Zdjęcie w tle

Społeczność

Broń

141

Broń, strzelectwo, ASG, wiatrówki, szpej, amunicja, broń biała, patyki z kupą, przepisy and shit. Zrób pozwolenie na broń: https://patentstrzelecki.eu

Zaloguj się aby komentować

A mówili -- kup większą szafę, jakąkolwiek nie kupisz -- w końcu okaże się za mała.


A ja sobie myślałem "a co za pierdolenie".


Otóż -- nie było to czcze pierdolenie.

2992a87a-c958-4f8d-853a-4b549b14d9a1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wrzucam jeszcze raz, bo jednak formuła artykułu mi nie pasuje -- słabo się sprawdza. Dyskusja bardziej się dla mnie podoba. ¯\_(ツ)_/¯


Tym razem o początkach masowej produkcji i częściach zamiennych. Motorem rozwoju, jak zwykle były wojna i potrzeby wojskowe.


========================


Piękny dom generałowej Greene, wdowy po bohaterze walk o niepodległość i przyjacielu Waszyngtona, wznosił się wśród malowniczego ogrodu obfitującego w rzadkie drzewa i kwiaty. Ale dwaj młodzi ludzie, którzy się po nim przechadzali, nie zwracali uwagi na piękne widoki.


-- Nigdy bym nie przypuszczał, że Johnsonowie okażą się tak niesolidni -- rzekł starszy z nich, w pudrowanej peruce i kwiecistym fraczku. - Zaangażować kogoś do pracy, a gdy ten ktoś przyjedzie z najdalszych krańców Stanów, zawiadomić go po prostu, że posada jest już zajęta… nie, to nie mieści się w głowie.


Drugi z nich, młody brunet o modnie ostrzyżonej czuprynie, uśmiechnął się smutno.


-- A tak mi zależało na tej posadzie, panie Miller! Miało to być moje pierwsze miejsce pracy po ukończeniu uniwersytetu. Wszystkie pieniądze wydałem na podróż. Gdyby nie życzliwość pana, nie wiem co bym zrobił. O tysiąc mil od domu, bez grosza, bez znajomości… Przecież byłem dla pana tylko przypadkowo spotkanym nieznajomym.


-- Zasługa moja niewielka -- uśmiechnął się Miller. -- Tyle, że przywiozłem pana do domu mojej chlebodawczyni, której dzieci są moimi uczniami. Generałowa to naprawdę anioł dobroci. Wiedziałem, że udzieli pani pomocy.


-- Byle tylko mogła znaleźć dla mnie jakieś zajęcie -- westchnął Eli Whitney. -- Przecież nie mogę tu siedzieć na jej łasce.


Doszli do skraju parku. Dalej rozciągały się niezmierzone pola bawełny, na których pracowali Murzyni, zbierając do koszy kępki puchu z krzaków.


-- To nowy dla mnie widok -- rzekł z zainteresowaniem Eli. -- W moich rodzinnych stronach na północy uprawia się pszenicę. Ale praca przy bawełnie jest chyba mniej uciążliwa. Na przykład zbiory: tutaj obrywa się tylko puch, to łatwiejsze niż koszenie, grabienie, zwożenie, młócenie, mielenie.


-- Zapomina pan o nasionkach, które siedzą w puchu i które trzeba usunąć, aby móc przystąpić do przędzenia. A to bardzo mozolna robota.


-- Czyżby? -- powątpiewał Eli.


-- Mogę pana przekonać. Chodźmy do oczyszczalni.


Wrócili przez park na podwórze gospodarcze. Miller wprowadził gościa do jednej z licznych szop. Siedzieli tu rzędami Murzyni i Murzynki nad koszami bawełny i z niesłychaną wprawą oczyszczali ją z nasion.


-- Jak oni to szybko robią! -- zachwycił się Eli.


-- Szybko? -- rzekł z politowaniem Miller. -- Owszem, pracują pilnie, ale czy wie pan, jaka jest ich wydajność? Każdy z nich oczyści w ciągu godziny zaledwie funt puchu!


Whitney przyglądał się uważnie pracy Murzynów. Wziął do ręki puszystą kulkę, obejrzał ją. Puch był tylko dodatkiem do nasionek i miał im zapewnić możliwość rozsiewania się.


-- Ciekawe -- mruknął. -- Przecież można by stworzyć taki przyrząd, który mechanicznie oczyszczałby bawełnę z tych ziarenek. Taką odziarniarkę. To łatwe do obmyślenia.


-- Człowieku! -- wykrzyknął Miller -- ten, kto zbudowałby taką maszynę zrobiłby na niej majątek!


==================


W kantorze fabryki odziarniarek "Whitney i Miller" trzech panów rozmawiało z dużym ożywieniem. Byli to: znany wynalazca i współzałożyciel fabryki, Eli Whitney, oraz dwaj bogaci plantatorzy bawełny, Williams i Reed.


-- Niestety -- rzekł Whitney, chcąc wreszcie położyć kres rozmowie -- nie mogę się zgodzić na życzenie panów. Cieszę się, że oceniacie moją odziarniarkę tak pochlebnie, ale…


-- Jest dobra -- zamruczał niechętnie znany ze skąpstwa Williams, który uporczywie trzymał się metody nieprzechwalania maszyny, aby nie popdbijać ceny.


-- Drobi panie, pańska odziarniarka jest znakomita! -- wykrzyknął uśmiechając się promiennie Reed. Uważał on, że łatwiej dojdzie do celu na drodze uprzejmości. -- Potrafi przecież oczyścić z ziarna w ciągu jednego dnia pięć tysięcy funtów bawełny -- i to przy tak niedużym napędzie wodnym! Dlatego bardzo, bardzo zależy nam na zakupieniu jej za wszelką cenę!


-- No, za wszelką cenę… -- zamruczał niespokojnie Williams.


Ale Whitney mu przerwał.


-- Przykro mi, ale jeszcze raz powtarzam, że nie sprzedajemy naszych odziarniarek za żadną cenę. My je tylko wypożyczamy.


-- Ależ panowie liczycie sobie za wypożyczenie straszne sumy! -- jęknął Williams. -- Może pan Miller byłby bardziej ustępliwy.


-- Uzgodniliśmy tę sprawę między sobą, mój wspólnik i ja. To jest odpowiedź ostateczna -- zakończył rozmowę Whitney, wstając.


Reed stracił swój promienny uśmiech. Wstał również.


-- Postępując w ten sposób doczekacie się panowie tego, że ktoś inny zacznie wykonywać te odziarniaki i zrobi na ich sprzedaży interes -- syknął.


-- Och, nie boimy się, mamy patent -- roześmiał się swobodnie Whitney.


Nagle wszyscy nadstawili uszu. Od strony zabudowań fabrycznych usłyszeli jakiś dziwny zgiełk. Whitney skoczył do okna, otworzył je.


-- Wielki Boże!


Z budynków fabrycznych buchał dym. Ludzie wybiegali w popłochu, z krzykiem miotali się po podwórzu. Leczy byli już i tacy, którzy pędzili z kubełkami wody, z bosakami, organizowali ratunek. Nagle nad dach wystrzelił wysoki jęzor ognia. Cała fabryka stała w płomieniach.


==================


-- Cieszę się, że cię widzę, Jerzy -- mówił Eli Whitney do przyjaciela, siedząc w warsztacie wśród jakichś porozrzucanych metalowych części -- Ileż to lat minęło od czasu, gdy nam pożar strawił fabrykę!


-- Myślałem wtedy, że czeka nas bankructwo -- westchnął Miller. -- A jeszcze gdy plantatorzy, nie oglądając się na nasz patent, sami zaczęli budować odziarniarki na wzór naszych…


-- Na szczęście wygraliśmy proces z nimi -- klepnął przyjaciela po ramieniu Whitney. Ale tobie już odechciało się bawić w przemysłowca.


-- Wolę siedzieć na wsi i gospodarować -- przyznał Miller. -- Nie mam takich zdolności wynalazczych jak Ty.


Rozejrzał się.


-- Widzę, że wykonujesz teraz to zamówienie rządowe na karabiny. Ile ich masz dostarczyć?


-- Piętnaście tysięcy.


-- Piękna ilość. Na kiedy przypada termin oddania ich?


-- W przyszłym tygodniu.


-- Dużo już masz gotowy? Pewno wszystkie?


-- Gotowych? Cztery.


-- Cztery tysiące? -- zmartwił się przyjaciel. -- I musisz je oddać w przyszłym tygodniu? Chyba poprosisz o przesunięcie terminu?


-- Nie cztery tysiące, tylko cztery sztuki -- sprostował z uśmiechem Eli.


Miller zerwał się na równe nogi.


-- Chyba żartujesz, Eli! Cztery sztuki? Chcesz się dostać pod sąd? W czasie wojny nie wykonujesz zamówienia na karabiny? Przecież powiedzą, że to sabotaż!


Eli uśmiechał się niefrasobliwie w dalszym ciągu.


-- Nie martw się, Jerzy, wszystko będzie dobrze. Posłuchaj, coś ci powiem…


==================


Komisja ministerialna, mająca przyjąć od fabrykanta Whitneya zamówioną broń, zebrała się w pełnym komplecie. Twarze jej członków były surowe. Nie wiadomo jakim sposobem rozeszła się cichaczem wiadomość, że w skrzyniach, które Whitney przywiózł, nie ma wcale karabinów. Rzecz wygląda na po prostu niewiarygodnie: na co liczył ten człowiek? Przecież taki czyn pachniałby zdradą! Niektórzy jednak uważali, że to bezsensowna plotka. Gdyby to była prawda, Whitney nie miałby chyba w tej chwili tak pogodnej twarzy, nie kierowałby tak spokojnie wnoszeniem pak i ustawianiem ich w półkole na wprost ław zajętych przez komisję.


-- Dosyć, panie Whitney -- odezwał się przewodniczący. -- Nie każe pan tu chyba wnieść piętnastu tysięcy karabinów? Zbadamy wyrywkowo, to co tu już jest a potem pójdziemy do składów po odbiór reszty.


Ale Whitney miał jakieś swoje wyliczenia.


-- Panowie pozwolą, że wniesiemy tu jeszcze tylko dwie paki. O, właśnie. To już na razie wszystko. Odbijajcie skrzynie -- zwrócił się do robotników.


Czterech mężczyzn otwierało paki. Członkowie komisji wyciągali szyje, zaglądając do ich wnętrz. To, co zobaczyli wyrwało im z ust okrzyki oburzenia.


-- Co to jest?


-- Przecież tu nie ma żadnych karabinów!


-- Co to za żelastwo?


Whitney stał spokojnie, w oczach migały mu ogniki humoru.


-- Panie Whitney, gdzie są karabiny?


-- To są właśnie karabiny -- odrzekł.


-- Kpiny! Widzę same lufy od karabinów!


-- A tu znów same kolby!


-- Otóż to. To są właśnie części karabinów -- zgodził się Whitney.


-- Nie zamawialiśmy części, zamawialiśmy karabiny! Kto będzie teraz dopasowywał! Przecież upłyną całe miesiące, a może lata, nim to się wszystko dobierze, doszlifuje i złoży! Jeśli w ogóle da się to złożyć!


-- Panowie zechcą mnie wysłuchać -- zabrał głos Whitney. -- Proponuję taką próbę: niech każdy z panów pobierze na chybił trafił po jednej części z każdej skrzyni: tu lufę, tak kolbę, ówdzie kurek czy zamek. I proszę, aby każdy złożył te części. Wszyscy jesteśmy doskonale obznajomieni z budową karabinu.


-- Jakże to tak na chybił trafił może pasować! -- rozgniewał się przewodniczący. -- Przecież wiadomo, że każdy karabin wykonuje się osobno i wszystkie części specjalnie się dopasowuje, stąd też nie ma dwóch karabinów identyczny. A tu -- na chybił trafił?


-- A jednak proszę spróbować.


Tyle było spokojnej pewności siebie w głosie Whitneya, że członkowie komisji dali się skłonić do próby. Każdy z nich brał ze skrzyń po jednej części i montował je w całość. No, chwała Bogu, stwierdzał ten i ów, jakoś te części pasowały, ale jak u innych? Patrzono spod oka na sąsiadów. Im też pasowały! Coraz większe zdumienie malowało się na twarzach. Każdy z członków komisji trzymał wreszcie w rękach całkowicie złożony karabin!


-- Co to znaczy?


-- Panie Whitney, nie chce pan chyba powiedzieć, że wszystkie egzemplarze danej części są do tego stopnia identyczne, iż obojętne jest, który kurek, którą lufę się weźmie?


-- Owszem, to chcę właśnie powiedzieć.


-- Ależ w takim razie, jeśli jakaś część karabinu uległaby popsuciu nie trzeba będzie karabinu wyrzucać na szmelc, tylko wymienić w nim zepsutą część na nową? I będzie pasować? -- domyślał się ze zdumieniem któryś z członków komisji.


-- Oczywiście. Przecież to są właśnie części zamienne.


-- Ależ to jest genialne!


-- Panie Whitney, jeśli dobrze rozumiem, to sama produkcja karabinów stanie się o wiele łatwiejsza. Trze będzie wykonywać po kolei jeden egzemplarz danej części po drugim, a wszystkie identyczne! W tym samym czasie inna tokarka będzie wykonywać masowo inną część…


-- Może szkoda, że tak łatwo będziemy produkować narzędzie mordu, jakim ostatecznie jest karabin -- szepnął jakiś przeciwnik wojen.


Whitney usłyszał to i spojrzał na niego z sympatią.


-- I ja o tym myślałem. Ale nikt nie potępi wojny toczonej w obronie ojczyzny. A po drugie -- przecież zasada wytwarzania identycznych części da się zastosować do każdego urządzenia technicznego.


Początkowe oburzenie komisji zamieniło się w podziw i entuzjazm. Przewodniczący podszedł do wynalazcy, uścisnął mu rękę i rzekł uroczyście:


-- Panie Whitney, otworzył pan nową epokę w dziejach produkcji przemysłowej.


==================


Autor: mgr Hanna Korab


Źródło: Kalejdoskop Techniki, nr 1 (177), 1972.

c35f89c8-316d-4180-8af1-6886c5364ceb
4e5801bd-7976-41da-872a-0403ce4864a3
12e74d59-3e43-4783-acaa-10d9a2e375b4
7dd02564-3293-4ca1-b629-bf5ff674dca3
56dc238e-8eb9-4e75-bdd5-89b8e9518cb6

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wytłumiona wersja PM-63, używany przez wojska specjalne Wojska Polskiego.


Miał dłuższą i grubszą lufę, na którą nakręcano tłumik konstrukcji inż. Mariana Gryszkiewicza.


Strzelał standardową amunicją 9x18 Makarov, która osiągała prędkość poddźwiekową, więc hałas wystrzału był dodatkowo zredukowany.


Z ciekawostek - tłumik był na tyle gruby, że zasłaniał defaultowe przyrządy celownicze, więc tłumik miał wbudowany drugi komplet.

accc7cd2-7156-43d9-b9d3-3ede4f6c9f94

Zaloguj się aby komentować

Gdzie mogę wystawić replikę ASG? OLX nie pozwala już na wrzucanie na swoją stronę a na allegro lokalnie są tylko scamerzy próbujący wyłudzić kasę albo towar za darmo. WMASG, czy jest jakaś lepsza alternatywa? Grupki na facebooku odpadają, nie ogarniam tego bajzlu xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jak prawnicze asy z Komendy Stołecznej Policji robią k⁎⁎wę z logiki.


Wydział Postępowań Administracyjnych KSP (policja.gov.pl)


==============


WAŻNA INFORMACJA DOTYCZĄCA PRZECHOWYWANIA BRONI I AMUNICJI


Informuję, że zgodnie § 5 ust. 1 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 26 sierpnia 2014 r.w sprawie przechowywania, noszenia i ewidencjonowania broni i amunicji (Dz. U. z 2014 r.,poz. 1224) osoby posiadające broń i amunicję do niej na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. (t.j. Dz. U. z 2020 poz 955 ze zm.), przechowują broń i amunicję w urządzeniach spełniających wymagania co najmniej klasy S1 według normy PN-EN 14450.


Dodatkowo § 7 cyt. rozporządzenia stanowi, iż urządzenia do przechowywania broni posiadają deklaracje zgodności z odpowiednimi Polskimi Normami lub certyfikaty zgodności z odpowiednimi Polskimi Normami, wydane przez jednostkę certyfikującą akredytowaną przez Polskie Centrum Akredytacji.


W dniu 19 października 2022 r. Wydział Postępowań Administracyjnych Komendy Stołecznej Policji uzyskał informację z Polskiego Centrum Akredytacji, z którego wynika, iż akredytację PCA do certyfikacji wyrobów na zgodność z PN-EN-14450 posiadają na dzień dzisiejszy dwie jednostki:


  1. SIEĆ BADAWCZA ŁUKASIEWICZ – INSTYTUT MECHANIKI PRECYZYJNEJ, Dział Certyfikacji ul. Duchnika 3, 01-796 Warszawa, numer akredytacji – AC 041;

  2. OŚRODEK CERTYFIKACJI STOWARZYSZENIA INŻYNIERÓW I TECHNIKÓW POŻARNICTWA im. Zenona Praczyka Sp. z o. o. ul. Norwida 14, 60-867 Poznań, numer akredytacji – AN 124.


Wobec powyższego urządzenia do przechowywania broni nie posiadające deklaracji/certyfikatów zgodności wydanych przez w/wym. jednostki certyfikujące uznane będą za nie spełniajace wymagań określonych w rozporządzenia Ministra Spraw Wewnetrznych z dnia 26 sierpnia 2014 r. w sprawie przechowywania, noszenia i ewidencjonowania broni i amunicji.


==============


Tłumacząc i skracając: szafa do przechowywania broni i amunicji powinna mieć deklarację producenta o zgodności z normą S1 LUB certyfikat wydany przez odpowiedni jednostkę, więc szafy z deklaracją nie spełniają wymogów. Czego nie rozumiecie? XD


I traktuj tu poważnie interpretacje prawa w wydaniu Polskiej Policji (która nie jest od interpretowania prawa, ale jakoś w tematach związanych z bronią palną się poczuwa do tej roli).

Zaloguj się aby komentować

Zrobiłem kiedyś testy na ile gruba książka na piersi może ocalić przed zbłąkaną kulą, tak jak to pokazują na filmach. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Zbędny podręcznik do PHP posłużył jako próba improwizowanej ochrony balistycznej.


No nie, nawet słabiutkie .22LR przebija grubą cegłę w sztywnej okładce.


Na 16 strzałów z 50m tylko 4 zostały w książce, reszta poszła na wylot.


A 9mm to w ogóle przeszło jak przez masło robiąc wyrwę na wylocie. 5,56 wtedy jeszcze nie miałem to nie przetestowałem, ale wynik raczej wiadomy.


No i w końcu #php okazało się do czegoś przydatne. ( ͡º ͜ʖ͡º)


Przypuszczam, że zegarek czy papierośnica też by nie stanowiły żadnego zabezpieczenia.

d7396f82-815e-44d6-95c7-45cdc59f848f
00da0b62-0f5d-4108-bd20-90fb09e12e80
1b44547d-fd1c-4570-814c-c65ec8a634ca
5fbab403-70af-45d0-b789-0fa298bc0011
9b054b2c-d375-44b2-a192-104a0f5f7f16

Zaloguj się aby komentować

@muskutanin załóż konto na braterstwie i zapytaj na forum czy ktoś z zamościa robił, na pewno ktoś się zgłosi. Jest sekcja "lokalne" ona często wrzuca wątki z twojej okolicy.

<br />

Na samej stronie na górze masz zakładkę szkolenia, zobacz w jakich miastach w twojej okolicy się wyświetla i czy ci pasuje to będziesz wiedział czy musisz daleko jeździć. Ja na strzelnicę LOK miałem super blisko, praktycznie mogę tam w 15 minut dojechać, ale wiem że ludzie jeździli godzinę do Wrocławia bo tak im termin i miejsce odpowiadało na szkolenia.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Amunicja 7,62x39, niegdyś tania i szeroko dostępna dzięki importowi z Rosji, obecnie droższa od .223 a i jej dostępność to niemalże ruletka. Czy uważacie, ze jest sens trzymać jeszcze kałachy, skoro źródło barnaula wyschło i raczej nie wróci na nasz rynek w najbliższym czasie? Trzymam w szafie kałaszka z którego nie strzelałem już od roku i zaczynam się zastanawiać nad sprzedażą. Amu od S&B jest zdecydowanie zbyt droga, czasami leśny przywiezie coś z Bałkanów, może jakiś rzut niekoszernego chińczyka się trafi, ale poza tym posucha straszna. Są jakieś perspektywy na normalne ceny i ilości tych klusek na naszym rynku, czy można już postawić na nich krzyżyk?

@Pouek

w sumie od paru lat strzelam reelaborką od DMA, bo z klubu robiliśmy grupowe hurtowe zamówienia -- i serio, na jakieś 3k wystrzelonej DMA nie miałem ANI JEDNEGO squiba ani niewypału.


Na belotce miałem 1 niewypał i jeden nabój jakiś za długi -- nie wchodził w pełni do komory i się nie ryglowało (ostatecznie go rozcaliłem i złożyłem na nowo).

A że jestem fanatykiem statystyk to wszystko notuję -- picrel.


Opinia obsługi klubowej strzelnicy też jest taka, że na przerypane ~2mln DMA przez ostatnie 4 lata daje tak homeopatyczne ilości problemów, że właściwie można powiedzieć, że nie ma z nią problemów. W przeciwieństwie do fabrycznej -- na belotce, ZVS, Winchestery i innych popularnych -- zacięcia czy niewypały zdarzają się na tyle często -- że się je pamięta -- bo trzeba podejść do takiego klienta i ogarnąć kuwetę.

3452ca42-1284-4314-bd57-c8ddbba0e772
e3aa6ae8-dc00-4806-b7a4-1f03975b43bb

@Polinik mi się trafiła akurat felerna partia ALS. Jakbym strzelał sobie statykę albo tarczowo to może bym się nie przejął. Ale drille dynamiczne przerywane niewypałem albo zacięciem, bo ktoś elaborował łuskę piąty raz i kryza ma zadzior - no dla mnie to już za wiele. Ale kupowałem jak na rynku nie było nic - 90 groszy sztuka w marcu to było jak za darmo

@Pouek

No ALS to faktycznie miało parę felernych partii. Ale nie ma co uogólniać ALS reelaborki na całą reelaborkę. DMA i czy PFA robią dobre ammo i mają porządny park maszynowy -- zainwestowali nawet w maszyny do prześwietlania łusek, żeby nie puszczać takich już zbyt zmęczonych życiem. Fabryczna ammo na nowych łuskach takich testów nie przechodzą.

Zaloguj się aby komentować

Ustawa z dnia 4 września 2008 r. o ochronie żeglugi i portów morskich


http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20081711055/U/D20081055Lj.pdf


Art. 41. 1. Zabrania się, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, nieuprawnionego posiadania oraz transportu na teren portu, obiektu portowego lub na statek następujących przedmiotów lub substancji:


<br />

1. broni;


<br />

2. Przedmioty lub substancje zabronione, o których mowa w ust. 1, mogą być transportowane na teren portu lub obiektu portowego przez pracowników portu lub obiektu portowego, zarządzającego portem lub obiektem portowym, przedstawicieli innych podmiotów wykonujących czynności służbowe lub prowadzących działalność na terenie portu lub obiektu portowego, o ile jest to niezbędne do zapewnienia funkcjonowania tych podmiotów. Czynności te odbywają się zgodnie z postanowieniami planu ochrony portu lub obiektu portowego.


Proszę przyuważyć, że nie ma doprecyzowanego, jakiej broni -- palnej, białej, w rozumieniu takiej a takiej ustawy. Broni i tyle.


To teraz sprawdźmy granicę Portu Morskiego w Gdańsku:


https://www.portgdansk.pl/o-porcie/granice-administracyjne-portu


To co, broniarze z # gdansk -- który łamie prawo wjeżdżając z # bron na teren Portu, na przykład jadąc tunelem po Martwą Wisłą, Mostem Sucharskiego albo Siennickiem? ( ͡º ͜ʖ͡º)


# szczecin i # swinoujscie też mają chyba teren portu w całkiem uczęszczanych miejscach? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Szczecin:


https://www.ums.gov.pl/ObszaryMorskie/2017/mapa_09102017_s.png


Świnoujście:


https://www.ums.gov.pl/Zawiadomienia/ogloszenie_19042018_pmsw_mapa.png


Ot, taka ciekawostka. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

2a7cc9c6-c17b-4db3-b75e-6f1ab7f597c4
c1db0ee3-bf2d-4cc7-864a-60d8940c3980
07dd1aad-6d8f-45d6-82ca-433d1727b16f

@Polinik "A skąd, jako cywil, który jedzie do pracy przez teren portu, mogę uzyskać ten mityczny plan ochrony portu? Bo chciał posprawdzać co mi wolno a czego nie. " Dlatego miejmy nadzieję, że interpretacja/praktyka jest taka, że ten niejako administracyjny zakaz, obowiązuje tylko na obszarach de facto objętych kontrolą przez organ ochrony portu i gdzie jest egzekwowany przez wyznaczone podmioty.

@NieDoMnieTak


Wolałbym się upewnić, jeśli mam przestrzegać prawa i przepisów to muszę je przecież znać.


To chyba już nie te czasy, że są tajne prawa, ale obowiązujące wszystkich?

@NieDoMnieTak

wiesz co, naskrobałem maila do Dyrektora UM w Gdyni z prośbą o interpretację zakazu z art. 41. Być może zechce on rozjaśnić. O ile bardzo fajny kazus, o tyle nie chce mi się zakładać skrzynki PUAP,


Odpisali coś? Ja ePUAP mam, z WPA sobie koresponduję jak potrzebuję nowe promesy -- mogę coś do kapitanatu w Gdyni skrobnąć. Czy do kogo tam się pisze.

Zaloguj się aby komentować

Jakoś 2-3 lata temu zaczęły pojawiać się na rynku pistolety hukowe 9mm na naboje 9 mm P.A.K.


Wysyłane były do klientów w Polsce przez legalnie działający w Czechach sklep (tam taka broń jest legalna) firmami kurierskimi, które nie wiedziały co przewożą.


Sprawą zainteresowała się Policja po tym, jak zaczęły pojawiać się ogłoszenia o odsprzedaży takiej broni. Przeszukano ~100 miejsc, przy okazji zabezpieczono ~70 egzemplarzy broni palnej posiadanej bez zezwolenia, okazało się też, że część z tych hukowców została przerobiona nielegalnie na broń palną. Tak, dzbany posiadające nielegalnie broń palną kupowały też takie hukowce.


Ale czemu właściwie bagietmajstry się tym zainteresowały? Poskaczmy po przepisach.


Na początek zdefiniujmy, co mamy.


Otóż mamy broń palną alarmową:


art. 7 ust. 1 i ust. 3 ustawy o broni i amunicji


3. W rozumieniu ustawy bronią palną alarmową jest urządzenie wielokrotnego użycia, które w wyniku działania sprężonych gazów, powstających na skutek spalania materiału miotającego, wywołuje efekt akustyczny, a wystrzelona z lufy lub elementu ją zastępującego substancja razi cel na odległość nie większą niż 1 metr.


A broń palna alarmowa jest zaliczana do broni palnej:


art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy o broni i amunicji


1. Ilekroć w ustawie jest mowa o broni, należy przez to rozumieć:


  1. broń palną, w tym broń bojową, myśliwską, sportową, gazową, alarmową i sygnałową;

Czy można posiadać broń palną alarmową bez zezwolenia?


Otóż nie:


art. 263 par. 2 kk


Kto bez wymaganego zezwolenia posiada broń palną lub amunicję, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.


Co prawda jest pewne odstępstwo:


art. 11. par. 11 ustawy o broni i amunicji


Pozwolenia na broń nie wymaga się w przypadku:


11. posiadania broni palnej alarmowej o kalibrze do 6 mm.


No ale mamy 9mm, więc się nie łapie --> za samo jej posiadanie mamy 0,5 roku do 8 lat odsiadki. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


A co zrobić, jak w niewiedzy nabyliśmy takie ustrojstwo? Przypominam -- w myśl przepisów mamy broń palną, na posiadanie której potrzeba zezwolenia.


Może to gdzieś w jakiś sposób sprzedać?


Otóż nie.


art. 263 par. 1 kk


Kto bez wymaganego zezwolenia wyrabia broń palną albo amunicję lub nią handluje, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.


A jakbyśmy chcieli to wyrzucić do lasu czy zakopać czy pozbyć się w inny sposób to:


Art. 50. ustawy o broni i amunicji


Kto porzuca broń palną lub amunicję, która pozostaje w jego dyspozycji, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.


Ogólnie to kupując takie coś wjebaliśmy się trochę w bagno, tomaszki i nie mamy dobrego, legalnego wyjścia. ( ͡° ʖ̯ ͡°)


Najbezpieczniejsze legalne wyjście to po prostu zgłosić się na Policję z fantem i uczciwie powiedzieć "nabyłem w dobrej wierze, nie wiedziałem, że bez pozwolenia tylko do 6mm, sprzedawca zapewniał, że hukowce są bez pozwolenia, ale sprawdziłem, dlatego niezwłocznie się zgłaszam" i powinno rozejść się po kościach.


Inna sprawa do czego ludzie kupują hukowce. Jak ktoś kupuje to faktycznie jako broń alarmową, której działanie ma polegać na zrobieniu hałasu i zaalarmowaniu okolicy -- to spoko.


Ale gorzej, że ludzie kupują te legalne 6mm i myślą, że w razie badziora efekt odstraszający będzie skuteczny i się wybronią.


Ogólnie -- jest to głupi pomysł. Huk z tego nikogo nie zabije i nie ma co opierać swojego plano na obronę konieczną na takiej zabawce. Bandzior pewnie od razu uzna, że to straszak i tylko się wkurwi, i zamiast stracić portfel i komórkę -- stracimy przy okazji zęby.

@slec21


Ponownie powtórzę, że trzymam się TYLKO I WYŁĄCZNIE legalnych rozwiązań. A Ty z uporem maniaka to ignorujesz i podsuwasz rozwiązania, które są łamaniem prawa.


Czyli ja po raz kolejny powtórzę, że jezioro jest nielegalne, a Ty powtórzysz, że jednak jezioro. I gdzie ta dyskusja ma prowadzić?

@slec21 @Polinik tak sobie myślę, że to podobnie jak z niektórymi odpadami. W teorii niby są Pszoki, ale one mają całą listę artykułów, których nie przyjmują i co masz niby z tym zrobić?

@Besteer

Podobno najlepiej do jeziora -- przedawnia się po 5 latach.


A na serio -- szukać firmy, która zajmuje się odbiorem i utylizacją. Często to mogą być te same ZUTy co odbierają komunalne, ale tym razem za opłatą.


Jak widziałem cennik odpadów ZUT Gdańsk to tam były odpady, których normalnie nie można wywalać do standardowych kubłów w ramach gminnego odbioru odpadów -- trzeba tam pojechać osobno i osobno zapłacić.

Zaloguj się aby komentować

Wrzucę swój stary wpis odnośnie przepisów na bazie których wyrabiamy pozwolenie.


Pozwolenie na broń palną -- jak to działa?


Dobra, wiadomo -- na necie są poradniki krok-po-kroku, ale mało który tłumaczy właściwie jak i dlaczego tak a nie inaczej.


O co chodzi z tymi patentami, licencjami, zawodami i innymi kwestiami.


To od początku -- jak to z bronią palną dla cywila jest.


Na początek wyjaśnienie skrótu Ubojka -- Ustawa z dnia 21 maja 1999 r.o broni i amunicji. Wiecie -- Ustawa o Broni i Amunicji - UoBiA, Ubojka. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Broni w Polsce nie można mieć, co do zasady -- art. 2 Ubojki:


Art. 2. Poza przypadkami określonymi w ustawie nabywanie, posiadanie oraz zbywanie broni i amunicji jest zabronione.


Czyli jak często bywa: od zasady są wyjątki.


A ten wyjątek to:


Art. 10. 1. Właściwy organ Policji wydaje pozwolenie na broń, jeżeli wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego oraz przedstawi ważną przyczynę posiadania broni.


Czyli oprócz oczywistego przypadku, że niebezpiecznemu typowi broni nie dajemy (po to badania, o których dalej) to trzeba mieć jakąś ważną przyczynę, dla której tą broń powinniśmy mieć.


Zanim pójdę dalej -- to o celach posiadania broni. Ustawa daje katalog otwarty:


Art. 10. 2. Pozwolenie na broń wydaje się w szczególności w celach:


  1. ochrony osobistej;

  2. ochrony osób i mienia;

  3. łowieckich;

  4. sportowych;

  5. rekonstrukcji historycznych;

  6. kolekcjonerskich;

  7. pamiątkowych;

  8. szkoleniowych.


W szczególności -- czyli mogą być inne cele, ale te są już zdefiniowane. Dlatego nie kombinuje się z celem spoza tej listy, bo wtedy trzeba kombinować z jakąś ważną przyczyną, która by uzasadniała potrzebę posiadania broni do celów, dajmy na to, ozdobnych. A jak wymyślimy -- to i tak nie muszą ich uznać. A te ważne przyczyny zapisane w Ubojce są dla KWP obligatoryjne.


Zazwyczaj poradniki są odnośnie zezwolenia do celów sportowych i celów kolekcjonerskich, bo najprościej i bez uznaniowości, bo z nich ma określone swoje ważne przyczyny, które są jasne, przejrzyste i nie da się ich nie uznać:


Cel kolekcjonerski:


Art. 10. 3.


  1. udokumentowane członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze kolekcjonerskim – dla pozwolenia na broń do celów kolekcjonerskich;

Cel sportowy:


Art. 10. 3.


  1. udokumentowane członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze strzeleckim, posiadanie kwalifikacji sportowych, o których mowa w art. 10b, oraz licencji właściwego polskiego związku sportowego – dla pozwolenia na broń do celów sportowych

Te kwalifikacje z art. 10b to:


Art. 10b. 1. Uprawianie sportów o charakterze strzeleckim wymaga posiadania odpowiednich kwalifikacji potwierdzonych stosownym dokumentem oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa obowiązujących w tych sportach.


2. Dokument, o którym mowa w ust. 1, wydaje, po przeprowadzeniu egzaminu, polski związek sportowy


Po egzaminie w PZSS dostaje się patent, więc ten dokument potwierdzający odpowiednie kwalifikacje sportowe to właśnie patent.


Żeby przystąpić do egzaminu trzeba mieć 3 miesiące stażu w klubie sportowym -- liczone od momentu zgłoszenia członka przez klub do bazy PZSS. Egzamin można zdawać w województwie, w którym ma się miejsce zamieszkania albo w województwie, w którym klub ma siedzibę.


Jak mamy patent to występujemy do PZSS z wnioskiem o licencję. One są tylko na rok (kalendarzowy), więc trzeba je co roku odnawiać. A żeby odnowić -- trzeba wystartować w kilku startach w ciągu tego roku. Większość klubów tak organizuje zawody, żeby ogarnąć ten wymóg podczas jednych, dwóch zawodów.


Czyli ważne przyczyny dla tych dwóch popularnych zezwoleń: dla kolekcjonerki to tylko członkostwo z stowarzyszeniu kolekcjonerskim, dla sportowego: członkostwo w stowarzyszeniu strzeleckim, patent wydany przez PZSS oraz licencja PZSS.


Większość klubów, które są nastawione na popularyzację strzelectwa ma charakter strzelecko-kolekcjonerski, właśnie po to, żeby móc opędzlować wymogi obu celów jednym członkostwem.


Tam wyżej jeszcze był wymóg "wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego" -- to pokrywane jest w ten sposób:


Art. 15a. 1. Osoby, o których mowa w art. 15 ust. 3, 4 i 5, zwane dalej „osobami ubiegającymi się”, są obowiązane do poddania się badaniom lekarskim i psychologicznym


2. Badanie lekarskie osoby ubiegającej się obejmuje ogólną ocenę stanu zdrowia, ze szczególnym uwzględnieniem układu nerwowego, stanu psychicznego, stanu narządu wzroku, słuchu i równowagi oraz sprawności układu ruchu.


3. Badanie psychologiczne osoby ubiegającej się obejmuje w szczególności określenie poziomu rozwoju intelektualnego i opis cech osobowości, z uwzględnieniem funkcjonowania w trudnych sytuacjach, a także określenie poziomu dojrzałości społecznej tej osoby


No dobra, mamy członkostwo, mamy patent, licencję, papierki od lekarza -- czas to przedstawić Panu Komendantu. Ale zanim Pan Komendant wyda pozwolenie to właściwie powinniśmy zdać egzamin na Policji:


Art. 16. 1. Osoba, która występuje z podaniem o wydanie pozwolenia na broń, jest obowiązana zdać egzamin przed komisją powołaną przez właściwy organ Policji ze znajomości przepisów dotyczących posiadania i używania danej broni oraz z umiejętności posługiwania się tą bronią


No ale i tu mamy pewne wyjątki:


Art. 16. 2. Od egzaminu, o którym mowa w ust. 1, zwolnieni są (tu jest lista funkcjonariuszy służb przeróżnych) członkowie Polskiego Związku Łowieckiego – w zakresie broni myśliwskiej, oraz członkowie Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego posiadający licencję zezwalającą na uprawianie strzelectwa sportowego – w zakresie broni sportowej, jeżeli zdali taki egzamin na podstawie odrębnych przepisów


Czyli egzamin na Policji nie jest konieczny, jeśli się zdało egzamin u myśliwych (wygląda na to, że nie ma w zakresie egzaminu odróżniania czegokolwiek od dzika ) oraz jeśli się zdało w PZSS.


No ale przecież, żeby spełnić wymóg patentu -- trzeba najpierw zdać ten egzamin w PZSS, więc z automatu mamy to odfajkowane.


Wada taka, że ta broń sportowa to trochę mniejszy katalog niż "broń palna", ale właściwie niezbyt dokuczliwie mniejszy (kaliber do 12mm, bez broni samoczynnej i jakieś inne niszowe sprawy), więc większość osób się z tym godzi i nawet tego nie odczuwa. A jak ktoś chce broń spoza tego katalogu -- to zawsze może iść na bagiety na prawilny, bagieciarski egzamin. Za prawilne ~1k hajsu.


No więc składamy te wszystkie papierki do Wydziału Postępowań Administracyjnych:


Dla sportu: zaświadczenie z klubu, że jesteśmy członkami, patent i licencję, papierki od lekarza (że nie jesteśmy zagrożeniem), zaznaczamy, że patent świadczy o zdanym egzaminie w PZSS więc nie musimy w bagietowie zdawać, do tego fotki do akt i legitymacji posiadacza broni i najważniejsze -- opłata skarbowa 242 PLN. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dla kolekcjonerki: papierek, że jesteśmy w stowarzyszeniu, że nie stanowimy zagrożenia dla siebie i innych, a co do egzaminu -- to tu kopia patentu, co oznacza egzamin PZSS, więc jesteśmy zwolnieni. No i nie zapomnieć o opłacie skarbowej 242 PLN.


To są osobne postępowania administracyjne prowadzone przez osobne komórki i osoby -- więc osobne eseje z podaniem oraz osobne kopie dokumentów.


Przy okazji warto złożyć jeszcze trzeci wniosek -- o dopuszczenie do broni. Pewnie nigdy się nie przyda, ale kosztuje tylko 10 PLN a jak się wydaje te ~2000 PLN to się nie pyta, czy ten świstek za 10 PLN się przyda, tylko się bierze. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tu też patent, badania lekarskie. A jakby ktoś pytał jednak po co to: pozwala poruszać się z bronią obiektową, posiadaną na świadectwo broni przez podmioty. Na przykład bierzecie broń klubową i jedziecie na zawody.


Papierki złożone, rusza machina postępowania. Sprawdzają karalność, parę innych rzeczy, po drodze potrzebują opinii dzielnicowego.


Dzielnicowy ma wydać swoją opinię, dużo ludzi nazywa to "wywiadem środowiskowym" -- ale to decyzja dzielnicowego czy się przejdzie po sąsiadach popytać, często tego nie robią. Zasadniczo to on ma wypełnić papierki przysłane mu przez WPA, część z nich musi wypełnić wraz z petentem, więc będzie chciał umówić się na rozmowę. Często w domu, ale można zaproponować, że podjedzie się na jego komendę i porozmawia tam - zazwyczaj się zgadzają, bo nie muszą wtedy ruszać d⁎⁎y. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


WPA zazwyczaj po miesiącu odpisuje, że ze względu na skomplikowany charakter sprawy przedłużają o kolejny miesiąc. Bo wiecie -- wydają tysiące takich pozwoleń, nie mają wprawy i doświadczenia, to wolno im to idzie.


W czasie COVIDa było jeszcze dłużej, ale chyba już wróciło do standardowych ~2 miesięcy.


W każdym razie -- po tym okresie przyjdzie informacja, że zakończono postępowanie i teraz mamy 7 dni na zapoznanie się z aktami postępowania. Niektórzy we wniosku zrzekają się tego prawa i proszą o wydanie decyzji bez czekania tych 7 dni. Dla mnie to bez sensu bo:


a) jak się robi papiery od paru miesięcy to te 7 dni nie zbawi


b) warto się pofatygować i zobaczyć jaką teczkę zebrali (np. dawno opłacony i zapomniany mandat sprzed lat)


c) zazwyczaj i tak mają to oświadczenie w d⁎⁎ie, bo ten termin jest regulowany w KPA i nie chcą go omijać.


Po tych 7 dniach przyjdzie w końcu upragniona decyzja -- jak wszystko gra to pozytywna.


A właściwie 2 albo 3 decyzje: na sport, kolekcję i dopuszczenie. Wraz z decyzją na dopuszczenie przyjdzie też legitymacja osoby dopuszczonej do broni. Mi się to zawsze kojarzyło z dopuszczaniem rumaka do klaczy, ale mi się wszystko kojarzy.


Te dwie pierwsze będą miały limit ilości egzemplarzy broni, które można posiadać. Ludzie nie wiedzieć czemu się o to srają, ale prawda jest taka, że zanim się kupi te 6 czy 7 sztuk do sportu i te 8-10 do kolekcji to trochę czasu minie. A jak już się kupi -- to się składa wniosek o zmianę decyzji i rozszerzenie ilości.


Anyway - jest decyzja, macie pozwolenie na broń i pewnie myślicie, że jak macie pozwolenie na posiadanie broni to możecie już posiadać broń?


No niby tak, ale jednak k⁎⁎wa nie do końca. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Żeby nabyć broń potrzebujecie jeszcze zaświadczenia uprawniające do nabycia broni zgodnie z:


Art. 12. 2. Na wniosek osoby posiadającej pozwolenie na broń wydaje się zaświadczenie uprawniające do nabycia rodzaju i liczby egzemplarzy broni zgodnie z pozwoleniem i amunicji do tej broni.


Czyli promesa, ale nie wiedzieć czemu w WPA reagują nerwowo na ten termin, więc tam lepiej tego określenia nie używać. Na tym zaświadczeniu jest rodzaj oraz ilość broni, papierek przekazujemy sprzedawcy. Tyle, że on nie wydaje "reszty" z promesy. Jak promesa jest na 5 sztuk a kupimy 2 sztuki, to ten papierek przepada, musimy poprosić o nowy. Dlatego prosi się 5 promes, każda na jedną sztukę. Każda promesa kosztuje 17 PLN, bez względu na ile sztuk opiewa, wniosek można składać przez ePUAP


Dobra, mamy decyzję, mamy promesę, lecimy kupić sobie zabawkę i przy okazji warto kupić amunicję do niej, bo jak wyjdziemy ze sklepu to nie będzie można, dopóki nie będzie legitymacji posiadacza broni. Promesę zostawiamy sprzedawcy.


Zgodnie z § 5. 1. rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 26 sierpnia 2014 r. w sprawie przechowywania, noszenia oraz ewidencjonowania broni i amunicji (Dz. U. z 2014 r. poz. 1224)


Osoby posiadające broń i amunicję do niej na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy, przechowują broń i amunicję w urządzeniach spełniających wymagania co najmniej klasy S1 według normy PN-EN 14450.


więc takie urządzenie (szafę lub kasetkę) powinno się nabyć jeszcze przed nabyciem pierwszego egzemplarza broni.


Broń kupiona, piszemy do WPA wniosek o rejestrację broni, załączamy fakturę. Ponieważ to pierwsza broń to przy jej rejestracji wyrabiają legitymację posiadacza broni. Na tą legitymację potem można kupować amunicję do broni, która jest do niej wpisana. W sumie nawet wniosku nie trzeba pisać -- ja zazwyczaj piszę na fakturze "proszę o rejestrację do celu..." i też przechodzi.


Wyszła trochę ściana tekstu, mam nadzieję, że widać napracowanko, mimo, że nie była pomyślana jako kolejny poradnik "jak zrobić pozwolenie na broń", bo takich jest kilka.


Raczej takie rozszerzenie dla zainteresowanych -- jak i dlaczego się robi pewne ruchy, niektórzy lubią wiedzieć.

9f5a53d5-1660-425a-9a1e-b567085a5d43

@Pouek @Polinik nie będę się spierać


40h jazdy na moto + na wykładach spędziłem zero godzin, obecnie jest wszystko w e-learningu co jest naprawdę dużym ułatwieniem. Kilka godzin na egzamin (byłem ostatni)


Przy broni spedziłem ~5-6h na kursie na miejscu, sporo dodatkowych godzin na uczeniu się teorii i robieniu egzaminów na patentstrzelecki.eu i parę razy sam z siebie pojechałem na strzelnicę żeby poćwiczyć (chociaż też pojechałem bo po prostu jest tania amunicja z braterstwa, i można postrzelać sobie po kosztach). Dorzuccie do tego jeszcze badania, jakieś wnioski, czasy oczekiwania itd. Na tym też schodzi czasami czasu. Egzamin powiedziałbym że podobnie, zależy od miejsca i jak się trafi na liście.

@libertarianin Fakt, że tam trochę tam jest zbędnych rzeczy do wkucia -- tabelka z parametrami broni sportowej (wymiary, waga, wymiary pudełka, spust), ile grozi za co -- typowe rzeczy ZZZ (Zakuć, Zdać, Zapomnieć) a w razie potrzeby znajdzie się w przepisach, jak będzie potrzeba.

Nie wiem jak atmosfera na egzaminach Braterstwa -- u nas przyjaźnie i sympatycznie, na teorii prowadzący na chwilę "musiał wyjść do toalety" a na praktycznym -- jak ktoś nie odwalił szajsu z bezpieczeństwem a trochę brakowało mu skupienia przestrzelin -- to też przymykali oko.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować