Amunicja 7,62x39, niegdyś tania i szeroko dostępna dzięki importowi z Rosji, obecnie droższa od .223 a i jej dostępność to niemalże ruletka. Czy uważacie, ze jest sens trzymać jeszcze kałachy, skoro źródło barnaula wyschło i raczej nie wróci na nasz rynek w najbliższym czasie? Trzymam w szafie kałaszka z którego nie strzelałem już od roku i zaczynam się zastanawiać nad sprzedażą. Amu od S&B jest zdecydowanie zbyt droga, czasami leśny przywiezie coś z Bałkanów, może jakiś rzut niekoszernego chińczyka się trafi, ale poza tym posucha straszna. Są jakieś perspektywy na normalne ceny i ilości tych klusek na naszym rynku, czy można już postawić na nich krzyżyk?


