Wiedzieliście, że Francji już nie ma? Ja też nie, dopóki mi Partia nie powiedziała. Zróbmy krótkie podsumowanie tego jak Partia i jej patoprawicowe okolice nas w tej sprawie dezinformują. Znowu.
“W zamieszkach biorą udział imigranci”
- Nie. To, że ktoś jest brązowy, nie znaczy, że jest imigrantem. W przypadku Francji, protestują ludzie młodzi, a więc co najwyżej wnuki (lub prawnuki) imigrantów, którzy przyjeżdżali tam przez ostatnie dekady. Co znaczy, skupta się prawaki, że taki ktoś jest Francuzem. Brązowym, być może muzułmaninem, ale Francuzem, urodzonym we Francji z rodziców również urodzonych we Francji, Francuzem po francuskiej szkole i słuchającym francuskiej muzyki. Jest - skupta się znowu - obywatelem. To aż tak proste. A obywatela nie można deportować “z powrotem”, tylko dlatego, że jest brązowy. A może dodajmy, że daleko nie wszyscy są brązowi. Paru Francuzów polskiego pochodzenia też złapano, bo - wyobraź sobie konfederato - Polacy byli takimi samymi gastarbeiterami jak Tunezyjczycy. Chyba nie chcemy się bawić w ustalanie “czystości” narodowościowej pięć pokoleń wstecz, prawda?
- Argument o imigrantach jest idiotyczny także z innych powodów. Siłą rzeczy imigrantów jest znacznie mniej niż dzieci, wnuków i prawnuków gastarbeiterów sprzed lat. Po co imigrant - jak rozumiem nielegalny - miałby brać udział w zamieszkach? By zostać deportowanym? Skoro “tak się kończy imigracja”, to czemu to się dzieje tylko we Francji? Skoro z 15 krajów “starej” Unii, które swego czasu przyjęły wielu imigrantów z całego świata, samochody płoną tylko we Francji, to czy racjonalnym wnioskiem nie jest, że być może Francja coś spartoliła z nierównościami społecznymi, dzielnicami biedy, integracją kulturową, segregacją w szkołach, systemowym rasizmem i brutalnością policji itd. itp., a nie że brązowi ludzie automatycznie powodują zamieszki? Skoro to wina imigrantów lub ich potomków, to czemu samochody palił też ruch Żółtych Kamizelek, gdzie raczej dominowali biali Francuzi? Czy oni też byli “obcy kulturowo”?
“To wszystko wina… czegoś”
- Nie. Zamieszki tego rozmiaru nie wybuchają dlatego, że policjant zabił nastolatka. Ani nie dlatego, że ktoś jest brązowy. Ani nie z powodu jakiejś jednej decyzji jakiegoś urzędnika od polityki migracyjnej 40 lat temu. To splot bardzo wielu czynników ekonomicznych, politycznych, religijnych, socjologicznych i psychologicznych. Ten splot powoduje, że we Francji (przypomnę: tylko we Francji), co jakiś czas dochodzi do takiej eksplozji przemocy.
“Francja upadła”
- Serio, taki hashtag trenduje dziś na Twitterze. Nie. Francja nie upadła i nie upadnie. To są tylko zamieszki. Tak, brutalniejsze niż u nas, ale nadal tylko zamieszki, nawet nie żaden Majdan. Doprawdy, mówienie, że upada kraj, w którym kiedyś (za “białych” czasów) co pokolenie wybuchał ogromny bunt, w którym normalnie się zabijano, jest delikatnym nadużyciem, prawda? Zresztą nie trzeba sięgać tak daleko: cztery lata temu protesty Żółtych Kamizelek trwały znacznie dłużej i obejmowały cały kraj, zginęło 10 osób, rannych było kilka tysięcy - Francja nie upadła. Państwa nie upadają od paru spalonych sklepów i kamieni rzucanych w policjantów, to nie gra komputerowa.
“Uuuu kalifat”
- Nie. Muzułmanie stanowią we Francji - skupta się - 7,5% populacji. I jest to drugi najwyższy wynik w Unii Europejskiej, po 11% udziale w - na pewno nie zgadliście - Bułgarii. A nie każdy muzułmanin (tzn. osoba, która w ankiecie nazywa się muzułmaninem) jest od razu jakimś religijnym radykałem. Tak samo jak nie każdy polski katolik to miłośnik Ordo Iuris, Rydzyka czy Rycerzy Chrystusa czy jak im tam. A właściwie nie tyle “nie każdy”, co “prawie żaden”. Szczególnie młodzi ludzie - jak wszędzie - mają religię zasadniczo w okrężnicy. We Francji nie ma kalifatu z tego samego powodu, dla którego u nas nie ma Królestwa Łacińskiego.
“Dlatego my nie wpuszczamy brązowych ludzi, hurr durr, spięte pośladki, twardo jak stal, ani piędzi polskiej ziemi!”
- Nie. Po pierwsze: jak najbardziej wpuszczamy brązowych ludzi, w zeszłym roku w ilości dobrych 300 tysięcy. Oczywiście, tylko do pracy, zupełnie inaczej niż Francja w latach 60… wait… Po drugie: patrz kłamstwo pierwsze, to nie są zamieszki imigrantów, a już tym bardziej uchodźców, tylko biedaków, wśród których odsetek potomków imigrantów jest po prostu wyższy niż średnia krajowa. Jaki jest zatem związek między tymi ludźmi we Francji, a kompletnie innymi ludźmi z kompletnie innych krajów, których nasi dzielni chłopcy wywożą do lasu? Nie wiem, radziecki? Bo jak nie radziecki, to wychodziłoby na to, że jedynym związkiem jest ich kolor skóry, a to by oznaczało, że nasz rząd jest rasistowski, a tak przecież być nie może, prawda?
Hehe.
- Na co z kolei powinniśmy zwrócić uwagę? Na przykład na bardzo dziwne zachowanie “protestujących”. Pomyślcie jak to wygląda normalnie. Mamy napiętą sytuację, nierówności społeczne, na które nakładają się różnice religijne i rasowe. Mamy te wszystkie szklane sufity, rodziny z niskim kapitałem, urzędową dyskryminację, brutalność policji i tak dalej. Dochodzi do incydentu, ludzie są wściekli i wyładowują tą złość. Zwykle nie mają skonkretyzowanych postulatów. Ot, po prostu idą rzucić kamieniem w policję, spalić parę aut, bo to ostatnie się we Francji z jakiegoś powodu przyjęło. Na boku cwaniaki korzystają z okazji i plądrują sklepy. Po kilku dniach emocje opadają, aresztowanym stawia się zarzuty, systemu nikt nie naprawia i wszyscy czekają na kolejny incydent za rok, dwa.
Tak to wygląda normalnie. Ale tym razem jest nieco inaczej.
- Okazuje się bowiem, że oprócz takiego “normalnego” przebiegu, dzieją się rzeczy… nietypowe. Na przykład niektórzy “protestujący” zdają się tworzyć coś na kształt grup dywersyjnych, które dokonują spektakularnych ataków na wybrane cele, by ściągnąć tam policję i ułatwić “zwykłym” protestującym i szabrownikom protestowanie i szabrowanie. Niektóre ataki nie mają nic wspólnego ani z wyładowywaniem złości, ani z chęcią zemsty na policji czy państwie, ani z chęcią zrabowania laptopa z dyskontu. No bo po co ktoś miałby wypuszczać zwierzęta z zoo na ulice? Albo spalić kabinę dźwigu budowlanego 30 metrów nad ziemią? Albo bibliotekę?
Trochę wygląda, jakby ktoś tu był szkolony do destabilizowania sytuacji, prawda? Szczególnie, że każdy taki wyczyn natychmiast jest kolportowany w social mediach przez… no właśnie, przez kogo?
- A czy pamiętamy jeszcze, jak w 2019 roku okazało się, że wokół protestu Żółtych Kamizelek propagowano mnóstwo dezinformacji o - zgadliście - upadającej Francji? I że puszczano tłuste fejki, na przykład, że na ulice wyjechały transportery “europejskiej armii” (w domyśle: zaczęła się wojna domowa), że ulice Paryża wyglądają jak Igrzyska Śmierci (opatrzone zdjęciem antyterrorystów z… Tajwanu), kłamano że policja przechodzi na stronę protestujących i masowo pokazywano zdjęcia ofiar, które okazywały się być zbierane z różnych lat i krajów?
- I że robiły to ruskie trollkonta? Że na samym Twitterze znaleziono ich ponad 600? Że w zamieszkach i protestach, jako samozwańcza "ochrona", brali udział m.in. francuscy ochotnicy, którzy niewiele wcześniej walczyli dla ruskich separów w Donbasie? Że nawet machali flagą tzw. Donieckiej Republiki? Że kryzys dyskontowała opłacana z Kremla Marine Le Pen? Że nie kto inny jak ruska propaganda jako pierwsza rzygała dezinformacją, że oto Zachód Znowu Upada? Że nasze tępe prawaczki kompulsywnie to powtarzały?
A co to, pierwszy raz, gdy Rosja próbuje coś zdestabilizować na Zachodzie?
- Żeby było jasne: to nie Rosja wywołała zamieszki. Wspomniany na początku splot okoliczności jest prawdziwy i póki Francja nie wprowadzi głębokich zmian systemowych, takie zamieszki będą co jakiś czas wybuchały. Ale może wstrzymajmy się na chwilę z tak łatwym łykaniem prawackich bajek, że ten czy ów zachodni kraj znowu, po raz trzeci w ostatniej dekadzie, upada na naszych oczach. Bo zdarzenia tego typu budzą zrozumiałe emocje. I ktoś, komu zależy na zdestabilizowaniu sytuacji, wprowadzeniu nas w stan lękowy, w dygot, doskonale wie, że im więcej emocji, tym głupiej się zachowamy. Jak? Ano wystarczy, że jak owce pobiegniemy za jakimś pseudoszeryfem, który obieca “zrobić porządek”. A “porządek” okaże się zwykłym autorytaryzmem.
- Umiecie sobie wyobrazić, że jakiś pseudoszeryf w Polsce, próbowałby ugrać na tym swoje punkty? I przedstawiać się jako obrońcę Europy? I wydobywać z nas najbardziej odrażające odruchy?
Bo ja totalnie nie. Serio.
#jebacpis #polityka #putinowskapolska #bekazprawakow #francja
(Tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)

