Za piątek, bo wciąż trzymie pozitiw wajb.
Wstałem w dniu urlopowym wyjątkowo wcześnie, a to za sprawą...
Rozmowy rekrutacyjnej, na którą poszedłem z chęcią. Poszło gładko, choć trochę dziwennie (inaczej) rozmawiało się z innym podejściem, a jednocześnie widząc swoją zmianę i mając satysfakcję z niej.
Przez tę rozmowę uświadomiłem sobie, że mam jakieś portfolio, a mój zakres umiejętności jest poszukiwany na rynku, tylko dość rzadko.
Odwiedziłem rodziców (często bywam), było dość luźno, a właśnie tego luzu muszę się nauczyć.
Podpisałem aneks do umowy na działalność społeczną. Liczyłem na ten aneks, bo inaczej cała działalność mocno się komplikuje.
Pojechałem ze znajomym zdobyć podsufitkę i udało się ją przywieźć.
Pojechałem do Marcina do garażu, odebrałem mój mały biznes, który uzupełniłem wcześniej przez wciśnięcie tulei.
Zdążyłem spotkać się z jeszcze jednym znajomym i poszliśmy na basen żeby dać po plecach strumieniem gorącej wody z dżakuzi.
W nieprowadzonym rankingu ten dzień zajmuje najwyższą lub jedną z wyższych pozycji "dobry dzień przeze mnie". Widzę to jako dobry zwiastun, bo przecież nie tak dawno temu miałem całkiem dobry dzionek. Zagęści się?
#zyciejestdobre
