#iiwojnaswiatowa

9
726

Bełżec. Kolejne miejsce na mapie Holocaustu


17 marca 1942 roku przybył do Bełżca pierwszy transport - na stracenie przywieziono 1500 Żydów z Lublina. Drugi transport pochodził ze Lwowa. Dzień wcześniej Niemcy rozpoczęli likwidację lubelskiego getta.


Na przełomie września i października 1941 roku w kwaterze głównej Hitlera zapadła decyzja o likwidacji Żydów. Najprawdopodobniej wtedy również został wydany rozkaz zbudowania pierwszego obozu zagłady, w którym Niemcy zainstalowali stacjonarne komory gazowe.


Tym obozem był obóz w Bełżcu


Więcej na ten temat [+audycja]: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/917767,Belzec-Kolejne-miejsce-na-mapie-Holocaustu

77ab75e8-25eb-42c4-9c16-f9f61a0e7eab

@HappyNewYear88 będę się starał przypominać o każdym, każego dnia wrzucam coś z kalendarza, tj. wydarzenia z kategorii "tego dnia w przeszłości"

Zaloguj się aby komentować

Kobieta ze zdjęcia znaleziona – poszukiwał ją IPN! To Maria Barr.

Zaledwie dwa dni temu na stronie IPN pojawiła się fotografia wykonana ponad 70 lat temu w Anglii, a z nią apel „Prosimy o pomoc w rozpoznaniu osoby uwiecznionej na fotografii”. Niespełna 6 godzin temu zagadkę rozwiązali internauci – jest to pochodząca z Grodna Polka, Maria Barr, w momencie wykonania zdjęcia miała zaledwie 22 lata.


https://www.zwiadowcahistorii.pl/kobieta-ze-zdjecia-znaleziona-poszukiwal-ja-ipn-to-maria-barr/

f9faff3b-5846-410f-ab1d-a7b181bed381

Zaloguj się aby komentować

Apogeum zagłady, czyli akcja "Reinhardt"


79 lat temu rozpoczęła się akcja "Reinhardt", czyli zaplanowana przez niemieckich nazistów zagłada Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa. W nocy z 16 na 17 marca 1942 roku Niemcy rozpoczęli likwidację lubelskiego getta, wysyłając pierwsze transporty Żydów do obozu zagłady w Bełżcu.


Więcej na ten temat: https://polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2472892,Apogeum-zaglady-czyli-akcja-Reinhardt

6d75b2a8-6571-47b9-8583-942ce6b667b4

Zaloguj się aby komentować

Desperacka próba uniknięcia komory gazowej


Selekcje do gazu były upiorną codziennością osadzonych w Auschwitz-Birkenau. Od decyzji esesmanów nie było żadnego odwołania. Czasami jednak osadzeni próbowali uniknąć czekającego ich losu. Taką historię opisała w swojej relacji była więźniarka Stanisława Gogołowska.


Kobieta trafiła do Auschwitz-Birkenau w październiku 1943 roku jako 35-latka. Umieszczono ją w bloku 26. Jego okna wychodziły na tak zwany blok śmierci (nr 25). To właśnie tam oczekiwały na swój los osadzone, które wcześniej, na przykłąd podczas apeli lub w obozowych szpitalach, nie przeszły selekcji i miały zostać zamordowane w komorach gazowych.


Więcej na ten temat: https://wielkahistoria.pl/desperacka-proba-unikniecia-komory-gazowej-czy-ta-kryjowka-mogla-uratowac-od-smierci-w-auschwitz/

05c17af5-8e4f-4105-9982-06a9c9c35ac1

Zaloguj się aby komentować

Zagra-Lin i polskie bomby w Berlinie. Tak Armia Krajowa mściła się za hitlerowskie zbrodnie


W maju 1942 roku dowództwo AK zdecydowało, że dla podtrzymania morale społeczeństwa gnębionego hitlerowskim terrorem państwo podziemne weźmie odwet za niemieckie zbrodnie. Powołano Organizację Specjalną Akcji Bojowych – OSA (później KOSA). W grudniu tego samego roku wydzielono z niej oddział „Zagra-Lin”. Miał przeprowadzać zamachy w samym jądrze ciemności – w III Rzeszy. Niedługo później polskie bomby zaczęły wybuchać na dworcach kolejowych w Berlinie, zabijając i raniąc dziesiątki ludzi…


Więcej na ten temat: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2021/03/14/zagra-lin-i-polskie-bomby-w-berlinie-tak-armia-krajowa-mscila-sie-za-hitlerowskie-zbrodnie/

b4ff03ee-f11a-4cb4-8a22-cdae99d7570e

Zaloguj się aby komentować

Za pomoc Żydom zapłacili życiem. Rocznica zamordowania rodziny Baranków


78 lat temu - 15 marca 1943 roku - w Siedliskach w Małopolsce Niemcy wymordowali rodzinę Baranków i czterech ukrywanych przez nich Żydów. Ofiarami zbrodni byli mężczyźni z rodziny Godfridów z Miechowa - ojciec i synowie, oraz rodzina polskich rolników: Łucja i Wincenty Barankowie, ich synowie Henryk i Tadeusz, a także teściowa Katarzyna Baranek.


Więcej na ten temat: https://polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2473870,Za-pomoc-Zydom-zaplacili-zyciem-Rocznica-zamordowania-rodziny-Barankow

5b91ef4e-c88f-4d7e-a796-14afe4a9e52c

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#historiazarroyo - jakie książki o bitwach II WŚ warto kupić na początek?


To dość trywialne pytanie nasunęło mi się podczas rozwijania jednej z moich większych grup na Fejsbuku o historii od 3000 r. p.n.e. do 2021 r. Dość podstawową kwestią jest to, jaki typ książek warto kupować na początek przygody z II wojną światową. Przede wszystkim książki o bitwach tego okresu, zarówno po polsku, jak i po angielsku. Oto one:

-Osprey'e - to książki w wielkości 48-96 stron, w zależności od tematyki, jaka Was interesuje. Campaign, bo to o nich mowa, zawierają 96 stron, gdzie autorzy przedstawiają tło starcia, jak do niego doszło, dowódców oraz wojskowość obu stron. To mój ulubiony typ tych opracowań - z II wojny światowej można teoretycznie znaleźć całą serię blisko 60 "tomów". Aktualnie wydawaniem tego typu książek zajmuje się moje ulubione wydawnictwo Napoleon V, które w temacie II wojny światowej ma również dość sporą listę prac np. 2 tomy dziejów upadku Cesarstwa Japońskiego (od 1936 roku do 1945). Na start polecam gorąco "Demiańsk 1942-1943" Roberta Forczyka, bardzo dobry amerykański autor wielu prac poświęconych II wojnie światowej. Wiele prac z Osprey'ów znajdziecie na stronie Osprey Publishing.

-Prace Antony'ego Beevora i innych autorów z serii "Czarna Seria Historyczna" wydawnictwa Znak. To co prawda grube, opasłe tomiszcza po 500-600 stron, niemniej prace Beevora są dość ważne, jeśli chodzi o w miarę łatwe zrozumienie tematyki II wojny światowej oraz wojny domowej w Hiszpanii (choć mam nieco tutaj ciągoty nacjonalistyczne - profrankistowskie, często przypominam, że w kwestii zbrodni wojennych od Republikanów daleko nie jest, sam też sporo ich popełniał). Czasem można jednak trafić na solidne dno (ale to innych autorów, nie Beevora), więc zalecam śledzenie opinii na lubimyczytac - zwłaszcza tamtejszych recenzji oraz recenzji prac na histmagu.


A jakie Wy książki z II WŚ najbardziej cenicie?

daa715af-f26e-46ae-8a82-06ce13d2b5e0

Dwie, które bardzo cenie i często wracam - bez opisów bo późno


Lwowskie puchacze: wspomnienia lotnika

  • Jerzy Damsz

Operacja Barbarossa -

Carell Paul

Zaloguj się aby komentować

Najgorsi z najgorszych. Sadystyczni psychopaci i masowi mordercy z SS


Psychopaci i mordercy osiągali najwyższe szczeble kariery w aparacie bezpieczeństwa i porządku III Rzeszy. Jeśli byli odpowiednio okrutni, zostawali na przykład komendantami obozów koncentracyjnych. Jeżeli miałby powstać jakiś ponury ranking kreatur najgorszego typu, ta trójka trafiałaby do niego niechybnie: Amon Göth, Ilse Koch i Josef Mengele. Co sprawiło, że ci z pozoru normalni ludzie zmienili się w bestie na usługach Hitlera?


Więcej na ten temat: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2021/03/09/najgorsi-z-najgorszych-sadystyczni-psychopaci-i-masowi-mordercy-z-ss/

2d9bacd8-44de-4e03-980c-2ddbdfed8b24

myślisz, że dziś nie ma szans na takie okrucieństwo?


czy jako populacja dojrzeliśmy do tego, by była znikoma szansa na powtórkę?

Zaloguj się aby komentować

Egzekucja Igo Syma. Ten przedwojenny amant filmowy był niemieckim kolaborantem


Egzekucja wykonana 7 marca 1941 roku przez żołnierzy Związku Walki Zbrojnej na Igo Symie była prawdziwym szokiem dla Niemców. Polacy ośmielili się podnieść rękę na ich protegowanego. Gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer krwawo zemścił się za śmierć ulubieńca.


W okresie międzywojennym Igo Sym był uważany za jednego z najprzystojniejszych polskich aktorów. Dzięki nienagannej prezencji zrobił sporą karierę w kinie niemym lat 20.


Więcej na ten temat: https://wielkahistoria.pl/egzekucja-igo-syma-dlaczego-przedwojenny-amant-filmowy-zostal-zlikwidowany-przez-polskie-podziemie/

03268218-ceee-42e9-8aac-3b087bee3e02

Zaloguj się aby komentować

Emanuel Ringelblum. Kronikarz getta warszawskiego


10 marca 1944 roku w ruinach warszawskiego getta Niemcy rozstrzelali Emanuela Ringelbluma, historyka, działacza społecznego i politycznego związanego z partią Poalej Syjon-Lewica, organizatora Podziemnego Archiwum Getta – zwanego Archiwum Ringelbluma.


Zebrane przez niego Podziemne Archiwum Getta Warszawskiego zostało wpisane przez UNESCO na listę "Pamięć Świata", gromadzącą najważniejsze dokumenty obrazujące historię naszego globu.


Więcej na ten temat: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/728658,Emanuel-Ringelblum-Kronikarz-getta-warszawskiego

a7e2a66c-5306-4ccd-9f68-40b185f664de

Zaloguj się aby komentować

Rosja chce karać za zrównywanie działań ZSRS i III Rzeszy podczas II wojny


Parlament Rosji zajmie się ustawą, która zakazywałaby publicznego „utożsamiania roli ZSRS i Niemiec nazistowskich w II wojnie światowej”; prace nad nią zalecił prezydent Władimir Putin. Rosja chce też ostrzej karać za „kłamstwa o działaniach ZSRR w II wojnie”.


Pomysł pojawił się już w zeszłym roku, gdy szefowa komisji kultury Dumy Państwowej, niższej izby parlamentu Rosji, Jelena Jampolska zaproponowała opracowanie przepisów zakazujących publicznych wypowiedzi zrównujących działania przywódców ZSRR z działaniami Niemiec hitlerowskich. Jako powód tej inicjatywy Jampolska wymieniła "nastroje w Europie" i w tym kontekście wspomniała o Polsce. Następnie prezydent Władimir Putin polecił przygotowanie odpowiedniego projektu ustawy, którym Duma mogłaby zająć się jeszcze w tym roku.


Więcej na ten temat: https://dzieje.pl/wiadomosci/rosja-chce-karac-za-zrownywanie-dzialan-zsrr-i-iii-rzeszy-podczas-ii-wojny

125bf782-b208-409c-ba6a-a87a4077c0c2

@HaHard Czyżby klasyczne wybielanie historii? Jak tak daje pójdzie, to za góra dwa pokolenia nikt nie będzie pamiętał o zbrodniach czeki, nkwd i całej bolszewickiej ferajny. Głód? Jaki głód? Wielki głód? W sowieckiej Rosyji? Panie, daj pan spokój ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Wernher von Braun: SS-man podbija Księżyc


Mówi się, że mierzył do gwiazd, lecz strzelał w Londyn. Wernher von Braun urodził się na terenie dzisiejszej Polski, służył w SS, lecz to Amerykanom zapewnił kosmiczną potęgę i zwycięstwo nad Sowietami w walce o dominację w kosmosie.


(...)

Wernher von Braun od najmłodszych lat wykazywał ogromną pasję do nauki. Pomimo tego w szkole nie należał jednak do najlepszych uczniów. Największe problemy paradoksalnie sprawiały mu fizyka i matematyka – do tego stopnia, że z racji ich niezaliczenia był nawet zagrożony powtarzaniem klasy...


Więcej na ten temat: https://histmag.org/Wernher-von-Braun-SS-man-podbija-Ksiezyc-22082/

fe43c798-8350-4d8e-914a-3da8d465c64b

Zaloguj się aby komentować

@historiazarroyo - Donald Malarkey o II Wojnie Światowej


Ów cytat może wydać się nieco kontrowersyjny przez padające tam nazwisko, niemniej postanowię je przytoczyć.

"Taki był początek najbardziej pamiętnego doświadczenia mego życia, bycia członkiem kompanii E. Od tamtych czasów każdy dzień życia kończę żarliwą modlitwą dziękczynną do Adolfa Hitlera za to, że pozwolił mi spotkać na swej drodze najbardziej utalentowanych i inspirujących ludzi, jakich w życiu spotkałem" - Donald Malarkey, 1991 r.

Donald Malarkey był jednym z żołnierzy kompanii E 101 Dywizji Powietrznodesantowej, słynnej Kompanii Braci. Podobnie jak inni członkowie oddziału zaczynał służbę w obozie Toccoa w 1942 roku. W trakcie walk na froncie zachodnim bił się w Normandii, Holandii, walczył pod Bastogne, a także brał udział w starciu o Zagłębie Ruhry. Malarkey był najdłużej żyjącym członkiem oddziału, zmarł bowiem dość niedawno, w 2017 roku, 31 lipca. W serialu "Kompania Braci", zrealizowanym przez Stevena Spielberga i Toma Hanksa, adaptacji książki Stephena E. Ambrose'a (był to zbiór pamiętników członków oddziału), w rolę Dona Malarkey'a wcielił się Scott Grimes.

60d44757-4112-4dd3-b869-56a7df6a0298

Zaloguj się aby komentować

Mój ostatni wpis z serii dot. mordu żydów w Jedwabnem. Jednak postanowiłem się z Wami podzielić ustaleniami śledztwa IPN, które obecny zarząd tej instytucji, arcy wiarygodny, usunął ze strony pamięc.pl. Ale tak się składa, że w internecie nic nie ginie... Gdyby ktoś był zainteresowany, mam też całą dokumentację śledztwa prokuratorskiego w PDF (nie pamiętam ile strony, ale raczej grubo ponad 100) - tego typu dokumenty nie przebijają się do opinii publicznej, a warto je znać. Są to dokumenty wytworzone przez polską prokuraturę współpracując z archeologami, historykami i naukowcami innych dyscypliń itd. Po prostu warto znać prawdę, a nie kłamstwa rozpowszechniane przez propagandystów, którzy 'programują' społeczeństwo metodami inżynierii społecznej.


POGROM W JEDWABNEM - artykuł Anny Pyżewskiej


Minęła 71. rocznica [tekst został opublikowany kilka lat temu] mordu popełnionego w Jedwabnem na ludności żydowskiej przez grupę polskich mieszkańców miasteczka i okolic. Na początku XXI wieku zbrodnia ta wywołała burzliwą ogólnonarodową dyskusję, w której najczęściej powtarzane pytanie brzmiało: czy Polacy mogli tak postąpić? Ustalenia historyków oraz prokuratorskiego śledztwa nie budzą wątpliwości: mogli. I popełnili.


Do zbrodni doszło kilkanaście dni po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej 22 czerwca 1941 roku i wkroczeniu wojsk niemieckich na tereny od września 1939 roku okupowane przez ZSRS. 10 lipca grupa mieszkańców Jedwabnego i okolicznych miejscowości, zachęcona przez Niemców, spędziła na rynek jedwabieńskich Żydów. Oprawcy dopuszczali się wobec nich aktów przemocy, pilnując, aby nikt nie zdołał się wymknąć. Część Żydów zmuszono do pielenia rynku. Grupie mężczyzn kazano rozbić stojący na pobliskim skwerku pomnik Lenina. Następnie fragmenty monumentu musieli dźwigać do stojącej na obrzeżach Jedwabnego stodoły. Do tej samej stodoły po pewnym czasie zapędzono pozostałych Żydów. Po zamknięciu drzwi budynek został podpalony. Jak wykazało śledztwo prowadzone w latach przez prokuratora Radosława Ignatiewa z białostockiego oddziału IPN, zbrodnia ta pochłonęła co najmniej 340 ofiar kobiet i mężczyzn, dzieci i ludzi w podeszłym wieku. Dokonała jej grupa co najmniej czterdziestu Polaków. Większość mieszkańców miasteczka zachowała w obliczu tej zbrodni bierność po części zapewne z obojętności na los Żydów, ale także ze strachu: zdarzało się, że nawet próba podania im wody budziła gwałtowny sprzeciw sprawców. Kwestia udziału Polaków w zamordowaniu żydowskich mieszkańców Jedwabnego po raz pierwszy stała się przedmiotem zainteresowania wymiaru sprawiedliwości kilka lat po wojnie. W 1949 roku toczyła się sprawa w Sądzie Okręgowym w Łomży. Na 22 oskarżonych skazano dwanaście osób (jedną na karę śmierci, której nie wykonano), pozostałe uniewinniono. Po apelacji uniewinniono dwie dalsze osoby. W 1953 roku, również przed sądem w Łomży, stanął Józef Sobuta, także oskarżony o udział w mordzie w Jedwabnem. Nie był on sądzony w roku 1949, gdyż przebywał wówczas na obserwacji psychiatrycznej. Został uniewinniony. W 1967 roku śledztwo w sprawie pogromu w Jedwabnem wszczęła Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku.


Przez całe dziesięciolecia mord w Jedwabnem w ogóle nie funkcjonował w powszechnej świadomości. Sprawa ta była znana dość wąskiemu kręgowi (głównie ze środowisk żydowskich), próby przełamania milczenia zaś (artykuł Szymona Datnera z 1966 roku czy Danuty i Aleksandra Wroniszewskich z 1988) kończyły się niepowodzeniem. Zazwyczaj, jeśli już gdzieś w ogóle pojawiała się informacja o zbrodni w Jedwabnem (obelisk stojący w miejscu spalenia Żydów, nieliczne publikacje), to z adnotacją, że dokonali jej Niemcy. W 2000 roku ukazała się książka Jana Tomasza Grossa pt. Sąsiedzi. Autor napisał wprost: w lipcu 1941 roku to Polacy wymordowali żydowską ludność Jedwabnego. Publikacja wywołała burzę. Autorowi zarzucono i słusznie poważne braki warsztatowe, przejawiające się m.in. w swobodnym i wybiórczym podejściu do wykorzystanych źródeł oraz niekonfrontowaniu ich z innymi, bezrefleksyjne traktowanie liczby podawanych ofiar (według Grossa, w jedwabieńskiej stodole spłonęło 1600 osób), nieznajomość literatury. Obrońcy Grossa podkreślali, że w końcu ktoś odważył się pisać o sprawach uderzających w mit Polaka jako największego bohatera II wojny światowej, który jednocześnie najwięcej ucierpiał wskutek polityki obu okupantów. Przeciwnicy autora nierzadko w ogóle negowali fakt wymordowania Żydów przez grupę Polaków. Burzliwa dyskusja trwała ponad rok. Kwestie udziału Polaków w zagładzie żydowskich mieszkańców w Jedwabnem, przyczyn takiego, a nie innego biegu zdarzeń, okoliczności tego wydarzenia, odpowiedzialności itd. były dyskutowane chyba we wszystkich środowiskach, budząc gorące emocje i nierzadko sytuując uczestników po dwóch stronach barykady. Debata zaangażowała historyków, socjologów, psychologów, publicystów, pasjonatów historii, a nawet zwykłych odbiorców medialnych przekazów. We wrześniu 2000 roku śledztwo w sprawie wydarzeń w Jedwabnem podjął białostocki oddział IPN. 30 czerwca 2003 roku zostało ono umorzone z powodu niewykrycia innych żyjących sprawców zbrodni niż ci, którzy już wcześniej zostali osądzeni przez polski wymiar sprawiedliwości. Co jednak istotne śledztwo potwierdziło udział Polaków w zbrodni: Co do udziału polskich cywili w dokonaniu zbrodni należy przyjąć, iż była to rola decydująca o zrealizowaniu zbrodniczego planu brzmiał fragment uzasadnienia umorzenia sprawy. I dalej: Przyjąć można, że zbrodnia w Jedwabnem została dokonana z niemieckiej inspiracji. Obecność choćby biernie zachowujących się niemieckich żandarmów z posterunku w Jedwabnem, a także innych umundurowanych Niemców (jeśli założyć, że byli oni obecni na miejscu zdarzeń) była równoznaczna z przyzwoleniem i tolerowaniem dokonania zbrodni na żydowskich mieszkańcach tej miejscowości. Nie zmienia to faktu, że dla wielu środowisk w Polsce wciąż jest to prawda nie do przyjęcia: zarówno z badania przeprowadzonego w 2009 roku przez ośrodek Pentor dla Muzeum II Wojny Światowej, jak i TNS OBOP z 2011 roku wynikało, że tylko około jednej trzeciej ankietowanych odpowiadało, iż Żydów w Jedwabnem wymordowali Polacy (zdaniem części udzielających odpowiedzi Polacy zmuszeni przez Niemców). W 2002 roku IPN wydał dwutomową publikację Wokół Jedwabnego, będącą rezultatem pracy kilkunastoosobowej grupy specjalistów historyków i prawników, m.in. z Biura Edukacji Publicznej IPN, Instytutu Historii i Instytutu Studiów Politycznych PAN, UW i Uniwersytetu w Białymstoku. Książka w pełny, udokumentowany sposób przedstawiała szeroki kontekst wydarzeń w Jedwabnem, uwzględniając tak różnorodne wątki jak m.in. kwestię stosunku duchowieństwa diecezji łomżyńskiej wobec zagłady Żydów, rolę oddziałów operacyjnych niemieckiej Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w pogromach z lata 1941 roku, stosunki między Polakami a Żydami na Zachodniej Białorusi w latach Niestety, publikacja, będąca solidnym, naukowym opracowaniem, nie zyskała takiego rozgłosu jak niewielka i dużo łatwiejsza w odbiorze książka Grossa. Należy podkreślić, że choć to właśnie Jedwabne stało się symbolem mordu popełnionego na Żydach latem 1941 roku, nie było ono jedyną miejscowością, w której Polacy zwrócili się przeciwko swoim żydowskim sąsiadom. Z ustaleń Andrzeja Żbikowskiego wynika, że na terenie, który w latach stanowił zachodnią część obwodu białostockiego (jednostka administracji sowieckiej), od 22 czerwca do połowy września 1941 roku do wystąpień antyżydowskich doszło w 29 miejscowościach. Najkrwawszy przebieg miały pogromy w Jedwabnem (tu było najwięcej ofiar), Radziłowie i Wąsoszu; poza tym do zajść na znaczną skalę przeciwko Żydom doszło też m.in. w Goniądzu, Grajewie, Kolnie, Suchowoli, Szczuczynie, Stawiskach. Pogromy miały miejsce jednak także na pozostałym terytorium byłej Zachodniej Białorusi, jak też na Litwie czy Łotwie. Jedno z najczęściej zadawanych po ukazaniu się książki Grossa pytań brzmiało: jak to w ogóle możliwe, że Polacy wystąpili przeciwko mieszkańcom tej samej miejscowości swoim znajomym, sąsiadom? Bez wątpienia złożyło się na to wiele różnych przyczyn. Przede wszystkim od samego początku wojny niemiecko-sowieckiej na zajmowanych terenach aktywnie działały jednostki SS i policji do zadań specjalnych (tzw. Einsatzgruppen), które miały doprowadzić do eksterminacji ludności żydowskiej dokonanej rękoma miejscowej ludności. Nazwanoto eufemistycznie akcjami samooczyszczającymi. Jednocześnie starano się nie pozostawić żadnych śladów udziału Niemców w pogromie. W związku z tym ich aktywność polegała albo na zorganizowaniu mordu (bądź współudziale w jego organizacji), albo na stworzeniu atmosfery przyzwolenia na pogrom. Wskutek takich działań np. w Radziłowie podczas mordowania Żydów (tak jak w Jedwabnem, zostali oni spaleni w stodole) nie było Niemców nie byli tam potrzebni, zbrodni dokonała grupa miejscowych Polaków. W Jedwabnem Niemcy najprawdopodobniej byli obecni (część świadków wspomina o ich obecności w miasteczku), jednak ich rola sprowadzała się do asystowania podczas spędzania Żydów na rynek. Nie zostało ustalone, czy uczestniczyli w konwojowaniu ofiar do stodoły oraz czy byli obecni przy stodole. Działania niemieckiego okupanta, zmierzające do wywołania pogromów ludności żydowskiej, padły na podatny grunt. Na zajmowanych przez Niemców po 22 czerwca 1941 roku terenach świeża była pamięć o minionych 21 miesiącach okupacji sowieckiej. W okresie tym stosunki polsko-żydowskie znacznie się pogorszyły. Powodem takiego stanu rzeczy stało się zachowanie wielu Żydów już w momencie wkraczania Armii Czerwonej w wielu miejscowościach entuzjastycznie witali oni najeźdźców. Zaraz potem część Żydów wykorzystała nowe warunki do poprawienia swego statusu społecznego i poparła władzę sowiecką, zasilając administrację, a także do rewanżu na narodowcach, organizujących antysemickie akcje przed wrześniem 1939 roku. Mimo że w skład administracji okupacyjnej wchodzili także Polacy (a na terenach bardziej na wschód również Białorusini), to jednak najbardziej zapamiętano obecność Żydów. Ludność żydowską obwiniano o panujący terror, biedę, deportacje obywateli polskich w głąb ZSRS i represje stosowane wobec Polaków. Kiedy latem 1941 roku okupanta sowieckiego zastąpił niemiecki, prowadzący jak już wspomniano celową politykę antagonizowania obu grup narodowościowych, przemoc wobec Żydów przybrała często charakter rozrachunków, była rodzajem zemsty za ich faktyczne, ale i rzekome przewinienia. Innym czynnikiem, który przyczynił się do pogromów antyżydowskich na tym terenie i w tym czasie, był też zapewne sięgający jeszcze czasów sprzed wybuchu wojny antysemityzm części środowisk. Do tego należy dodać działanie z chęci zysku (w wielu miejscowościach, także w Jedwabnem, tuż po pogromie polscy mieszkańcy przystępowali do rabowania mienia żydowskiego) czy też chęć przypodobania się nowemu okupantowi. Te wszystkie elementy złożyły się na to, że do eksterminacji Żydów włączyły się grupy Polaków. Pogrom w Jedwabnem należy bez wątpienia do najbardziej wstydliwych kart w historii Polski. Prawda historyczna oraz szacunek dla ofiar wymagają jednak, aby nie pomijać i takich tematów milczeniem. Na koniec warto jeszcze przytoczyć słowa prof. Leona Kieresa, w latach prezesa IPN, który we wstępie do książki Wokół Jedwabnego napisał: W moim przekonaniu hasło Jedwabne oznacza przede wszystkim naszą odwagę mówienia o rzeczach trudnych. Odwagę, dzięki której możemy rozmawiać o historii naszego kraju z podniesionym czołem, nie chowając ludzi niegodziwych za plecami bohaterów z Westerplatte czy Monte Cassino. Te słowa nie wymagają komentarza. Anna Pyżewska pracownik OBEP IPN w Białymstoku


W 2002 roku Biuro Edukacji Publicznej IPN opublikowało obszerną, dwutomową pracę Wokół Jedwabnego pod red. Pawła Machcewicza i Krzysztofa Persaka, w której zaprezentowano wyniki badań naukowych nad zbrodniami popełnionymi na polskich Żydach w Jedwabnem, Radziłowie i innych miejscowościach Łomżyńskiego i Białostocczyzny latem 1941 roku; na tom pierwszy składają się studia, w tomie drugim opublikowano dokumenty polskie, sowieckie i niemieckie.


Tekst pochodzi z numeru 4-5/2012 miesięcznika Pamięć.pl.

683088aa-33c7-49ce-86c8-89de8157d808

Zaloguj się aby komentować

Polacy mordowali nie tylko w Jedwabnem. Trzy pogromy, których powinniśmy się wstydzić


Gwałcili, mordowali, wyrywali złote zęby, rozbijali o ściany główki malutkich dzieci. To nie zbrodnie nazistów, nie dzieło bolszewików, nie rajd band UPA. To Polacy rozprawiali się z żydowskimi sąsiadami na przełomie czerwca i lipca 1941 roku. Niemcy nie musieli ich nawet nadzorować. Ani specjalnie zachęcać.


Wąsosz


(…) pamiętam, że widziałem w niedzielę wieczorem, jak Antoni S. z Wąsosza zabił szpadlem, bijąc w głowę, dwie nieletnie dziewczyny(…)/Stanisław D.


Wraz z wkroczeniem wojsk niemieckich w Wąsoszu uformowała się polska policja, która objęła nadzór nad miastem. Niemcy ograniczyli się tu do standardowych działań propagandowych i podpalenia synagogi, po czym opuścili miejscowość.


Pogrom, który miał miejsce 5 lipca 1941 roku, został skrupulatnie zaplanowany. Oprawcy odpowiednio wcześniej zaopatrzyli się w specjalne narzędzia (okute pałki, sprężyny z odważnikami). Wybrali wykopany przez Armię Czerwoną rów przeciwczołgowy na miejsce zakopania zwłok. Zadbali też o odpowiednią ilość gaszonego wapna, by nie szerzyła się zaraza. Chcąc uniknąć ucieczek, miasto otoczyły specjalne cywilne brygady.


Wbrew panującej powszechnie opinii, mordów nie dokonała otumaniona wódką tłuszcza. Byli to prominentni i wykształceni obywatele, ludzie kierujący się „patriotyzmem”, często członkowie Stronnictwa Narodowego. Z góry wyznaczono osoby, które miały być odpowiedzialne za poszczególne etapy eksterminacji: wywabienie Żydów z domów, doprowadzenie ich do rowu, transport zwłok.


Z zeznań świadków wyłaniają się dantejskie sceny – rozbijanie dziecięcych głów o ściany, odcinanie palców z pierścionkami, gwałty, wybijanie złotych zębów, wyrywanie języków. Akcja likwidacyjna trwała 3 dni. Po kulminacyjnej nocy unikano już mordowania na ulicach, schwytanych Żydów prowadzono nad rów, by tam dokonać egzekucji. Uderzenia w głowę nie zawsze były skuteczne. Zwłoki grzebano razem z żywymi ludźmi. W pogromie zginęło 250 Żydów, choć niektóre relacje mówią nawet o 1200 ofiarach.


Więcej na ten temat: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/02/01/polacy-mordowali-nie-tylko-w-jedwabnem-trzy-pogromy-ktorych-powinnismy-sie-wstydzic/

6bfb7352-7dd4-4a5f-84b8-14e610e9837f

@HaHard @Arroyo @NinomaeInanis skoro w wielu miejscach nadaje się retorykę, że to nie Niemcy są odpowiedzialni za II WŚ a Naziści to równie dobrze tutaj też by można coś takiego przyjąć.. Nie mam problemu z tym, żeby o tym mówić ale trzeba się trzymać spójności historycznej..

@paladyn Bardziej chodzi o to, czy to na pewno Polacy czy to raczej Niemcy zabili. Z drugiej strony nie spodziewałbym się aż takiej perfidii jak próba zakłamania rzeczywistości przez Sowietów w związku z Katyniem w tej sytuacji.

Zaloguj się aby komentować

#historiazarroyo - o żydowskich ludobójstwach w II WŚ


Od około miesiąca w sieci rozgorzał mniejszy lub większy spór (w zależności od grup/stron, gdzie się pojawiła o tym informacja), że Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wszczął śledztwo w sprawie żydowskich zbrodni wojennych na Palestyńczykach. Przeciwko MTK wystąpił premier Izraela, Binjamin Netanjahu, znany ze szczucia na Polskę, że "my też byliśmy odpowiedzialni za zbrodnie popełniane na ludności żydowskiej w II WŚ, czyniąc je ramię w ramię z Wehrmachtem". W tej sytuacji warto przypomnieć co najmniej dwie zbrodnie dokonane przez żydowskich partyzantów w II WŚ.


"Przygodę" zaczynamy od Naliboków, małej wsi w obwodzie mińskim państwa białoruskiego. 8 maja 1943 roku do wsi bronionej przez niewielki oddział samoobrony, którym dowodził Eugeniusz Klimowicz, weszły oddziały partyzanckie Pawła Gulewicza z brygady im. Józefa Stalina i z oddziałów "Dzierżyńskiego", "Bolszewik" i "Suworowa". Były to oddziały sowieckiej partyzantki, która miała działać na tyłach sił niemieckich. Wraz z nimi do wsi mieli wkroczyć żydowscy partyzanci. W wyniku ludobójstwa, jakiego dokonali na Polakach w tamtej wsi (podejrzewani byli o współpracę z Armią Krajową lub samoobroną), zginęło 128 Polaków. Spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i kilka domów mieszkalnych, a ponadto ograbiono kilka innych z dobytku. Trzy miesiące później w wyniku operacji "Herman" wieś spalili Niemcy, a ludność wywieźli do obozów koncentracyjnych. W tej sprawie tj. ludobójstwa w Nalibokach prowadzone jest śledztwo IPN'u (nie wiem jednak, czy posunęły się w owym temacie jakieś postępy). Jednym z elementów owego śledztwa jest kwestia żydowskiego udziału w ludobójstwie na Polakach, a konkretniej udziału partyzantów Tuwia Bielskiego. Otriad Bielskich, bo o nim mowa, poza podejrzeniem o udział w zbrodni w Nalibokach jest oskarżany o strzelanie do polskich chłopów i wspólne okradanie ich mienia z Sowietami - na dole linki do owych artykułów i książek na ten temat.


Drugą zbrodnią było ludobójstwo w Koniuchach z dnia 29 stycznia 1944 roku przy współudziale partyzantki żydowskiej Jaankowa Prennera oraz sowieckich Genrikasa Zimanasa (Rosjanie i Litwini). Zamordowano wówczas 38 Polaków zamieszkujących ową wieś. O 5 rano partyzanci przystąpili do ataku na wieś, w której stworzono oddział samoobrony. Strzelanina trwała półtora godziny do maksymalnie dwóch. Palono na oślep domy ludności zamieszkującej Koniuchy i zastrzelono 38 mężczyzn, kobiet i dzieci pochodzenia polskiego. Według szacunków, w akcji uczestniczyli sowieckie oddziały partyzanckie "Śmierć faszyzmowi" i "Margiris", a także żydowscy uciekinierzy z gett w Kownie i Wilnie oraz członkowie partyzantki żydowskiej. W owym temacie udało się zgromadzić dość sporo materiałów od rządów Białorusi, Rosji i Litwy - użyczono polskiemu IPN'owi zeznania mieszkańców Koniuch, naocznych świadków zbrodni oraz wszelakich meldunków litewskiej policji, szyfrogramów sowieckich oraz kopii akt osobowych sowieckich partyzantów. Problemem jest jedynie kwestia informacji od Izraela - o ile wiem, chyba nie udało się uzyskać od nich żadnych materiałów w związku z tym ludobójstwem.


Kilka słów o zdjęciach - pierwsze zdjęcie przedstawia kadr z filmu "Opór", w którym to w rolę Tuwii Bielskiego wcielił się Daniel Craig, zaś w rolę Zusa Bielskiego Liev Schreiber. Film wzbudził nie bez powodu kontrowersje - umniejszał on rolę Polaków na Kresach, a ponadto, co najważniejsze, wybielał żydowską partyzantkę. Podobno w sprawie tego filmu wypowiedział się sam Piotr Zychowicz, lecz biorąc pod uwagę jego książki (popularyzatorskie) jakoś nie jestem w stanie mu zaufać. Drugie zdjęcie przedstawia wspomnianą partyzantkę.

Oczywiście warto zwrócić uwagę na to, że ci partyzanci to był pewien margines żydowskiego społeczeństwa, nie każdy się z nimi utożsamiał. Był to niewielki procent lub nawet mniej żydowskiego społeczeństwa, które żyło w okupowanej przez Niemców Europie doby II Wojny Światowej.


Kilka źródeł, komunikatów IPN:

https://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/9980,Informacja-o-sledztwie-dotyczacym-zbrodni-popelnionej-w-Koniuchach.html - informacje od IPN w sprawie zbrodni w Koniuchach

https://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/10278,Komunikat-dot-sledztwa-w-sprawie-zbrodni-popelnionych-przez-partyzantow-sowiecki.html - Informacja o ludobójstwie w Nalibokach

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Wschodnioznawstwo/Wschodnioznawstwo-r2014-t8/Wschodnioznawstwo-r2014-t8-s363-377/Wschodnioznawstwo-r2014-t8-s363-377.pdf - link do krótkiego opracowania tematu zbrodni sowieckich partyzantów

https://armiakrajowa-lagiernicy.pl/ppor-czeslaw-zajaczkowski-ps-ragner/ - interesujący post o Czesławie Zajączkowskim ps. "Ragner"

c2ddee5d-eedc-4d99-8105-d4bb1efb5eb3
326b7d60-e7a8-4e73-a1f8-5795ed7ba798

Zaloguj się aby komentować

Biała Śmierć. Zabijał pięciu Rosjan dziennie!


6 marca 1940 roku Simo Häyhä został postrzelony w szczękę. Ten fiński snajper w ciągu trwającej zaledwie 100 dni wojny zimowej, zastrzelił co najmniej 540 żołnierzy radzieckich. Do dzisiaj jest uznawany za najskuteczniejszego strzelca w dziejach. Jaka jest tajemnica jego sukcesów?


(...)

Można przyjąć, że średnio zabijał pięciu Rosjan dziennie. Zdarzały się dni, że „zaliczał” 10 lub 15 trafień, ale także takie, gdy sukcesów nie było. Häyhä nie zaznaczał zabitych na kolbie karabinu, nie prowadził też zeszytu trafień. Gdyby żołnierz z takim notatnikiem lub karabinem z nacięciami dostał się w ręce Sowietów, z pewnością czekałaby go tortury i śmierć. Häyhä być może brał to pod uwagę i postępował tak, żeby w wypadku dostania się w ręce Sowietów uznali go za zwykłego żołnierza liniowego, a nie groźnego snajpera.


Rosjanie już wiedzieli, że na odcinku Kollaa działa doskonały fiński snajper i nadali mu pseudonim „Biała śmierć”. Prawdopodobnie nie znali jeszcze jego nazwiska i nie wiedzieli jak wygląda. Robili jednak wszystko, żeby go unieszkodliwić. Na odcinki, gdzie działał Häyhä, często kierowano nawały ogniowe w postaci ostrzału armatniego i moździerzowego, a także wzywano na pomoc lotnictwo by bombardowało wskazane rejony.


Więcej na ten temat: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2020/06/24/biala-smierc-zabijal-pieciu-rosjan-dziennie/

929430f0-8ce5-4906-ad2c-7cdc7e4ebe1f
d72f484c-6d12-401a-b2c9-04283c870a5e

Zaloguj się aby komentować

Jürgen Stroop. Kara śmierci dla kata getta


Jürgen Stroop został skazany na karę śmierci za zbrodnie wojenne na Polakach i Żydach. Wyrok wykonano przez powieszenie 6 marca 1952 roku w więzieniu mokotowskim.


"Na dzień przed egzekucją był on spokojny, lecz stale przebijała w nim hitlerowska buta i zarozumiałość. Nie spodziewał się tego, że egzekucja nastąpi w najbliższym czasie" - tak opisywano ostatnie chwile kata warszawskiego getta w dokumencie prokuratury.


"Stroop nie miał zadnych wyrzutów sumienia. Na kilka dni przed egzekucją naczelnik więzienia zapytał go, czy może pogodzić się z tym, że mordował i przyglądał się, jak jego podwładni mordowali dzieci i kobiety w getcie w Warszawie. Stroop na to odpowiedział, że nie ma wyrzutów sumienia z tego powodu, że mordowano Żydów." - można przeczytać w dokumencie Generalnej Prokuratury, zamieszczonym w "Rozmowach z katem".


Więcej na ten temat: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2345348,J%C3%BCrgen-Stroop-Kara-smierci-dla-kata-getta

7bfe1b87-a897-4c0d-ab02-418d75d7c570

Zaloguj się aby komentować