Zauważyliście, że jak ktoś zaczyna się wypowiadać w Internecie mocno w opozycji do mainstreamu, to niemal zawsze pojawia się duże grono osób chcące mu ubliżać i go zdyskredytować? Od niedawna mamy modę na nazywanie "chłopski rozum" wszystkiego, co odbija o globalnego przekazu xD I nie chodzi mi teraz o COVID, który jest tematem bardzo "delikatnym" i wobec tego co się na świecie odwaliło, rozumiem zachowania/odchyły WSZYSTKICH (i zwolenników i sceptyków). Natomiast pbserwuje po prostu pewne trendy i...
Tu już nie chodzi o to, czy masz rację czy nie. Masz prawo do wolnej wypowiedzi i inni mogą cię poprzeć lub nie. Na tym polega piękno wolności słowa. A w praktyce? Będziesz regularnie atakowany przez farmy trolli i zdyskredytowany w oczach społeczeństwa, aż wywrócą twoje życie do góry nogami.
Oczywiście, jeśli materiał przygotowują dziennikarze i upychają tam tony manipulacji i innych socjotechnik, to jest to rzetelne, ale kiedy jakiś ziomek powie "ej, ale co myślicie o tym, bo mi tu coś nie gra", to nie ma prawa się wypowiedzieć, bo nie jest autorytetem.
