Z jakiegoś bliżej mi nieznanego powodu zmienił mi się w ostatnich miesiącach gust muzyczny. Zawsze byłem człowiekiem, który jest w stanie słuchać wszystkiego, od chorału gregoriańskiego, poprzez hardstyle do ballad rockowych (chyba, że to jazz. Jazzu nie. Nie będę słuchał jak ktoś 2 godziny stroi instrument a potem idzie do domu ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Przy czym powiedziałbym, że 80% mojego słuchania to był trance, ewentualnie techno, hardstyle, hands-up. Szeroko pojęty EDM.
Natomiast od końcówki zeszłego roku przerzuciłem się prawie w 100% na granie gitarowe. Odkryłem Alice In Chains, na nowo odkryłem Pink Floyd (nie mówię, że ich nie słuchałem kiedyś, ale byli dla mnie nudni. Aktualnie Pana Gilmoura uważam za mojego ulubionego solistę). Fleetwood Maca zacząłem słuchać. Dire Straits słuchałem wcześniej, ale znałem do 5 kawałków najważniejszych. W tym momencie wiedza o nich idzie w albumy raczej.
Nie mówię, że źle, ale ciekawe czemu to się stało. Trance słucham nadal, ale nudny jakiś mi się wydaje.
Przy okazji kolekcja winyli do oceny.
#winyle #muzyka #rock #przemyslenia

