
Był poniedziałek, 27 minut po północy, gdy w domu rodziny Deisseroth w Stanfordzie w amerykańskiej Dolinie Krzemowej rozległ się dźwięk komórki Karla Deisserotha. 54-letni profesor Uniwersytetu Stanforda zignorował sygnał. Niedoszli rozmówcy nie zrezygnowali. Kilka sekund później zadzwonili na telefon jego żony dr Michelle Monje-Deisseroth. „Czy możemy rozmawiać z Karlem?” – padło pytanie. To był Komitet Noblowski. [...]
Jak informuje na swojej stronie Stanford University, poniedziałkowy poranek noblisty nie różnił się od innych. Zadaniem Karla Deisserotha jest przygotowanie sześciu kanapek dla trójki z piątki mieszkających wciąż z rodzicami dzieci – cztery dla syna Hudsona (z sosem ranch, serem cheddar, salami i indykiem), jedną dla córki Sophie (również z sosem ranch, cheddarem i mięsem) i jedną dla córki Emmy (z masłem migdałowym, miodem i cynamonem). Tak było też w poniedziałek - żadna z pociech nie wyszła z domu z pustym brzuchem. [...]
#wiadomosciswiat #usa #kalifornia #nagrodanobla #rmf24