Sprzedam flakon Gisada Titanium.
Według wagi 27/100 ml.
135 zł.
Wysyłka InPost 19 zł lub Dpd pickup 10 zł.
#perfumy


Społeczność
Społeczność poświęcona perfumom.
Sprzedam flakon Gisada Titanium.
Według wagi 27/100 ml.
135 zł.
Wysyłka InPost 19 zł lub Dpd pickup 10 zł.
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
No to kontynuujemy serię #conaklaciewariacie
Dziś też kontynuuję z Ensar Oud i wleciała animalna wersja ensarowego klasyka Iris Ghalia, czyli Trifecta, na której flakon się ostatnio zdecydowałem.
#sotd #perfumy

Zaloguj się aby komentować
Czy ktoś z Państwa jest w posiadaniu Cremo Palo Santo, Rasasi Hawas Black? Interesują mnie odlewki 10ml lub niepełne flakony.
#perfumy


Zaloguj się aby komentować
Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie ten post @Earl_Grey_Blue dotyczący serii "Les Vanites" od Sylhouette Parfums:
https://www.hejto.pl/wpis/quot-vanitas-vanitatum-et-omnia-vanitas-marnosc-nad-marnosciami-i-wszystko-marno
Jako że ostatnio moim ulubionym gatunkiem są właśnie "perfumy nie dla ludzi", to testy serii "Les Vanites", dokonywane przez @Earl_Grey_Blue w cyklu #conaklaciewariacie bacznie obserwowałem (właśnie z nadzieją na recenzję), w międzyczasie czytając co się da (czyli niewiele) o "Les Vanites". Okazuje się, że seria ta jest opowieścią o człowieku, który straciwszy to, co w jego mniemaniu było najważniejsze - czyli miłość - stopniowo degraduje się jako istota. Seria ma być swego rodzaju ostatnim pamiętnikiem tego upadku. Przemawia za tym kolejność wpisów dotyczących serii, publikowana na Instagramie twórcy, a wygląda ona tak:
Romance Noir - utrata miłości. Blaknąca plama wina na ubraniu, więdnąca róża. Wietrzejące, starzejące się uczucie.
Desir Noir - utrata pożądania. Pożegnanie ze zmysłowością. Ostatnie wspomnienia zapachów fizycznej bliskości, stopniowo przykrywane przez papierosowy dym.
Bible Noire - utrata wiary. Wiara jako święte miejsce w każdym z nas. Proces degradacji, pożaru świątyni/duszy, która najpierw staje w płomieniach, po czym stopniowo zamienia się w popiół.
Chanson Noire - tracenie pamięci. Istota pozbawiona miłości, cielesności oraz wiary, błąkająca się po świecie w poszukiwaniu resztek siebie samej, być może w nadziei odbudowania tego, co utraciła, lecz bardziej chyba znalezienia dla siebie nowego miejsca, by całkowicie już zapomnieć to, co bylo.
Poeme Noir - utrata wzroku. Postępujące zatracanie się w upojeniu alkoholowym. Otępianie samego siebie do granic możliwości. Zatracanie się w poematach pisanych przez ciemność, skutkujące całkowitą utratą możliwości prawidlowego postrzegania rzeczywistości, a co za tym idzie ostateczną utratą kontroli nad własnym życiem.
Soleil Noir - utrata nadziei. To już ostatni rozdział szamotaniny. Słońce, tak jak było przed nami, tak samo będzie, gdy nie będzie już nas. Słońce, łąka, morela... niezależnie od tego, ile brudu się wydarzyło, cały utwór znowu powraca do natury.
Może ch... z tym, jak to wszystko pachnie. Może chodzi o to, czym to pachnie? Gdzie się zaczyna a gdzie kończy. Nie wiem, czy poza kolejnością postów na Instagramie twórca podał, jak konsumować tę serię. I pomyślałem, że jak najbardziej powinno się coś takiego znaleźć wewnątrz setu sampli, zwłaszcza w takiej cenie. Wszak kupując książkę, strony mamy nie tylko ponumerowane, ale również posklejane ze sobą w odpowiedniej kolejności...
Mimo, że nie powąchałem żadnego z zapachów, wpis @Earl_Grey_Blue pokazał czytelne fragmenty historii. Wiemy, że czasami autorskie opisy są po prostu dorabianiem idei do kolejnego nieciekawego zapachu. Tutaj mam wrażenie, że ktoś naprawdę napisał utwór. @Earl_Grey_Blue - ciekawe, czy będzie to miało jakiś sens...
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
"Vanitas vanitatum et omnia vanitas – Marność nad marnościami i wszystko marność"
Motyw śmierci i przemijania jest motywem przewodnim serii Les Vanités od Sy Truonga z Sylhouette Parfums. Bardzo mnie ta seria zainteresowała od momentu, gdy w moje ręce dostał się Molotov Cocktail. Jeżeli perfumiarz potrafił wydobyć takie mocarne parametry to zależało mi na odkryciu reszty "portfolio". Pomijając L'Ardeur Fatale, który wyszedł w zawrotnej ilości 35 sztuk, to te 6 zapachów z serii zamyka dotychczas wszystko co fabryka dała. Tak, łącznie Sy wypuścił 8 zapachów, a Molotovem zgarnął nagrodę Art & Olfaction. Będąc w zeszłym roku w Wietnamie nawet miałem okazję wymienić się paroma wiadomościami z Truongiem (nie było niestety dane nam się spotkać) poszukując jakiegoś sklepu na testy, ale nisza okazała się aż za bardzo niszowa. Obecnie tylko 4 perfumerie na świecie mają Sylhouette w ofercie: 2 w USA, jeden na Tajwanie i jeden na Węgrzech. Z tego, co wiem w planach jest otworzenie wkrótce dystrybucji krajowej, ale mniejsza z tym.
Wróćmy do serii Les Vanités. Przyznam, że jak na sample to wydałem krocie. Za 6 x 1,5 ml z przesyłką z Budapesztu poszło 35 000 forintów (ok. 370 zł). Auć! Ciekawość jednak wzięła górę, a paczka wysłana w piątek przyszła już we wtorek. Miałem duże oczekiwania co do jakości i parametrów. Jak wyszło? Zapraszam do recenzji.
Bible Noire - Po zarzuceniu na ciało zapachu od razu dostajemy gałęzią w ryj. Otwarcie zapachem drewna, które po paru minutach ustępuje zapachowi świeżej, intrygującej żywicy. Pojawiła się świeża, niepalona mirra i olibanum. Po kilkunastu minutach już widzę do czego to zmierza. Zaczyna tu wybrzmiewać zapach dymu i wędzonki skręcający w Vi Et Armis! Jakby sobie samemu nasypać kadzidła na skórę, a potem dać się temu tlić. Przez kolejne kilka godzin zapach robi się ciepły i ambrowy. Szkoda, że projekcja i trwałość takie średnie, bo po 6 godzinach już ledwo wyczuwalne. Gdyby nie to dałbym coś więcej niż 7/10.
Poème Noir - Z korka pachniało to naprawdę intrygująco. Pierwsze psiknięcia i nagle czułem się jak Kargul co mu Pawlak zarzucił wieniec na szyję. Nie lubię za bardzo kwiatów w perfumach, a zostałem wręcz zasypany białymi kwiatami. Intensywny zapach jaśminu, tuberozy i konwalii, której nie ma oficjalnie w nutach. Tak samo w nutach podano whisky, ale mi to bardziej pachniało jakimś brandy lub koniakiem. Oba te zapachy aż przytłaczają swoją mocą i intensywnością, znowu porównam do Beauforta, ale ostatni raz tak miałem z Fathom V. Po kilkudziesięciu minutach do gry zaczęło wchodzić sianko, ale nie takie nachalne jak w Pekji Zeybek. Wszystko oczywiście otulone nadal białymi kwiatami. Najgorsze było jednak zejście, bo przez następne 8-10 godzin zapach zrobił się słony i piżmowy i szczerze to aż się męczyłem. Nie mam porównania, ale moja znajoma określiła ten zapach "Starą, nieumytą ci**". Jeśli ktoś lubi kwiatowe zapachy to się tu odnajdzie, szczególnie przez bardzo dobre parametry, ale w mojej subiektywnej ocenie 3/10 i to głównie przez jakość i trwałość składników.
Chanson Noire - Ok, z tym zapachem miałem naprawdę duży problem, bo ciężko go opisać. Chyba najlepiej można go określić skórą podbitą alkoholem? Jeśli wziąć pod uwagę motyw przewodni to ten zapach byłby zapijaczonym malarzem w skórzanej kurtce i z petem w zębach, który przed śmiercią popełnia swoje największe dzieło (nie mylić z Kusym z Rancza). Czuć ten dym wymieniony w nutach, ale jest on taki zblendowany z resztą składników. Po godzinie, dwóch zapach robi się bardziej słony z narcyzem i geranium, żeby do fazy zejścia przejść zapachem... zwykłego mydełka. Serio, ten zapach jeszcze się długo unosił, choć parametry są takie sobie. Dam tutaj 6/10.
Desir Noir - Tutaj testy średnio się udały, bo mam uszkodzony atomizer i musiałem wielokrotnie pryskać, żeby coś wyleciało. Na te perfumy się czaiłem, bo akurat z kwiatów irys jest super, a miał być jeszcze podany na pudrowo. Próbowałem już ok. 10 różnych irysowych perfum, ale ten pachniał zupełnie inaczej, tak na słodko, wręcz... miodowo? Moja nieoceniona znajoma od razu skwitowała to swoim wyobrażeniem - zapach gabinetu pielęgniarki, która pobiera krew. Mi natomiast przypomniał się mem z pielęgniarką, z dzieckiem przy zastrzyku "Nie boisz się?", "Nie, wacik pachnie jak tata". W nutach podano papierosa, ale nie wiem za bardzo skąd się tam wziął, bo na szczęście nic takiego nie było czuć. Ogólnie DN jest długo wyczuwalny choć projekcja jest raczej delikatna. Naprawdę ciekawy zapach, ale znam lepsze irysy w mainstreamie. 7/10.
Soleil Noir - Nooo, tutaj była przeprawa, bo jak dostałem próbki i powąchałem korek to przekręciłem oczami. Bez kitu, jakbym się zaciągnął przepoconymi skarpetami xD Wszystko przez morelę, która otwarcie ma odpychające i zdecydowanie nie na mainstreamowe nosy. Na szczęście po kilku minutach do akcji wchodzi drzewo agarowe, z którym się już bardziej lubimy i które otula kompozycję. Mimo, że nadal możemy straszyć niektórych ludzi to już da się to znieść. Byłem mocno uprzedzony do tych perfum, ale po pewnym czasie zapach skręca w stronę łąki latem i tak już zostaje do końca. Strach ma wielkie oczy. 5/10 przez morelę.
Romance Noire - Róże w perfumach nie pasują mi do mężczyzn, ale tych byłem autentycznie ciekaw, bo to nie miały być zwykłe róże, a.... suszone! Po zarzuceniu na ciało momentalnie poczułem silny aromat dwóch zapachów, autentycznie zapachniało takimi zleżałymi już różami, ale również leśnymi owocami, jakieś jagody, jeżyny. Może z tego powodu jest też podane w nutach wino, ale nie jakiś leśny dzban tylko zacny napitek z dobrej jakości składników. Tym bardziej, że po czasie te owoce zanikają, a zapach faktycznie splata róże i wino, które ze sobą fantastycznie współgrają. Tak jest już przez następne kilka godzin. Choć minęło jakieś 9 godzin nadal czuję zapach przy nadgarstku. To jest róża jaką mógłbym nosić i aż sam się dziwię, że to piszę. 8/10.
Podsumowując przyznam, że to była niezła wyprawa. Szczerze to spodziewałem się lepszych parametrów, ale poza tym były to często całkiem nowe doświadczenia. Goniąc za tym perfumeryjnym króliczkiem skręciłem tam, gdzie normalnie się nie skręca. Bez dwóch zdań jest to nisza niszy, coś nieoczywistego. Czy kupię z tego jakiś flakon? Raczej nie. Czy jestem zadowolony mimo zaporowej ceny? Jak najbardziej. Będę dalej obserwował wyroby Sy Truonga, bo poprzeczkę zawiesił wysoko, a nóż znowu wypuści jakiegoś potwora?
#perfumy #perfumyniszowe

Zaloguj się aby komentować
Był Tony Iommi, czas na Duran Duran
Nowe zapachy od Xerjoff
https://www.fragrantica.com/perfume/Xerjoff/Duran-Duran-Black-Moonlight-104537.html
https://www.fragrantica.com/perfume/Xerjoff/Duran-Duran-NeoRio-104538.html
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Co ten Filip? szaty liturgiczne, perfumy, a teraz również skarpety
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry w poniedziałek,
wracam dziś do Tybetu z Ensar Oud Tibetan Musk, mimo, że kiedyś nie przekonałem się do niego to ciągle mnie coś tam ciągnęło.
To świetne, bardzo gęste i soczyste owocowe otwarcie z grejpfruta i porzeczki. Robi się ziołowo i spokojnie wchodzi lawenda z przyprawami i nutami drzewnymi. Głębi dodaje pikantne, choć bardzo stonowane i o jakby cytrusowym wydźwięku kadzidło, jest żywiczne i daje tylko lekką smużkę dymu, więc podejrzewam, że to olibanum. Tytułowe piżmo jest tu czyste i bardzo miękkie.
Tradycyjnie życzę smacznej kawusi i pytam #conaklaciewariacie ?
#sotd #perfumy

Zaloguj się aby komentować
Pewnie część was widziała ale dla tych co nie widzieli to tak tylko napisze, że na niszowych wariacik ma do sprzedania pierwszą formułę Króla w (chyba) dobrej cenie
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
#perfumy
A gdzie mój post wcięło?
Zaloguj się aby komentować
Te perfumowe świdry są niemożliwe xD szereg zablokowanych postów bo albo nie wrzuciłeś baczkodu jakiegoś psikacza za 200 zeta, albo nie napisaleś że POCHODZENIE SKLEP Z PERFUMEHUB
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
FLAKONY:
1 ) Areej Le Dore Al Majmua EDP | produkt z pudełkiem, 46/48ml | cena: 730,00 zł (wysyłka paczkomatem InPost w cenie + gratis odlewka z atomizerem ok. 1ml Areej Le Dore Aquilaria Blossom ExDP) | pochodzenie: strona producenta
UWAGA: sprężynka chyba za mocno odbija, bo przycisk atomizera czasami zeskakuje, aczkolwiek nie przeszkadza to w użytkowaniu, bo psika ładną i obfitą chmurę.
2 ) Roja Parfums Enigma Parfum Cologne | batch: 54321/12287 (data prod. 10/2021) | produkt z pudełkiem, 96/100ml | cena: 850,00 zł (wysyłka paczkomatem InPost w cenie) | pochodzenie: Breuninger
GOTOWE ODLEWKI:
1 ) Abdul Samad al Qurashi Makan Blend EDP | 8ml | 120,00 zł
2 ) Agar Aura Oud Fougere ExDP | 2ml-global | 95,00 zł
3 ) Ensar Oud Siber Extreme (2025) Pure Parfum | 2ml | 150,00 zł
4 ) Ensar Oud Woke Morisco - Albanian Van Gogh Pure Parfum | 1,5ml | 100,00 zł
5 ) Roja Parfums Chypre Extraordinaire Parfum | 4,5ml | 105,00 zł
6 ) Roja Parfums Enigma Pour Homme Parfum | 3ml-global | 77,00 zł
7 ) Roja Parfums Great Britain Parfum | 2,5ml | 63,00 zł
8 ) Roja Parfums Vetiver Parfum | 2,5ml | 40,00 zł
Zaloguj się aby komentować
Witam w ten piękny niedzielny poranek.
Dziś za #sotd robi Sawlaj Kajal, fajny skórzany szypr, czerpiacy inspiracje z Fetish czy Bel Ami.
A #conaklaciewariacie u perfumowego towarzystwa.
Pozdrawiam i smacznej porannej kawusi.
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Dziś wpadłem na sekundę do S. żeby pokazać żonie Eldo You or Someone Like You i uprzejma pani powiadomiła, ze zapach niedostępny i wycofany. Gdzieś takie informacje Wam się przewinęły?
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Rano był psikniety Amir One ale już znikł więc dopsikałem sobie klasyka- Creed Aventus. A Hejto co dzisiaj nosi?
#conaklaciewariacie #perfumy

Mith For Him z rana, a później testy przeróżnych tworów z różnych niszowych perfumerii, w moje nozdrza zaleciało parę ciekawych pozycji:
Vanille Havane
FB Under The Skin
FM Vetiver Extraordinaire
Każdy twór inny,ale wart poznania i niestety boję się, że kasę upłynnię właśnie we flakony, nie odlewki; skąd wziąć pieniądze, trzeba zacząć przekręty robić.
Zaloguj się aby komentować
Wpadła na notino promka na Montblanc Explorer i ludzie szaleją, przecież te perfumy pachną okrutnie. Jak będzie promocja na Winiary to też kupicie zamiast kupić Kielecki jak człowiek ?
#perfumy #zalesie
Zaloguj się aby komentować
#perfumy #sprzedam #stragan
Weekendowa obniżka cen
Bortnikoff - Oud Monarch
Trudna już do trafienia wersja z początku produkcji, jeszcze z drewnianym korkiem
Ubytek do oceny własnej, na moje oko około 45/50 ml
Cena 1050 zł
Jakub Pietrynka - True Incense
Z limitowanej serii kuferkowej
Pełny flakon 30 ml, psiknięte tylko testowo
Cena: 490 zł
Wysyłka InPost 17 zł




Zaloguj się aby komentować
Hej, czy ma ktoś może kilka z ponizszych do odlania, szukam do testow po kilka ml:
- Amouage Figment man
- Amouage Myths man
- ALD Al Majmua
- Clive Christian Matsukita
- Comme des Garcons Black
- Filippo Sorcinelli Notte di Natale
- Heeley Cardinal
- Heeley Eau Sacree
- Jovoy la Liturgie des Heures
- Liquides Imaginaires Sancti
- LV Cactus Garden
- LV Lovers
- Montale Full Incense
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Filippo Sorcinelli kolekcja Atmosphere d’Emotion
Na wstępie chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie, które warto wziąć pod uwagę przy podejściu do takich zapachów. Po pierwsze, kompozycje z tej kolekcji odwołują się do zapachów i wrażeń związanych ze zjawiskami atmosferycznymi, a ich celem nie jest bycie użytkowym przyjemniaczkiem na prezent imieninowy dla wujka. Po drugie, ponieważ są to zjawiska niematerialne, niemożliwe jest stworzenie czegoś w rodzaju „absolutu wiatru”; w związku z tym, kompozycje te w dużej mierze opierają się na molekułach wodnych i powietrznych. Dlatego też, jeśli ktoś jest purystą naturalnych składników, to nie znajdzie tu dla siebie nic ciekawego.
mgła
Nebbia Densa
Wilgotna zieleń, z tej zieleni wyłania się wetyweria, ale nie jest to świeże trawiaste oblicze, ma w sobie coś nieprzyjemnie zepsutego, ktoś zapomniał wypróżnić kosza z kosiarki i trawa zaczęła gnić. Z czasem tą zgniliznę zastępuje wodny akord. Nie podoba mi się, choć fajnie pokazuje, że wetywerią można zagrać na różne sposoby.
Nebbia Fitta
Otwiera się intensywnym zapachem ziemi, czarnej do kwiatów. Z ciągu kwadransa ewoluuje w kierunku paczuli i mokrego drewna, co w efekcie przypomina zapach zbutwiałego pnia drzewa. Gdzieś w tle pojawia się jeszcze jakiś akcent kamforowy i w tej ziemisto-paczulowej formie trwa już do końca, czyli fajne, ale też trochę nuda.
Nebbia Spessa
Bliżej nieokreślone wodne molekuły bez typowego dla calone melona/arbuza, bez morskich skojarzeń. Faktycznie ma coś z porannej mgły. Świeże, zimne i transparentne. Sterylna czystość skojarzyła mi się z kliniką okulistyczną. Mało perfumowa kompozycja, liniowa, monotematyczna, ale też bardzo przyjemna i komfortowa. Genialnie mi zagrała pewnego mroźnego poranka. Wydaje się, że nie ma wielkiej mocy, ale niesie się w powietrzu pozostawiając wrażenie chłodu i czystości.
deszcz
Pioggia Debole
Zaraz po aplikacji przywitała mnie kwaśna bergamotka w towarzystwie morskich molekuł i sosnowego wunderbauma. W efekcie jednak to połączenie zamiast odświeżyć to zazgrzytało detergentem. Coś tu nie gra, gryzie, pachnie tanio, chemicznie, agresywnie jak żel do łazienek. Nie no ja nie chcę pachnieć jak świeżo umyty kibel. Najsłabszy zapach w całej atmosferycznej kolekcji.
Pioggia Forte
Niewiele się nie zmieniło względem mojej poprzedniej opinii:
“Syntetyczny świeżak morsko-cytrusowo-kwiatowy na piżmowej bazie. Przypomina randomowy męski zapach z Sephory w 1999 roku. Stylistycznie i jakościowo postawiłbym go gdzieś obok flankerów Azzaro Chrome albo L'Eau d'Issey. Nawet różowa skwitowała: "Pachniesz jakimś brutalem", czyli tanim stereotypowym męskim zapachem z przeszłości. Po kilku godzinach wychodzi jeszcze ten sam utrwalacz co w Lorenzo Pazzaglia Black Sea, który ciągnie się do następnego dnia i wytrzymuje prysznic, co wyjaśnia rewelacyjne parametry tych perfum.“
Dodam tylko, że przy bardziej wnikliwej analizie przed zestawieniem z półką drogeryjną kompozycję ratuje przyjemna magnolia, kwiat który tym razem dostrzegłem prawdopodobnie dlatego że nawąchałem się już trochę Bortnikoffa. Nadal jednak jest to zdecydowanie jedna ze słabszych pozycji w kolekcji.
Pioggia Moderata
Kojarzycie taki charakterystyczny zapach wyczuwalny kiedy po długim okresie suszy zaczyna padać lekki deszcz? Bardziej pachnie wówczas kurzem niż deszczem. To to jest to. Elementy ozonowe połączone z kurzem i ziemią. Mimo ograniczonej wartości użytkowej, realizacja tematu jest perfekcyjna. Zdecydowanie najlepszy zapach z linii deszczowej, w pewnym sensie wręcz genialny.
wiatr
Brezza Leggera
Trafnie nazwane. Naprawdę sprawia wrażenie lekkiej bryzy poprzez połączenie elementów ziołowych z morskimi molekułami i olejkiem sosnowym. W tle odrobina bliżej niezidentyfikowanej słodyczy i zakurzone kadzidełko w stylu Plein Jeu. Z czasem pojawia się więcej elementów drzewnych i piżmowych, ale cały czas efekt jest czysty, wodny i przestrzenny, trochę przypomina zapach ubrań suszonych na wietrze. Sam nie wiem, z jednej strony jest piekielnie drogo jak na taki syntetyczny twór, a udział wodnych molekuł zbyt duży jak na mój gust, z drugiej strony koncepcyjnie jest spójnie i nie wykluczam, że latem to się sprawdzi.
Ruah
Otwarcie jest cytrusowe, ultraświeże, uzupełnione akcentem wodnym. Z czasem przybiera formę nieco spożywczą, przypomina mi cytrusowe cukierki pudrowe albo cytrynowy krem. Coś podobnego czułem w którymś Bortku z kolorową etykietą. Jak najbardziej ok jako letniaczek-świeżaczek, ale szału nie ma, równie dobrze mógłby to być jakiś flanker jakiegoś AdG.
Vento Forte
Przez pierwsze kilkanaście sekund gumowy smród nowych opon, a zaraz potem ‘wow’, bo zapachniało błotem, a może błotną kałużą. Nie wiedziałem, że da się stworzyć taki akord, intensywnie ziemisty, mokry, brudny, trochę zielony. Obrazu dopełnia świeży motyw ozonowy, jak powietrze po burzy. Czyli razem mamy błoto po burzy. Fajnie nie? Znów mam 5 lat, na nogach kalosze i skaczę po kałużach. Stopniowo ewoluuje w kierunku zielono-wodnym, ziemia i ściółka przemoczona deszczem. Świetny, fascynujący zapach, bardzo mi się podoba, ale rozumiem, że większości może się wydać zbyt dziwny jak na perfumy, bardziej do doświadczania niż pachnienia “ładnie”.
Vento Impetuoso
Otwarcie jest dymne i ziemiste, może zmieść wrażliwe nosy. Akord dymny w stylu Fumidusa, czyli mocna wędzonka, podobnie uzupełniona w tle wetywerią, z tą różnicą, że whisky zastąpiono ginem, bo daje o sobie znać zapach jałowca. Element ziemisty zaś jest bardzo obrazowy, przypomina Last Season Fusciuniego, albo jak kto woli ziemniaki w piwnicy. Nie, nie ziemniaki, tym razem buraki. Tak mi skojarzyło i już nie mogę się pozbyć tej myśli - tak właśnie pachną ubrudzone ziemią buraki.
flakon i podsumowanie
Nowy flakon wbrew pozorom jest fajny, wykonany z bardzo grubego szkła, nieregularny w środku, co wskazuje na ręczną robotę, ale przez to trudny w ocenie przy odprzedaży, bo z góry było jeszcze sporo powietrza. Natomiast korek rzeczywiście wyjątkowo niepraktyczny, wymaga starannego celowania by go właściwie założyć, a dzięki dyskusyjnej formie również nieustawny.
Poziom kompozycji zaś jak widać jest zróżnicowany, stylistyka również, znalazło się kilka pozycji, których może niekoniecznie chciałbym mieć flakon, bo nie są to perfumy stricte użytkowe, natomiast miło byłoby mieć odlewkę, by może niezbyt często, ale od czasu do czasu, w domowym zaciszu zaspokoić zachciankę obcowania z tak nietypowym zapachem.
Moi faworyci: Nebbia Spessa, Pioggia Moderata, Vento Forte
#perfumy #recenzjeperfum #filipposorcinelli #smrodysaradonina

Zaloguj się aby komentować