Zamieszki na francuskich basenach. Problem braku kultury migrantów • Wszystko co najważniejsze

Znadejściem ciepłych, upalnych letnich dni Francuzi ruszyli nad morze, ale też na baseny i kąpieliska. Problem w tym, że ruszyli także „młodzi z wrażliwych dzielnic”, jak określa się eufemistycznie w mediach młodych pochodzenia imigranckiego mieszkających na przedmieściach dużych miast. Znani z ulicznych burd po wydarzeniach sportowych (po wygranej PSG w piłkarskiej Lidze Mistrzów), podczas świąt narodowych (rekordowa liczba podpalonych samochodów 14 lipca) albo gdy policja unieszkodliwi lokalnego przestępcę (po śmierci Nahela Merzouka) – „młodzi” zakłócają tym razem porządek publiczny na gminnych basenach.


„Le Figaro” opisuje ostatnie wydarzenie tego typu w mieście Le Mans: „Zaledwie kilka godzin po długo oczekiwanym otwarciu parku wodnego, we wtorek, zjeżdżalnie, tory ślizgowe i pływające zabawki musiały zostać zdemontowane. W obliczu »inwazji młodzieży z przedmieść«, która brutalnie zaatakowała pracownika ochrony, doprowadzając do »zamieszek z udziałem 200–300 osób uzbrojonych w żelazne pręty i kamienie«, kierownik obiektu nie miał »innego wyboru« i musiał »zamknąć obiekt na stałe«”. To „fala bezprawia na niespotykaną dotąd skalę, która doprowadziła do zamknięcia kilku ośrodków”, dodaje francuska gazeta.


#wiadomosciswiat #basen #francja #imigranci

Komentarze (20)

Jeśli chodzi o palenie aut we Francji to dniem najlepszym do tego pozostają obchody noworoczne. Hołoty nie stać na fajerwerki więc efekty piroklastyczne zapewniają sobie poprzez podpalanie zaparkowanych pojazdów. ¯\_(ツ)_/¯

@kitty95 - kolega @TheLikatesy postawił tę śmiałą tezę, że:

tutaj sie tylko opierdala śniade knagi

Tylko ja dla tej tezy nie znalazłem potwierdzenia - może to on wie jak te śniade knagi smakują

@paulusll ja pierdole, napisz wysublimowany choć wulgarny żart i widzisz co się później dzieje... mogę co najwyżej podyskutować o smaku zuluskich szparek


...juz wróciłem, nawiasem pisząc

@paulusll próbowałem przemycić do Polski nasiona jakarandy - poupychałem je w szprychy kólek walizki i w razie przypału planowałem palić jana że pewnie na nie najechałem czy cos xD... plan idealny, tylko te chuje co transferuja bagaże musiały nieźle napierdalac torbami, bo sie wszystkie pogubiły:/

Zaloguj się aby komentować