#palacze Polećcie proszę, jakieś aromatyczne tytonie do poprawnego zwijania "skrętów". Zawsze paliłem slimy, wcześniej sam kręciłem i zamierzam do tego wrócić. To dalej będą slimy 5-6mm, ale zakręcę je sprawdzoną maszynką ze zdjęcia..
Co do tego 6 letniego romansu ze skrętami i trafiką -najlepiej kojarzy mi się Red Bull. Pachniało to zawsze milutko - choć ciężko się układało w tej grubości zwitkach. Pewnie też wiele się zmieniło w tej prozdrowotnej rzeczywistości.
Także pomóżcie zrobić zamówienie do testów organoleptycznych - na jakieś tytonie sensowne do skrętów - takie na max do 200 zł.
Weź sobie virginie, bo nie upalisz zware i halfzware. Z macbarenem jest problem dostepnosci, najlepsza golden virginia, flandria, amsterdam. Redbulla i pueblo nie polecam, bo mają jakiś dziwny posmak
@Heheszki ja jak jeszcze paliłem to byłem miłośnikiem Mac Barena. Nie był drobno posiekany, ani za bardzo przesuszony, dzięki czemu dobrze się skręcał. Kiedyś slrzedawali dużo smakowych odmian, ale potem prawo wymusiło, że zaczęli oddzielnie sprzedawać płyny zapachowe do samodzielnego dodania do paczki. Efekt był ten sam - naprawdę intensywne, smaczne aromaty.
No i do tego to europejski producent (z Danii).
Także ogólnie palenia papierosów nie mogę polecić, ale Mac Baren był spoko.
Już jakiś czas temu spotkałem się z ciekawą teorię dot. utworu Country Roads w wykonaniu Johna Denver'a. Najlepiej można to poczuć odtwarzając ten utwór w wersji minor scale (link https://www.youtube.com/watch?v=ZoVtHLxNVlU )
Otóż teoria mówi, że podmiot liryczny jest martwy i nie zdaje sobie z tego sprawy.
Praktycznie w każdej linijce tekstu, możemy doszukać się poszlak stojących za tą teorią. Przeanalizuję więc każdą zwrotkę po kolei.
Almost heaven,
West Virginia Blue Ridge Mountains
Shenandoah River -
Life is old there
Older than the trees
Younger than the mountains
Growin like a breeze
Podmiot wyznaje, że na samą myśl o Zachodniej Wirginii, czuje się jak w niebie. Przyznaje, że życie jest tam stare, co może oznaczać nie tylko historię regionu samą w sobie, ale też to, co trzyma w pamięci. Wskazują na to słowa "lecz młodsze niż góry", których formowania, autor nie miał szans sam doświadczyć, jednak posadzone drzewo może przez 10-20 lat znacząco urosnąć.
All my memories gather 'round her
Miner's lady, stranger to blue water
Dark and dusty, painted on the sky
Misty taste of moonshine, teardrop in my eye
Podmiot spędził większość życia w Zachodniej Wirginii, możliwe również, że pracował fizycznie w jednej z licznych kopalni. Błękitne, ciemne i zakurzone jak woda (w jeziorze) nocne niebo zasłonięte dymem z ogniska. Księżycówka, lub też bimber spożywany po ciężkiej pracy przynosił chwilę ukojenia. Łzy w oczach mogą sugerować, że autor nie chciał spędzić w ten sposób całego swojego życia, chciał zwiedzić świat.
I hear her voice
In the mornin hour she calls me
The radio reminds me of my home far away
And drivin down the road I get a feelin
That I should have been home yesterday, yesterday
Zdecydowanie najciekawsza zwrotka. Jadąc do domu, do Zachodniej Wirginii, podmiot wręcz słyszy głos, który zwraca jego uwagę, prosi by do niego (domu) wrócił. Pomimo zwiedzenia części świata, jego Dom jest tym, czego tak naprawdę chce. Prawdopodobnie zrozumiał to, gdy w radiu samochodowym usłyszał piosenkę wykonawcy z jego rodzinnych stron.
Odczuwa, że droga ciągnie się niewyobrażalnie daleko. Może mieć to związek z tym, że w USA jest sporo dróg, które prowadzą przez pustkowia setkami kilometrów. Następna linijka jednak stwierdza, że jest on blisko domu, na tyle blisko, że powinien być tam wczoraj. Czy podmiot liryczny pod wpływem alkoholu rozbił samochód i zginął wracając do domu i jest to jego ostatnia wyraźna chwila, którą jego dusza przeżywa przez całą wieczność? Moim zdaniem jest to bardziej prawdopodobne, niż przykładowo niecierpliwość odczuwana powrotem do domu. Czy taka niecierpliwość i uczucie bycia "już za rogiem od domu" mogła by towarzyszyć przez kilka dni?