródło: Auschwitz Memorial

7cf04381-a560-4c76-ba90-76c698001265

Obóz który powstał w październiku 1939 r. jako miejsce przetrzymywania Polaków z przepełnionych więzień Górnego Śląska. Głównie Polskiej inteligencji i osób związanych z coraz silniejszym Polskim ruchem oporu. Przekształcony z czasem w obóz eksterminacji. Żydzi z gett europy byli przywożeni dopiero po marcu 1942 r. dwa i pół roku od powstania obozu. W tym Niemieckim obozie zamordowano ok. 450 tyś. Polaków. W 2/3 byli to Polacy wyznania Mojżeszowego. Prawie 440 tyś. Węgrów niemal w całości tego samego wyznania. Niemcy wymordowali w swoim obozie żydów wielu innych narodowości ale też nie tylko żydów. Romów, więźniów politycznych, Świadków Jehowy, uznanych za aspołecznych, przestępców pospolitych, homoseksualistów, jeńców sowieckich... Łącznie ponad 1.1 mln. osób, szacunki jednak są różne.

Większość więźniów trafiała bezpośrednio z transportu do Niemieckich komór gazowych, wyselekcjonowani zaś trafiali do morderczej pracy na rzecz Niemieckiego przemysłu. Przy nadzorowaniu obozu przez cały okres istnienia brało udział około 8300 Niemców. Do odpowiedzialności karnej postawiono przed sądami mniej niż 750 Niemieckich oprawców.


Tak mi się tylko przypomniało... z historii której już nie uczą.

Zaloguj się aby komentować

Karol Estreicher - ocalił polskie skarby przed Niemcami


115 lat temu, 4 marca 1906 roku urodził się Karol Estreicher, historyk sztuki, bibliograf, rewindykator zabytków, pisarz i dramaturg.


(...)

Od chwili wkroczenia wojsk niemieckich rozpoczął dzieło ratowania skarbów naszej kultury, w tym ołtarza Mariackiego, ukrytego przez okupanta w Norymberdze, oraz arrasów wawelskich, które profesor wywiózł z Francji do Anglii, a następnie dla większego bezpieczeństwa - do Kanady.


We Francji, w państwowych pracowniach gobelinów, złożone zostały skarby niesamowitej wartości: cała seria arrasów wawelskich Zygmunta Augusta oraz najcenniejsze przedmioty ze skarbca wawelskiego, ze szczerbcem na czele.


Więcej na ten temat [+audycja]: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/692820,Karol-Estreicher-ocalil-polskie-skarby-przed-Niemcami

1b2ba68f-99c9-42cc-a538-a792a33e3544

@chusteczka_haftowana jeżeli chodzi o Karola Estreichera - pamiętam jego notatkę dotyczącą rabunku kościoła w Wiśniczu (który może posłużyć za przykład, na podstawie którego, prawdopodobnie, można oszacować metody i zakres zainteresowań okupanta dziełami sztuki na terenie okupowanej Polski). Ten wybitny polski historyk sztuki napisał, iż Wachterowie zabrali z tego kościoła wszystko, co się dało. Łącznie ze zrywanymi kawałkami marmuru...

@piwowar wiele z nich nie przetrwało bombardowań i całej reszty zawieruchy powstania warszawskiego - BN strasznie ucierpiała podczas likwidacji Warszawy, a czego Niemcy nie wysadzili, to towarzysze z bratniego narodu radzieckiego pakowali luzem (sic!) na wozy i jechało nieosłonięte do Rosji. Co się nie mieściło, to szablami docinali do wielkości wozów. Kilka sztuk po drodze sprzedali za flaszkę wódki i te wróciły do zbiorów BN

Zaloguj się aby komentować

Mój tekst dotyczący ewentualnych, niemieckich odszkodowań wojennych (obrazek nie jest mój):


Kwestia reparacji ewidentnie wymaga uregulowania. Reparacje wojenne wynikające z rozpoczęcia I wojny światowej Niemcy spłacali z długu zaciągniętego w USA, a beneficjentów ówczesnych reparacji, czyli Francji i Anglii, nie interesował fakt, iż państwo niemieckie w wyniku wojny zostało zrujnowane (e.g. Niemcy borykały się za ogromnym spadkiem siły nabywczej pieniądza, w literaturze przedmiotu opisywany jest przypadek, swoiście absurdalna ciekawostka z tamtego okresu, kiedy za przejazd taksówką, z uwagi na inflację, płacono ogromnymi kwotami pieniędzy, które patrząc objętościowo mieściły się w walizach etc. Obrazo rzecz ujmując - przejazd niemiecką taksówką po WWI kosztował dosłownie worek pieniędzy). W 1923 r. kiedy pojawiły się poważne problemy związane z funkcjonowaniem niemieckiej gospodarki, a co za tym idzie i ze spłatą rat reparacji, połączone siły Francji i Belgii przystąpiły do krótkotrwałej okupacji Zagłębia Ruhry. Natomiast my nie potrafimy (potrafiliśmy) walczyć o swoje (i nie mam tu na myśli wojny. Absolutnie), rozumiem, że otrzymujemy dotacje UE, poniekąd zawdzięczamy im rozwój struktur państwa, infrastruktury, gospodarki - wszystko z uwagi na naszą obecność w unii - ale co to ma do rzeczy gdy omawiamy hitlerowski mord i wojenną pożogę? Unia unią, korzyści są obopólne, bo dotacje unijne, ale i polska tania siła robocza. Swobodny przepływ ludzi i kapitału, ale i dostęp do polskiego rynku zbytu liczącego ok. 40 milionów konsumentów itd. (są i straty, np. redukcja pewnych gałęzi przemysłu w Polsce, ale nie będę o tym teraz pisał), no zgoda - ale co to ma do rzeczy? Kwestia reparacji wymaga uregulowania, co to za chory sentymentalizm i pomylenie pojęć? Prawdopodobnie cały świat zdaje sobie sprawę, iż Polska została zrujnowana w wyniku działań wojennych, iż po wojnie w jej efekcie wpadliśmy w szpony ZSRR - przez co, pomimo iż rzeczywiście zapanował pokój (nie licząc Żołnierzy Wyklętych), to wiele cywilizacyjnie straciliśmy. W wyniku niemieckich działań nasze straty były tak olbrzymie, że odbudowę pełnej struktury społecznej Polski szacuje się bodajże na 5 pokoleń od chwili obecnej. W wyniku niemieckich działań odebrano nam wiele dekad możliwości i rozwoju, zostawili zrujnowane miasta, miliony wymordowanych obywateli - w tym większość inteligencji. Może to dlatego nie potrafimy (potrafiliśmy) walczyć o swoje, bo najeźdźcy i okupanci przetrącili nam kręgosłup? Prowadząc szeroko zakrojone działania od niemieckiego Generalpnan Ost, po radziecką eksterminację inteligencji polskiej w czasach wojny i nie tylko, odcisnęli piętno, z którym po dziś dzień nie możemy sobie poradzić. Bo co kieruje ludźmi, którzy będąc Polakami, żyjąc na polskiej ziemi reprezentują w tym zakresie interes dawnego okupanta? Co przemawia za tym, aby morderca, który pozbawił życia 6 milionów obywateli II Rzeczpospolitej (Polaków różnego wyznania, od żydów po katolików) nie poniósł za ten czy żadnych konsekwencji? Reparacje są nie tylko zadośćuczynieniem za popełnione zbrodnie, ale i pełnią funkcję prewencyjną, bo nałożone na agresora konsekwencje finansowe w pewien sposób zapobiegają przyszłym wojnom. Najmniej przemyślany argument jaki słyszałem w tej dyskusji nawiązywał do bogactwa Niemiec. Co to w ogóle jest za argument? Bo są bogaci i strach? 6 milionów ofiar, tysiące zrabowanych dzieł sztuki, pomników kultury, historycznych dokumentów i żadnej reakcji? Żadnych konsekwencji? Przecież to jest dramat. Dramat, że ktokolwiek może w ten sposób myśleć, gdy 6 milionów niemych ofiar nie może znaleźć oparcia w przyszłych pokoleniach. Pokolenia, z których komunizm i nazizm wykreował ludzi bezideowych, marnych klepaczy marnego losu.

d38cafe6-9a30-4234-b3e7-8f708392c484

@HaHard IMHO masz rację. Pierwsza sprawa, która nie podlega dyskusji, to kwestia zwrotu zrabowanych dóbr. Jeśli zostały one w tym czasie zniszczone, to równowartości w złocie. Druga to kwestia samych reparacji. Nie ma na świecie takich pieniędzy. które mogłyby zadośćuczynić śmierci 6 milionów ludzi. I nigdy nie będzie. Można co najwyżej pomóc w odbudowie zniszczonej infrastruktury i gospodarki.

Ktoś się może kłócić, że dzieci nie ponoszą odpowiedzialności za czyny swoich rodziców. I słusznie. Nie ponoszą, bo to nie wina dzieci, że mają/mieli zjebanych rodziców. Ale z czystej ludzkiej przyzwoitości wypadałoby wziąć część odpowiedzialności i pomóc zniszczonemu sąsiadowi.

@lubieplackijohn tutaj czasami właśnie potomkowie wykazują się taką ludzką przyzwoitością - gdzieś czytałam, jak właśnie wnuk oddał taką "kolekcję" po dziadku, ale więcej rzeczy wypływa na aukcjach, tyle tylko, że upomną się o swoje instytucje (np. muzea - mają swoje inwentarze i katalogi), bo właściciele często nie żyją, a potomkowie mogą nie wiedzieć, że gdzieś właśnie ktoś obraca ich mieniem spadkowym

Zaloguj się aby komentować

Jako, że znany jestem z tego, iż w zasadzie wyłącznie wrzucam gotowe linki bez wielkiego ich opracowywania (w takim sensie nie ingeruję za bardzo treść, chyba że muszę, jeśli już - swoje 5 groszy dokładam w komentarzach), za chwile wrzucę Wam mój stary tekst dotyczący ewentualnych niemieckich reparacji wojennych (odrobinę na czasie, a link do świeżego artykułu poniżej). Żebyście nie myśleli, że jestem wyłącznie gościem copy-paste xd


Wspomniany artykuł, do którego w jakiś sposób będę się odnosił: Niemieckie odszkodowania? Reparacje się nie przedawniają!


Dr Karl Heinz Roth, przedstawiany przez „Gazetę Polską” jako „najwybitniejszy na Zachodzie znawca problematyki niemieckiego długu reparacyjnego”, uważa - jak donosi w środę tygodnik, że dług ten nie ulega przedawnieniu i jest w dalszym ciągu otwarty.


Link: https://wgospodarce.pl/informacje/92954-niemieckie-odszkodowania-reparacje-sie-nie-przedawniaja

1ff39698-49a9-41f4-bbcc-21133317dcf4

@lubieplackijohn @gacek ja też nie widzę problemu, bo modyfikowanie treści artykułów generuje kolejne problemy: można zostać oskarżonym o manipulację (a nie zawsze przecież mamy czas, by skrupulatnie i jednoznacznie zreferować omawiany artykuł), poza tym wymaga to więcej czasu. Dlatego ja podchodzę do zagadnienia zdroworozsądkowo, jak na fejsie, dzielę się interesującymi mnie treściami a ewentualny komentarz umieszczam niżej, tam gdzie jego miejsce - w sekcji komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Dziś w ramach #historiazarroyo przenosimy się do okupowanej Polski lat 1939-45


Sprawa "Pływaka"


"Pływak", czyli podporucznik Jan Poznański, był jednym z cichociemnych, którego zrzucono na teren Polski w nocy z 1 do 2 października 1942 roku. Po skoku przeszedł kilkutygodniową aklimatyzację w realiach okupowanej ojczyzny. Później skierowano go do Kedywu Okręgu AK Śląsk. Siedziba tej organizacji znajdowała się w Krakowie. Zamieszkał w konspiracyjnym mieszkaniu na krakowskiej Olszy, gdzie nawiązał kontakt z mężczyzną, który zamieszkiwał ten sam budynek. I odtąd zaczęły się jego problemy. Postanowił z nim się napić i przy odbywającej się rozmowie powiedział zbyt wiele - kim jest, skąd przybył, jakie cele tutaj ma. Ten (sąsiad) doniósł potem gestapowcom na Poznańskiego.

Został osadzony w więzieniu przy ul. Montelupich i poddany torturom w siedzibie gestapo przy ul. Pomorskiej. Kilka dni był bity, męczony do granic możliwości. Funkcjonariusze złożyli propozycję - doprowadzisz nas do dowództwa AK, a my przestaniemy Cię bić. Będący na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego Jan Poznański zgodził się. Kazali mu wyjechać do Warszawy i szukać dojścia do Komendy Głównej AK. Jan wyjechał do Warszawy, ale natychmiast skontaktował się z oficerami kontrwywiadu. Sprawą zajął się por. Bernard Krawiec - szef Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Oddziału II KG AK. Podjęto decyzję o likwidacji gestapowców, którzy nadzorowali "Pływaka". Do spotkania doszło 30 marca 1943 roku o godz. 15:00 w cukierni "Europejska". W akcji tej nie wziął udziału "Pływak" (przekazał za to rysopis funkcjonariusza), natomiast niemiecką policją polityczną zajął się oddział bojowy "Wapiennik". W skład oddziału, który zlikwidował gestapowców, wchodzili:

-por. Leszek Kowalewski "Twardy"

-pchor. Tadeusz Towarnicki "Naprawa"

-sierż. Czesław Teofilak "Zadra"

-pchor. Jan Kowalczyk "Kieł"

Ponadto 8 innych ludzi rozstawionych było w kilku różnych miejscach.

Przed 15:00 pojawiło się dwóch funkcjonariuszy - SS-Sturmscharführer Stephan Böhm i SS-Schütze Karl Dolezal.


Autor książki pt. "AK 75" przedstawił historię mniej więcej tak:

Danie zamówili po niemiecku, słabo maskowali broń. "Twardy" w pewnym momencie wdał się w rozmowę z kelnerką. Prowadząc z nią ożywioną dyskusję, podążał w stronę stolika przybyłych gestapowców. Gdy znalazł się już plecami do nich, wyciągnął broń i z półobrotu strzelił do jednego z mężczyzn. W tym samym momencie "Naprawa" strzelił drugiego Niemca. Niemcy od razu nie padli, więc ponowili strzał. W lokalu zapanował strach, lecz "Kieł" i "Zadra" opanowali sytuację, później żołnierze wydostali się tylnym wyjściem z miejsca egzekucji. Ciekawostką jest to, że niemiecka orkiestra dęta, która maszerowała na zewnątrz budynku, zagłuszyła odgłosy wystrzałów.


Mimo dwóch zabitych Niemcy nie wyciągnęli konsekwencji wobec cywili. Co natomiast stało się później z "Pływakiem"? Przeniesiono go do Okręgu AK Lublin, gdzie działał pod pseudonimem "Ewa". Przeprowadził tam szereg brawurowych akcji dywersyjnych, lecz ostatecznie został ciężko ranny podczas likwidacji konfidentki w Opolu Lubelskim. 22 października 1943 roku zmarł, a pośmiertnie przyznano mu Virtuti Militari V klasy.


Zdjęcie przedstawia por. Leszka Kowalewskiego ps. "Twardy"

4dd1dc9e-27eb-48dc-8bed-f5d045514f4d

@lubieplackijohn Eva Green - najlepsza zresztą aktorka i moja ulubiona kochanka Bonda (Vesper Lynd, jak ktoś oglądał "Casino Royale" )

Zaloguj się aby komentować

Józef Unrug – twórca legendy polskiej marynarki wojennej


28 lutego 1973 zmarł Józef Unrug, polski wiceadmirał. Urodzony pod Berlinem, władał językiem niemieckim lepiej niż polskim. Jednak - jak wspominał - pierwszego dnia wojny zapomniał, jak się mówi po niemiecku, a przebywając w niewoli, w obozie kontaktował się z Niemcami tylko przez tłumacza [+audycja]


Przyszły admirał polski Józef Unrug urodził się 7 października 1884 roku (wówczas jako Joseph von Unruh) w Brandenburgu w Prusach Wschodnich, w rodzinie niemieckich arystokratów. Ojciec jego był wprawdzie generałem niemieckim, ale pamiętał o swym polskim pochodzeniu i to on nauczył syna języka swych przodków. Bez wątpienia ten rodzaj wychowania sprawił, że Unrug zawsze pamiętał o tym, że ma swoje polskie powinności i swój polski rodowód.


Więcej na ten temat: https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1061340,Jozef-Unrug-tworca-legendy-polskiej-marynarki-wojennej

d785940c-9f6e-4a8f-83c1-2664078c4358

Zaloguj się aby komentować

72 lat temu, 2 marca 1949 roku, Kazimierz Moczarski, były żołnierz Armii Krajowej, w ramach prowadzonego postępowania, by złamać go psychicznie, został umieszczony w jednej celi z Jürgenem Stroopem – generałem SS, który prowadził likwidację warszawskiego getta.


Komunistyczny reżim przez wiele miesięcy trzymał go w celi śmierci. Ubowcy wybijali mu zęby i rozdeptywali palce. W końcu wsadzili go do jednej celi ze Stroopem.


Stroop był lepiej traktowany przez władze więzienia – wychodził na spacery, nie był bity. Moczarskiego za to torturowano nawet kilka razy dziennie. Nie uległ jednak śledczym. Zamiast tego w rozmowach, trwających przez 255 dni wspólnego pobytu w celi, usiłował wniknąć w życie i poglądy Stroopa, aby „odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki mechanizm historyczny, psychologiczny, socjologiczny doprowadził część Niemców do uformowania się w zespół ludobójców, którzy kierowali Rzeszą i usiłowali zaprowadzić swój Ordnung w Europie i w świecie”. Dzięki niezwykle wyostrzonej przez napięcie psychiczne pamięci udało mu się zapamiętać z wielką precyzją wypowiedzi towarzysza z celi.


"Ta książka pokazuje prawdziwy układ nie tylko II wojny światowej, ale polityki i moralności XX wieku" – recenzował historyk Norman Davies.


Elżbieta Moczarska, córka Kazimierza wspominała po latach: – To dla mnie jest bardzo trudne i właściwie niewyobrażalne, jak czytam o torturach ojca. W ogóle nie mogę sobie tego wyobrazić, bo mój ojciec był tak pogodnym człowiekiem i pełnym optymizmu oraz takiej rozwagi, że ja nie mogę sobie tego wyobrazić, jak on to wszystko mógł przejść.


Więcej na ten temat [+załączona do artykułu audycja]: https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/942017,Kazimierz-Moczarski-%E2%80%93-autor-ksiazki-Rozmowy-z-katem


także Ż.I.H

cdb13105-1124-4d7a-b566-59e32784f191

Zaloguj się aby komentować

1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych


1 marca – w rocznicę rozstrzelania przywódców IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Powojenna konspiracja niepodległościowa była – aż do powstania „Solidarności” – najliczniejszą formą zorganizowanego oporu społeczeństwa polskiego wobec narzuconej władzy.


Sformułowanie „Żołnierze Wyklęci” powstało w 1993 r. – po raz pierwszy użyto go w tytule wystawy „Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.”, zorganizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim. Jego autorem był Leszek Żebrowski. Stanowi ono bezpośrednie odwołanie do listu otrzymanego przez wdowę po jednym z żołnierzy podziemia, w którym, zawiadamiając o wykonaniu wyroku śmierci na jej mężu, dowódca jednostki wojskowej pisze o nim: „Wieczna hańba i nienawiść naszych żołnierzy i oficerów towarzyszy mu i poza grób. Każdy, kto czuje w sobie polską krew, przeklina go – niech więc wyrzeknie się go własna jego żona i dziecko”. Wyrażenie „żołnierze wyklęci” upowszechnił Jerzy Ślaski (1926–2002), publikując w 1996 r. książkę pod takim właśnie tytułem.

Przełom, jaki przyniósł rok 1989, nie od razu przyczynił się do przywrócenia społecznej pamięci o postaciach antykomunistycznego, niepodległościowego podziemia. Przez lata pozostawały bez odpowiedzi starania środowisk kombatanckich, organizacji patriotycznych, stowarzyszeń naukowych, przyjaciół rodziny tych, którzy byli członkami antykomunistycznego podziemia.


Więcej na ten temat: https://dzieje.pl/wiadomosci/1-marca-obchodzimy-narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych

846de43f-f992-45a4-85bf-f2428e0f4250

Zaloguj się aby komentować

Łukaszenko chce by 17 września był świętem narodowym Białorusi


Aleksander Łukaszenko proponuje uznać dzień agresji Związku Radzieckiego wobec II Rzeczypospolitej za święto narodowe Białorusinów.


"Przyzwyczailiśmy się już, że władze mają negatywny stosunek do mniejszości polskiej, oddają hołd tym, którzy mordowali Polaków – mówi Poczobut. W białoruskich miastach nie tylko roi się od pomników „działaczy" komunistycznych organów represyjnych, ale też od „ulic 17 Sientiabria" (17 września). Znajdziemy je m.in. w Grodnie czy Brześciu"


Więcej na ten temat: https://www.rp.pl/Bialorus/302289971-Lukaszenko-chce-by-17-wrzesnia-byl-swietem-narodowym-Bialorusi.html

8f00558c-98bd-48cd-aa85-eab955669c03

@HaHard Trochę szkoda, że nasza Rzeczpospolita, zapewniając słusznie wolność mniejszością narodowym żyjącym na jej terenie nie jest często w stanie wymóc na krajach takich jak Litwa, Białoruś czy Ukraina podobnego statusu dla mniejszości polskiej.

@piwowar wiesz, jeżeli chodzi o Białoruś sytuacja jest skomplikowana dlatego, że znajdujemy się na granicy dwóch światów, na granicy dwóch ładów. Białoruś reprezentuje poradziecki ład (obecnie rosyjską strefę wpływów), a Łukaszenka jest satrapą. Natomiast na Litwie mniejszość polska jest na tyle duża, że oni ją pojmują jako zagrożenie strategiczne. Chociaż to się zmienia na korzyść. No i jednak Akcja Wyborcza Polaków na Litwie też jednak nie zawsze grała fair. Białorusinów w Polsce rzeczywiście przybywa (i dobrze), Litwinów też (też dobrze), jednak oni nie tworzą takich struktur jak Polacy na Litwie. Niektórzy obawiają się tego ze strony Ukraińców.

@HaHard Jeśli Litwini traktują autochtoniczną mniejszość polską jako zagrożenie i dlatego są jej wrodzy, to tutaj właśnie jest moim zdaniem miejsce na interwencję Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Oglądałem kiedyś nagrania z Wileńszczyzny z okresu końcówki ZSRR, piękne były ujęcia z zebrań narodowych itd. Nie dziwiłbym się jeśli Litwini pamiętają o tych wydarzeniach, ale tutaj, moim zdaniem, powinna ich przekonać do słusznego zachowania, zasada symetryczności.

Zaloguj się aby komentować

Zbrodnia na Polakach w Hucie Pieniackiej. "Ludzie ginęli w strasznych męczarniach" [audycja]


28 lutego 1944 roku oddziały SS Galizien i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dokonały pacyfikacji wsi Huta Pieniacka położonej w Małopolsce Wschodniej. W Archiwum Polskiego Radia zachowało się bezcenne nagranie świadka zbrodni.


Przed II wojną światową Huta Pieniacka była jedną z największych w powiecie brodzkim województwa tarnopolskiego. Stosunki z okoliczną ludnością ukraińską układały się dobrze.


"Ukraińcy rabowali co się dało. Wioska została doszczętnie spalona - dodał Stanisław Kowalski. - Na drugi dzień ocaleli członkowie samoobrony zbierali niedopalone ciała ludzkie. W większości przypadków zamykano ludzi w stodołach, oblewano jakimś płynem i podpalano budynek. Ludzie ginęli w strasznych męczarniach."


Według Ewy i Władysława Siemaszków śmierć w Hucie Pieniackiej poniosło około 1200 osób, w tym kilku ukrywających się Żydów.


Więcej na ten temat: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2270386,Zbrodnia-w-Hucie-Pieniackiej-Ludzie-gineli-w-strasznych-meczarniach

86ab0ae4-82ab-4c92-a5e4-177c03a55e05

Zaloguj się aby komentować

M. Paldiel dla „Jerusalem Post”: polscy dyplomaci powinni otrzymać tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata


Aleksander Ładoś i Stefan Ryniewicz z Grupy Berneńskiej powinni otrzymać tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata za ratowanie Żydów w czasie II wojny światowej – pisze w „Jerusalem Post” były szef Departamentu Sprawiedliwych w Yad Vashem, Mordecai Paldiel.


Polscy dyplomaci w szwajcarskim Bernie opracowali plan ratowania Żydów mieszkających w różnych krajach okupowanych przez nazistowskie Niemcy poprzez nadawanie im paszportów krajów Ameryki Łacińskiej, głównie Paragwaju. Osoby posiadające takie dokumenty były wymieniane potem przez rząd III Rzeszy na obywateli niemieckich mieszkających w krajach Ameryki Łacińskiej.


Więcej na ten temat: https://dzieje.pl/wiadomosci/m-paldiel-dla-jerusalem-post-polscy-dyplomaci-powinni-otrzymac-tytul-sprawiedliwych

ada1e4b9-6fe5-4cbf-8c2c-21761aade3fc

Zaloguj się aby komentować