Kilka miesięcy temu pytałem się na tagu o wasze know how z kadzidłami. Ciepło się zrobiło, więc od dzisiaj zakładam własny kościół. Na początek Haramain Bukhoor! Zapach kibla na stacji podany w formie dymnej, fani Kourosa byliby wniebowzieci!
Dziś kolejny mentalny powrót do lat 90/2000,chcialem poczuć się dziś jak dyskotekowy casanova.
Musiałem sobie przypomnieć króla wczesnych dyskotek czyli Joop Nightflight, dziś pewnie schede po nim przejmuje większość niebieskich zapachów, choć ten przy dzisiejszych żelowych konotacjach wypada bardziej luksusowo.
Nie jest to ta sama klasa zapachu co Heaven, otwarcie lekko syntetyczne, ale najbardziej pasuje mi późniejsza lekko ciepła faza, to taki no brainerale czy to mi przeszkadza kuźwa wogóle nie samymi wybitnymi zapachami człowiek żyje a od pogoni za nimi to i czasami łeb może rozboleć
Na pewno przez sentyment oceniam go dużo lepiej, ale i tak nie jest tragicznie, komu więc ten zapach przypadł by do gustu dziś raczej wielbicielom Bleu, Ysl Y itp, kto nie wącha a no zakochani w naturalsach, oudach i fekaliachChyba że lubicie powracać myślami do beztroskich czasów jak ja.
A #conaklaciewariacie będzie gościć u Was?
Miłej niedzieli życzę i smacznej kawusi.
A zapomniałem i spokojnych zakupów dla tych którzy zostaną na nie wyciągnięcie przez swoje panie.
@dziki dzisiaj Xerjoff Homo Anniversary, zapach jakby klasyczny, parametry potężne, ale coś nie siedzi. Mam wrażenie jakbym oblał się koncentratem szamponu do włosów, jakiś akord robi takie mydlano-szamponowe wrażenie i dla mnie nie jest to coś przyjemnego
Opium Pour Homme to jeden z niewielu zapachów, które przetrwały ze mną od początku tej historii. Po sprawdzeniu już około dziesięciu edycji (w tym, za poradą znawcy tematu @Navier również niepełnej piąteczki z 2009 - bez dwóch zdań innej, lepszej od wszystkich nowszych), zdecydowałem się w końcu na jakiś flakon. Trochę w ciemno, bo różne miewałem doznania, niezależnie od rocznika. Bywało dobrze, źle, nijak...
Opium Pour Homme EDT ze strony "testery perfum". Starte napisy, rozjebane pudełko... No musi być stare.
Okazuje się, że nie aż tak bardzo - to rocznik 2017. Jest już bardziej sztucznie, niż w 2009. Jednak jest to przyzwoicie odleżany flakon z ośmioletnim sokiem. Pachnie klasycznie, pięknie. Bardzo się cieszę z tego zakupu za grosze i polecam Wam zaopatrzyć się, bo jest to naprawdę bardzo blisko oryginału. Ach, i nie jest to tester (co w sumie nie powinno mieć znaczenia). A mój egzemplarz był już wcześniej psikany. Who cares. Choć to może mieć znaczenie (delikatne utlenienie).
@NiedzwiedzBilly dyrektorem w Thameen jest Ch. Chong, a wiec byly dyrektor z Amouage. Czy polecacie cos poza Regent Leather, jako warte uwagi, moze sa jakies nawiazania do projektow Amouage z ery Chonga?
Siemanko wzoraj zapomniałem o dniu gołębia, więc dziś się poprawiłem
Jako #sotd wpada różyczka od Rogera Roja Aoud, kolega w poście niżej pytał o ubytkowa flaszkę i na sekundę pojawiła się chęć sprzedania ale szybko minęła po uzyciuJednak bardzo dobra to wariacja na kultowy arabski temat.
@Cris80 ostatnio często mówi się tu o Musk Collection od Areej Le Dore, więc to był pomysł na dzisiejszy dzień i wleciał drugi najlepszy zapach z kolekcji (moim zdaniem) czyli Royal Barn
ehhh smród jakkich mało, mi coś rojki nie podchodzą poza Danger pour Homme i Elysium Pour Homme. Reszta to jakies takie "przesycone", że az nieladne krzyczą...
@Cris80 Bardzo solidna pozycja od Gołębia! Szczególnie lubię wersję Crystal, która ma w sobie to coś czego brakuje w ciemnym soku, a mianowicie ten kadzidlany posmak który kojarzy mi się z tlącym się oudowym „czipsem”. Wychodzi to na mojej skórze po 2h od aplikacji i wtedy zaczyna się magia.
W ciemnej wersji (którą mam wyłącznie w dekancie) próżno szukać tego elementu. Mam też wrażenie że róża też jest inaczej podana w obu wariacjach.
Gołąbek był wczoraj, a dzisiaj przedstawienie przyszłości dzięki Markowi Ganymedesowi, świetnie się go nosi w taką temperaturę, a no tak, Wy nie wiecie, więc u mnie pizgawa 0 stopni niestety albo w sumie stety, bo można się delektować jeszcze bardziej podczas noszenia.
No nareszcie mam jakąś większą ilość Amouage Opus I. Świetnie mi się to nosi. Wyobrażam sobie, że jest to Reflection, który przeleżał 50 lat w szufladzie ze starymi papierami.
@Mbs001 u mnie dziś choć oud jest motywem przewodnim to z zoo i zwierzęcymi nutami nie ma nic wspólnego, bardziej z dżunglą i delikatnymi gourmandowymi dodatkami, a mowa o Agar Aura Kelantan
Ahuizotl pachnie jak jesienny las tuż po deszczu. Czuję wilgotną ziemię, mech, grzybnię i opadłe liście. Do tego dochodzą ziemiste nuty, galbanum i liść fiołka, a w tle delikatna, pudrowa glina.
Ambra i skóra, jak dla mnie, dodają całości głębi i takiej miękkości, która fajnie równoważy te mokre, surowe akcenty. To zapach mokrego lasu, ale z takim ciekawym, suchym kontrastem, który przyciąga uwagę.
A gdzieś w tle czai się coś ciepłego, zwierzęcego – jakby chciało się ukryć w tym lesie, nie rzucać się w oczy, ale jednak zostawić swój ślad.
Prin Lomros maluje zapachami. Nie znam Ahuizotla, ale poznam, jeśli nadarzy się okazja. Dla mnie to jak dotąd jedne z najlepszych wyciągaczy wspomnień.