To jest skutek fundamentalnego problemu z jakim nasze społeczeństwo boryka się pewnie od jakiś 250 lat - brak zaufania społecznego i brak elit. Najpierw walka o byt chłopów pańszczyźnianych w czasach nieustających wojen, później walka z zaborcą, krótka przerwa na gryzienie się miedzy sobą i znów okupant i komuniści. Ostatnie 30 lat pomimo ogromnego wzbogacenia jesteśmy jako społeczeństwo w tym samym właściwie miejscu.
Ludzie nie protestują bo nie mają zaufania do współobywateli, nie mają zaufania do liderów. Nie mówię już o władzy. Boją się, że po prostu zostaną oszukani, wykorzystani. I tak dokładnie było - patrz pierwszy z brzegu przykład KOD i strajki kobiet. W obu przypadkach "liderzy" tych ruchów chcieli przede wszystkim zrobić swój interes polityczny (to nie wyszło) i finansowy (tu i Kijowski i Lempartowa się popisali).
Władza oczywiście na tym korzysta, robi propagandę, podsypuje rozdawnictwem, dzieli i kłóci ludzi między sobą. A jak ludzie są zajęci tymi wojenkami to wtedy podpierdala im pieniądze gdzie się tylko da.